Loch
Nie ma nic lepszego niż walka w lochu. Życie w normalnym świecie nie ma sensu, jest bezcelowe i jałowe. Odcięcie się od starego życia było moim najlepszym pomysłem. Adrenalina, emocje, walka, potęga, zapłać cenę a loch da ci wszystko...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
-Słuchać bo drugi raz nie powtórzę. Nie wiem co zaroiło się w waszych pustych łbach, że tutaj przyleźliście. Nie znajdziecie tu bogactwa, potęgi ani chwały. Dziewięciu z dziesięciu z was zginie w pierwszym miesiącu a połowa pewnie już w tym tygodniu. Ale co ja tam będę wam gadał to już wiecie. Jeszcze raz wyjaśnię a potem spieprzajcie mi sprzed oczu bo i tak tylko tu czas tracę. Jesteście gnidami, na żadnym z wejść was nie chcieli, więc wylądowaliście tu na „Bramie Wyrzutków” to by było na tyle życzę wszystkim szybkiej śmierci i na więcej raczej nie liczcie.- Dupek ale na co można było liczyć w tej sytuacji. Na normalnym wejściu po przejściu testów przyjęła by nas jedna z gildii, wytrenowała i pomogła w pierwszych polowaniach, mielibyśmy swój oddział i pożądane uzbrojenie. A tak jeden rzut oka i pesymizm tego gbura przestaje wydawać się przesadzony. Na oko zbieranina z dwudziestu osób jak spod wsiowej imprezy, kilku karków spod bloku, uzbrojonych w pałki nabijanie kolcami, młoda dziewczyna w stroju do biegania z biczem w ręku i kolejna podobnie ubrana z włócznią no i wisienka na torcie z dziesięciu nerdów z różnym uzbrojeniem w skleconych przez siebie zbrojach z blachy. Szczyt wszystkiego raczej nie dotarło do nich, że broń i zbroje robione przez zwykłych ludzi nie działają na nic z „Lochu”. Dziesięć lat od powstania pierwszych lochów, tysiące żyć straconych w walce a jednak są jeszcze kretyni którzy myślą, że kawałek blachy zamocowany na kurtce ochroni ich od broni czy szponów. -Niunia choć z nami.- Najbardziej cherlawy z dresów zawołał do blondynki z biczem. -Obronie cię jak zrobisz mi lo...- Propozycje przerwał trzask bicza i krzyk bólu niedoszłego obrońcy. Kumple zamiast mu pomóc wybuchli śmiechem i patrzyli jak ten skamle z bólu na ziemi. Na tym skończyły się rozmowy. Dresy zebrały z ziemi ziomka i ruszyły przodem za nimi oddział nerdów a na końcu ja z dziewczynami. Nie to żebym bał się wbiec na przodzie do ruin, ale nie jestem samobójcą tacy jak ja powinni za pierwszym razem trzymać się na uboczu. Biorąc pod uwagę reakcję blondi na ostatnią zaczepkę oraz to że druga z dziewczyn niesie włócznię raczej nie wyrywałem się do rozmowy. OK wracając do tej „broni” to określenie raczej na wyrost. Niby rekrut to towar jednorazowy ale ten szmelc to już przegięcie. Tępe, zardzewiałe ostrza, sparciałe drzewce włóczni o zbroi albo tarczy można tylko pomarzyć. A wszystko to zwalone na hałdę jak złom pod starą wiatą. Każdy może zabrać jedną broń, niby nic ale do spełnienia warunku zostania częścią tego świata wystarczy. Świat się zmienił a z nim wszystkie zasady. Bierzesz broń od „tubylców” albo z łupów z bestii, stajesz się częścią tego świata, jak to działa pojęcia nie mam i w sumie mało mnie to obchodzi. Minęliśmy posterunek obsadzony weteranami którzy nawet na nas nie spojrzeli, i ruszyliśmy w głąb ruin. „Mury gnolli” loch rangi „F” najłatwiejszy z dostępnych jeden z tych które pojawiły się dziesięć lat temu. Strażnicy nawet nie zwrócili na nas uwagi, ich wzrok skupiał się na tym co może wybiec przejściem. Uzbrojeni w broń i zbroje nieporównywalnie lepsze niż nasze pilnowali aby nic nie dało rady wydostać się z ruin wyglądających jak relikt przeszłości . Mech porósł popękane mury, czterometrowe ściany wznoszące się w górę wyglądają jakby stały tu od zawsze, aż trudno uwierzyć, że pojawiły się zaledwie kilka lat temu. Początek przygody jak z książki lub gry marzenie które szybko obróci się dla niektórych z nas w koszmar. Wszyscy wiedzieliśmy na co się piszemy gdy wybieraliśmy pierwszą broń, stając się tym samym częścią tego świata, wiedzieliśmy co możemy stracić ale też co staje się dla nas możliwe... Pierwszy gnol, szybsze bicie serca... i zero akcji, no przynajmniej dla mnie. Dresy uzbrojone w pałki dopadły hieno podobnego stwora uzbrojonego tylko w małe włochate łapy. Kudłate metr pięćdziesiąt wzrostu na na dwóch łapach kontra stado miejskich goryli z maczugami. Jak patrzyłem co robią z nim pałki dresów zrobiło mi się go prawie żal, siedmiu karów rozgniotło go na krwawa kupę futra, jak na mój gust trochę ich poniosło. Cherlawy z czerwoną pręgą na twarzy nawet nie zdążył dobiec do stwora. Kolejne kilkadziesiąt metrów i korytarz zaczyna się rozszerzać, pięć metrów od ściany do ściany co kawałek trzeba wymijać wyłamane mury, spróchniałą beczkę albo złamany w pół kamienny filar. Jeden z nerdów odwiesił łuk na ramię i uruchomił wyjętą z plecaka kamerę. Pewnie grupka naszych blaszaków ma zamiar zostać bohaterami internetu. Broń na ramię w ruinach tylko dlatego, że na razie łatwo poszło, nie to że bym źle im życzył ale długo raczej nie pożyją z takim nastawieniem.
Kolejny gnoll, chłystek z grupki dresów wybiega do przodu, jak nic chce się odbić po wpadce z blondi. Nawet bardzo nie ryzykuje bo zwykła psia morda nie da rady dorosłemu człowiekowi. No trzeba mu przyznać ma zapał chłopak puścił się biegiem do oddalonego o jakieś 30 metrów stwora, zostało mu coś około dziesięciu ale upadł na plecy i już się nie podniósł. Powód prosty zza ułamanego filara wyszedł kolejny gnoll, tym razem uzbrojony w kuszę którą właśnie naciąga. Za nim wybiegły trzy kolejne nieuzbrojone stwory wszystkie o brunatnej sierści poszczekując w sposób który dziwnie przypomina śmiech. Cóż widocznie z chłopaka ktoś musiał się śmiać do samego końca. Ta ostatni myśl przyszła mi już w locie bo wykonałem taktyczny odwrót z kucnięciem za kawałkiem muru leżącego na ziemi. Reszta wzięła mój przykład i pochowała tyłki za czym się tylko dało. Gnoll zdążył już przeładować i nikomu nie spieszyło się żeby dołączyć do martwego blokersa. -Odział za mną- Na komendę nerda w blaszanym hełmie uzbrojonego w miecz z wioski i kupioną zapewne na allegro tarczę, oddział blaszaków ruszył do przodu. To już był dla mnie szok myślałem, że jak zobaczą pierwszego trupa to wezmą dupy w troki i uciekną a tu taka niespodzianka. Pełne natarcie pod wodzą zakutego łba. Pewny siebie wódz wzniósł tarczę i zablokował wystrzelony przez stwora bełt. No może zablokował to mała przesada, bo właśnie nerdziki przekonały się na własnej skórze, że ludzkie uzbrojenie nie zadziała. Bełt z odległości czterdziestu metrów przeszedł przez tarczę nieustraszonego lidera i przybił jego rękę do piersi. W serce nie trafił dlatego usłyszeliśmy malowniczy krzyk. Jak szybko wyszli zza kamieni tak szybko za nie wrócili tym razem targając swojego przywódce na plecach. Trzeba im przyznać bystrzy nie są ale swoich nie zostawiają plus łucznik/kamerzysta złapał całe chwalebne natarcie na taśmie. -Reżyser amator odkładaj kamerę i łap za łuk. Pora wziąć się do roboty nie możemy wiecznie siedzieć za kamieniami bo nas wystrzela.- Zawołałem. Jak na potwierdzenie bełtem dostał w ramie kolejny dres, a pro po stara spróchniała deska nie zatrzyma bełtu. -Chyba cie posrało ja się nawet nie wychylam.- No ta jeszcze będzie gnój pyskował. -Albo to albo zlezie się tego więcej i wszyscy mamy przejebane.- Krzycząc to przepełzłem za kamienny blok obok czterech dresów przyczajonych najbliżej gnolli. -Ziomek zbierzesz kumpli i biegniecie za mną wy bierzecie przydupasów ja kusznika jasne?- -Spoko- Odpowiedział ten najmniej przypominający małpę, ewidentnie przywódca blokowego stada. Wow poszło z nimi łatwiej niż myślałem. -Nerdzie wystrzel do futrzaków a potem się ukryj.- -Nie jestem nerdem, po za tym nie mam jak celować nie trafię.- Od krzyczał -Nie musisz trafić, pi razy drzwi w ich stronę tylko ładuj.- -WAL!- Szok wstał i wystrzelił a futrzarzy snajper odpowiedział ogniem, co dalej się działo nie patrzyłem musiałem zrobić te 40 metrów zanim gnój przeładuje albo jestem szaszłyk. Na szczęście gnolle do bystrych nie należą i czekały aż dobiegnę z obstawą o parę kroków za mną. Ze złomu w wiosce wybrałem krótki miecz, na szczęście mały bydlak nie miał hełmu i ostrze wbiło się w jego włochaty cymbał. Kusze zdążył załadować, na szczęście nie wycelował i bełt przeleciał parę centymetrów od mojego ramienia. Dopiero teraz zorientowałem się ze serce bije mi jak szalone a ręce trzęsą się jak w delirium. Po prostu usiadłem na tyłku i patrzyłem jak drechy kończą robotę. Po śmierci kusznika kudłacze były w szoku i nawet nie stawiałby oporu kiedy karki tłukły je pałami. -Hahhaha- Śmiałem się jak wariat więc nie dziwne, że nawet mój pseudo oddział przestał tłuc zapalczywie swoje cele i patrzył na mnie tracąc ten swój bojowy błysk berserka w oczach. Nie ma nic lepszego niż walka w lochu, teraz jestem tego pewien. Życie w normalnym świecie nie ma sensu, jest bezcelowe i jałowe. Odcięcie się od starego życia było moim najlepszym pomysłem. Adrenalina, emocje, walka, potęga, zapłać cenę a loch da ci wszystko...
-Niezła akcja, tylko nie myśl że teraz rządzisz.- No ta kark alfa musi zaznaczyć pozycję. -Spoko wodza pierwsze rozwidlenie i spadam jestem solistą.- -No to długo nie pożyjesz solisto.- Powiedziała brunetka z włócznią. Nawet nie zorientowałem się kiedy podeszła razem z kilkoma nerdami, dziewczyną od bicza i jednym z dresów. Reszta została opatrzyć lidera blaszaków i idiotę zza beczki. Nerd z łukiem skakał z kamerą w koło jak opętany. Widocznie nie jest zbyt przejęty stanem kolegi. -Chcesz przyłączyć się do naszej gildii, nazywamy się Zakon.- -Eeee nie dzięki.- Chyba by mi się musiały gwinty pozrywać ale będę dla odmiany miły i mu tego nie powiem. -Zastanów się skołujemy ci zbroję i tarczę.- No łatwo się nie poddaje trzeba przyznać. -Tija i jak te wasze tarcze działają właśnie widzieliśmy.- Na to już więcej nie odpowiedział i wycofał się do z reszta do pomóc opatrywać rannych. -Jak dzielimy?- karak szybko oprzytomniał po akcji i ustalił priorytety. -Biorę kusze wy macie kołczan z bełtami i pałkę waszego kumpla.- Niby się trochę skrzywił, mimo to skinął głowa na znak zgody. Normalnych ludzi może dziwić brak empatii w takim podejściu, ale my nie jesteśmy normalni a to nie jest cywilizowany świat. Nie ma tu czasu na opłakiwanie zmarłych, grzebać ich tez nie będziemy, po prostu nie ma sensu po 24 godzinach ciała same się rozpłyną nie ważne czy potwór czy człowiek teraz jesteśmy częścią tego świata i zasady obowiązują nas wszystkich. -Musimy zająć się przywódcą więc nie możemy już was osłaniać.-Oznajmił jeden z nerdów zachowując pełną powagę. Ostatni gwóźdź do trumny nie wiem gdzie się tacy ludzie rodzą ale trzeba to wytępić zanim się rozplęgnie.
Ok zostało nas dziesięć osób dziewczyny, klocki spod bloku w tym jeden ranny w ramie i ja dwudziestotrzyletni niedoszły student bliżej nieznanego kierunku. Plus po mojej szarży reszta ma mnie raczej za barana, odważnego ale jednak barana. Lochy to nie miejsce dla bohaterów tu wchodzisz walczyć o przetrwanie zebrać surowce na nowe bronie, złom z stworów a przede wszystkim stać się silniejszym. Siła po tym jak staliśmy się częścią świata bestii staje się pojęciem względnym. Parę lat temu było głośno o tym jakie są skutki dłuższych polowań. Mała Chinka może z piętnaście lat na antenie kablówki dosłownie rwała metalowe płyty gołymi rękoma. Wiadomo potwory takie jak ona nie polują w nędznych loszkach klasy „F” poza tym nie ma ich tak wielu, większość z nas staje się tylko trochę silniejsza czy szybsza od zwykłego człowieka(pod warunkiem, że pożyje na tyle długo). Do końca nie wiadomo jak to działa walczymy, zabijamy, rozwijamy się jedni szybciej drudzy wolniej. Zwiększona siła, szybkość, wyostrzone zmysły. Różni ludzie, różne zdolności czasami ktoś rozwija coś ciekawszego, ale jednak nawet to może nie wystarczyć... Nasz wesoła gromadka znowu w drodze i znowu w trybie niemym w sumie nie ma się czemu dziwić każde z nas jest święcie przekonane, że całe reszta i tak zginie więc po co zawracać sobie głowę rozmową. Rozwidlenie korytarza, dotąd sięga nasza znajomość tego lochu, weterani za darmo mapami się nie podzielą, a filmiki na yt pokazują same walki w pojedynczych korytarzach lub drogę tylko do tego na jakichś pojedynczych odcinakach. -Idziemy prosto- Prosta komenda od prostego człowieka fani trzech pasków…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil DiValldi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…