Wróć do katalogu

Legion Cieni - Rozdział 3

Miłość, morderstwo, intryga.

wartadel, opublikowano , 6 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Poranne światło, wpadając przez okno, obudziło Michała. Pozostał z zamkniętymi oczami, a jego ręka szukała Matyldy, wyczuwając tylko prześcieradło w miejscu, gdzie leżała wcześniej. Michał otworzył oczy, a ona była nie w cieplutkim łóżeczku obok niego, lecz w drzwiach łazienki, odwrócona w jego stronę, w długiej męskiej koszuli, szczotkując zęby.

– Nie chciałam cię budzić, tak słodko spałeś. Rzadki widok, zazwyczaj gdy się budzę do pracy, to już cię nie ma.

Przeciągając się w łóżku, spojrzał na zegarek. Była godzina ósma rano, oczy Michała otworzyły się maksymalnie szeroko. – Zaspałem!

Szybko zakładając spodnie, nerwowo rozglądał się za swoim telefonem. – Może nie jest za późno, jak od razu wyruszymy – odezwał się.

– Co byś powiedział na dodatkowy dzień wolny, no wiesz, urlop na żądanie? – Matylda ścisnęła wargi, czekając na odpowiedź.

– W sumie masz rację. – Popatrzył na Matyldę, w jego koszuli wyglądała bardzo pociągająco. Małymi kroczkami szedł w jej stronę, żeby ją objąć, poczuć znów jej ciepło. W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi. Oboje zaskoczeni spojrzeli na siebie. Matylda podniosła wskazujący palec do ust, dając Michałowi do zrozumienia, że będą udawać, że nikogo w domu nie ma.

Kiedy pukanie ucichło, Michał odezwał się szeptem: – Zawszę tak robię, kiedy ksiądz chodzi po kolędzie – zażartował.

– Czemu tak robisz?

Michał od razu zrozumiał, że popełnił błąd i będzie się teraz gorzko tłumaczył, co zapewne popsuje ten miły poranek. Po chwili zastanowienia, jak wybrnąć z tej sytuacji, zaproponował: – To może sprawdzę, kto tak dobijał się do nas.

– Nie odwracaj tematu, nie lubię, jak tak robisz.

– Ale o co ci chodzi, że księdza nie lubię mieć u siebie w domu, żeby mi w każdy kąt zajrzał i wypytywał o życie prywatne? – Michał poczuł, jak jego serce zaczęło mocniej bić, zanosiło się na dłuższą rozmowę, jakiej chciał uniknąć.

– To jak zamieszkamy razem, to księdza nie będziemy przyjmować, bo ty sobie tego akurat nie życzysz, a ja jestem innego zdania – odpowiedziała Matylda zdenerwowana.

– Wiem, o co ci chodzi, dopiero co się zaręczyliśmy, a Ty już próbujesz wychować mnie na dobrego katolika. To coś ci uzmysłowi, że ja wierzę w Boga, a nie w Kościół, i będę robił to, co uważam za słuszne. A nie, jak ktoś narzuca mi swój światopogląd. – To było silniejsze od niego. Ważniejsze było powiedzenie prawdy, niż życie w ciągłym kłamstwie, udawanie kogoś, kim się nie jest.

Po tym wyznaniu poczuł ogromną ulgę, której od dawno nie doświadczał.

Znów rozległo się pukanie do drzwi, głośniejsze od poprzedniego, nie było już najmniejszego sensu udawać dalej. Podszedł do drzwi i energicznie je otworzył. Za drzwiami…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych