Wróć do katalogu

Lux Aeterna - Dom popiołów

Dom Popiołów

Monoke, opublikowano , 5 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}{i} Dom popiołów {/b}{/i}

`20 lat wcześniej niźli toczyła się akcja "Ecce homo"

~*~

Leżałem na gołym materacu wpatrując się tępo w sufit.Czułem pulsujący ból pod czaszką i dziwną suchość w gardle. Serce biło mi w powolnym rytmie, jak zawsze, gdy się nie ruszałem. Zawsze zamykałem drzwi na klucz, by nikt nie wszedł do mojego pokoju. Nie znosiłem swojej rodziny i ich troski o mnie, a raczej o moje ułomne ciało. Nie chodzę, od urodzenia. Dzień moich urodzin stał się dla mnie początkiem powolnej agonii, która trwać miała latami…

Przejechałem dłonią po udzie, palcami rozpoznając blizny układające się w twarz pięknej dziewczyny. Wyryłem ją sobie, gdy po raz pierwszy pojawiła się w moich snach. Ostatnio już do mnie nie przychodzi, moje szare oczy nie spotykają spojrzenia jej czarnych tęczówek, nie słyszę w głowie jej głosu. Cisza zdaje się dla mnie jeszcze gorsza niż kiedyś, a sen stał się czymś nie pożądanym. Znienawidziłem go tak bardzo, jak kiedyś pragnąłem by mną zawładnął. Moje urojenia, w których byłem razem z nią stały się moją siłą, a teraz zniknęły, znów jestem słaby. Przejechałem opuszkiem po ustach „portretu” na mojej skórze. Miała karminowe wargi, gdy się uśmiechała odsłaniała białe, kształtne zęby, a jaj oczy… niczym dwa lustra… magiczne zwierciadła. Miałem ochotę krzyczeć, krzyczeć tak głośno, by mnie usłyszała, gdziekolwiek jest. Chciałem dać upust tlącej się we mnie złości. Moje ręce mimowolnie zacisnęły się na brzegach materaca, zacisnąłem zęby, znów nadchodził atak. Czułem, jakby wlano mi w żyły roztopione srebro, które teraz parzyło każdą komórkę mego ciała. Nie wydałem z siebie żadnego dźwięku, w koło mnie nadal zalegała niezmącona cisza.Gdy ból ustał nadeszła chwila otępienia. Leżałem w bezruchu starając się uspokoić drżący oddech, w piersi biło mi serce w szaleńczym rytmie. Krople potu spływały po moim czole i policzkach, w końcu wszystko ustało. Zamknąłem oczy, z całej siły starałem się by nie zacząć płakać. Byłem bezsilny. Czułem się jak marionetka w rękach boga, który wyrzucił mnie w kąt i zapomniał o moim istnieniu. Zdawało mi się, że stworzono mnie tylko po to, by patrzeć jak się męczę. Chciałem zasnąć i znów we śnie ujrzeć jej twarz. Była moją oazą… Czemu odeszła?! Czemu…? Samotna łza spłynęła po moim policzku i zniknęła w łuku ust. Szybko starłem mokry ślad z mojego policzka by oszukać samego siebie. Nie mogłem płakać, nie mogłem! Chciałem być silny,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych