Łza
Opowiadanie kontynuujące opis losów Gabryjela - archanioła, który został skazany na życie wśród ludzi.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Noce na Dworcu Głównym powoli stawały się trudne do zniesienia. Jeszcze jesienią, kiedy z poczekalni korzystali jedynie podróżni, wszystko było w porządku. Jednak teraz, kiedy zbliżała się zima, zwyczajnemu podróżnemu ciężko było dokonać tak trudnej sztuki, jaką okazało się odnalezienie wolnego miejsca na ławce i jednoczesne uniknięcie towarzystwa bezdomnego, menela, nie mówiąc już o narkomanach. Kartonowe pudła rozścielane na posadzce dworca były znakiem nieuchronnego nadejścia mrozu i śniegu. Gabriel siedział w dworcowej poczekalni. Po lewej spał rozłożony na kilku siedzeniach mężczyzna. Trudno było ocenić jego wiek. Równie dobrze mógł mieć trzydzieści co i pięćdziesiąt lat. Kilkunastotygodniowy zarost utrudniał identyfikację, zaś potężny smród otaczający leżącego i widoczne na dłoniach ślady grzybicy skutecznie zniechęcały do podjęcia jakiejkolwiek próby zaspokojenia ciekawości. Nawet anioł ma swój próg wytrzymałości. Zresztą rozszyfrowanie tej zagadki nie było celem dzisiejszej wizyty Gabriela. Powoli zbliżała się godzina druga. Pomimo tak późnej pory, ludzi wcale nie było mało. Archanioł z lubością obserwował ich poczynania. Poprzez wielokrotne przebywanie w takich miejscach nauczył się już wyróżniać dwie kategorie ludzi. Do pierwszej należeli ci ciągle spieszący się, poruszający się szybko, próbujący zdążyć na pociąg, który miał im za niedługo uciec. Drugą grupę reprezentowały zaś osoby, które czekały na pociąg, mający odjechać dopiero za kilka godzin. Tym nie spieszyło się nigdzie. Powoli, jak pradawni budowniczowie piramid, ustawiali swe bagaże wokół miejsca, w którym siedzieli. Budowali stosy, i czynili to z głębokim postanowieniem, że będą uważnie pilnować swego dobytku. Po kilkunastu minutach zasypiali jednak głębokim snem. Anioł zauważył, że w tym miejscu czas nie płynie jednostajnym, równym tempem. Dla każdego ma swój własny wymiar. Jednym ludziom ucieka w szaleńczym tempie, kiedy objuczeni bagażami próbują jednocześnie ich nie zgubić, kupić bilet i jeszcze dobiec na właściwy peron. Innym zaś czas dłuży się w sposób niemiłosierny - kręcące się wskazówki dworcowego zegara złośliwie wolno odmierzają upływający czas. Co dziwnie wszyscy ci ludzie - dobrze ubrany biznesmen, student czy zwykły menel w poczekalni dworcowej stawali się sobie w pewien sposób równi. Na jednej ławce mógł siedzieć zarówno księgowy wyruszający w podróż służbową, jak i śmierdzący lump, który w obawie przed tym, aby któryś z jego kumpli nie ukradł mu jego reklamówki z całym dobytkiem, rozpaczliwie starał się nie zasnąć.
***
Nagle anioł wyrwał się ze swych rozmyślań. Wśród tłumu, który nagle wyłonił się z podziemnego wyjścia, dostrzegł drobną postać. Niewysoka, szczupła dziewczyna, ubrana w zniszczoną letnią kurtkę przystanęła na środku, i rzucając nerwowe spojrzenia sprawiała wrażenie, że nie do końca jest zdecydowana co robić. Gabriel wolnym krokiem zbliżył się do niej. Wyglądała na 17 lat. Może mniej. Przetłuszczone, brudne włosy, zadrapania w kilku miejscach twarzy, zanikający już siniak pod prawym okiem i zapach niemytego ciała ujmowały jej urody. Jednak pomimo tego w dalszym ciągu można było powiedzieć o niej, że była ładna. - Cześć. Jestem Gabriel - zagadnął - dasz sobie pomóc? Dziewczyna spojrzała na niego. Z góry wiedziała o co chodzi stojącemu przed nią mężczyźnie. Wszyscy są tacy sami. Pojawiają się na każdym dworcu i zawsze chodzi im tylko o jedno. Czuła do siebie odrazę, ale nie mogła odmówić. Potrzebowała pieniędzy. Poza tym ten facet nie był taki brzydki i miał bardzo ładne oczy w kolorze stalowo-niebieskim. Trafiała już na gorszych. Dlatego lekko skinęła głową na znak zgody. - Chodźmy więc - powiedział - To niedaleko. Pójdziemy piechotą. - Nawet nie zapytał jak mam na imię - pomyślała z goryczą i dla poprawienia samopoczucia głośno powiedziała - Jestem Ola. Jednak nieznajomy nawet się nie odwrócił. To spowodowało, że uczucie goryczy szybko zostało zastąpione przez obojętność. Miała większe problemy niż to, że ktoś traktował ją w ten sposób. Była głodna, było jej zimno. A przede wszystkim czuła się bardzo źle. Choroba dawała się we znaki. Wczoraj dostała krwotok, który udało się jej zatamować dopiero po kilku godzinach. Miało to też swoją dobrą stronę - przynajmniej nikt jej nie zaczepiał w pociągu. Konduktorzy też jakby łaskawiej patrzyli na brak biletu. Jej rozmyślania przerwał wreszcie głoś mężczyzny, oznajmiający, ze dotarli do celu podróży.
***
Mieszkanie było małe i przytulne. Ładnie umeblowane - skromnie, ale z gustem. Od razu wpadło jej w oko kilka cennych przedmiotów. Ola pomyślała, że weźmie je, kiedy będzie po wszystkim. Właściciel na pewno nie zauważy od razu ich braku, a kiedy już się zorientuje, to i tak będzie za późno. Miała zamiar szybko wyjechać z tego miasta. - Łazienka jest po prawej stronie. Tu masz ręcznik. Mydło i szampon leżą na półce obok lustra. Możesz wziąć prysznic albo kąpiel w wannie jeśli chcesz. Ja tymczasem zrobię coś do jedzenia - zarządził właściciel mieszkania. Dziewczyna mechanicznym krokiem udała się do łazienki.
***
Prysznic działał oczyszczająco. Usuwał brud i zmęczenie. Ze zdziwieniem spostrzegła, że czuje się w tym mieszkaniu dobrze. - Tak jakoś... przytulnie i bezpiecznie - pomyślała. Zaraz jednak skarciła się sama za tę myśl. Nie może zapominać dlaczego i po co tu przyszła. Skończyła się myć. Wytarła całe ciało do sucha i weszła do pokoju. Gabriel siedział na bujanym fotelu i ze zdziwieniem spostrzegła, że był jeszcze ubrany. Ona sama była naga, nie chciała tracić czasu na zbędne ceregiele. Obok stał stolik, na którym leżały rozłożone na talerzach kanapki, jakieś owoce i gorąca herbata, które nieznajomy zdążył przygotować w czasie, kiedy brała prysznic. - Zjedz coś - usłyszała. Mężczyzna wskazał dłonią jedzenie i mały stołek, na którym mogła usiąść, po czym wyszedł na chwilę z pomieszczenia.
***
Głód odezwał się ze zdwojoną siłą. Dziewczyna rzuciła się wprost na przygotowane jedzeni. Po raz ostatni jadła do syta kilka dni temu. Teraz próbowała zjeść wszystko i jednocześnie popijać to herbatą. Na szczęście poparzyła sobie język i musiała zwolnić tempo spożywania. Nagle poczuła, że Gabriel stoi tuż za nią. Tak była pochłonięta jedzeniem, że nie usłyszała nawet kiedy wszedł. Nie schodząc ze stołeczka, rozchyliła nogi w oczekiwaniu, że tamten zaraz zacznie się do niej dobierać. Była zbyt głodna, by przestać jeść. Facet będzie sobie musiał jakoś radzić przez tę chwilę. Kiedy jednak po kilkunastu sekundach nie poczuła na swym ciele dłoni wędrujących w kierunku jej piersi i krocza, zdziwiona odwróciła się. Gabriel stał nieruchomo i wpatrywał się uważnie w jej twarz. Po chwili wyciągnął w jej kierunku małe zawiniątko. - Ubierz to proszę - powiedział łagodnym głosem - To piżama. Inaczej zmarzniesz. Dziewczyna poczuła niepokój. Nie zaczął się do niej dobierać od razu i nie wyglądało na to, by w ogóle miał się do tego zabrać. - A może to jakiś świr? - pomyślała. Jakby odgadując jej myśli Gabriel powiedział: - Nie bój się. Nie zamierzam Cię wykorzystać. Chcę Ci tylko jakoś pomóc. I sam potrzebuję twej pomocy. Ola pomyślała ze złością, ze to kolejny nawiedzony. Spotkała już kilkukrotnie takich świrów, którzy koniecznie chcieli jej pomóc. Proponowali odwyk, zachęcali do wstąpienia do grup samopomocy. A ona miała ich gdzieś. Nikt nie potrafił jej pomóc, wiec tym bardziej ona sama by sobie nie pomogła. A już zupełnie nie zamierzała tracić swych sił na pomaganie innym. Była tym bardziej wściekła, że ta cała sytuacja oznaczała jedno - nie zdobędzie dzisiaj pieniędzy. A potrzebowała ich na kolejną działkę. Znów będzie musiała się pieprzyć z dealerem, żeby jej coś łaskawie odstąpił. Zaklęła w myślach. - Chcę wyjść - powiedziała. - Proszę bardzo. Drzwi są otwarte. Ale możesz zostać. Tu masz jedzenie, miejsce do spania. Jest ciepło. Ja się do Ciebie nie będę dobierał. A odejść możesz w każdej chwili- odpowiedział Gabriel - Poza tym jesteś chora. Ola z rezygnacją pomyślała, że mężczyzna ma rację. Mogła ostatecznie tu przenocować. I rzeczywiście czuła się bardzo źle. Zastanawiała się tylko, skąd nieznajomy o tym wie.
***
Piżama była za duża na Olę, ale jednocześnie była wygodna i ciepła. Gabriel rozścielił jej łóżko w pokoju gościnnym. Leżała na nim już dobre pół godziny i musiała stwierdzić, że jest bardzo wygodne. Na fotelu obok usiadł Gabriel. Przez cały czas patrzył na nią swymi dziwnymi stalowo-niebieskimi oczyma. Zdawał się analizować coś dogłębnie. Wreszcie przemówił: - Jestem aniołem - Możesz powtórzyć? - zapytała ze zdziwieniem - bo chyba nie zrozumiałam. - Jestem aniołem - powiedział. Nic w jego zachowaniu nie wskazywało na to, że żartuje. Wydawał się serio traktować te słowa. - Ty na serio jesteś wariatem.. - mruknęła - Nie.. nie jestem - powiedział cicho - zobacz I nagle dziewczynie odjęło mowę. Ujrzała bowiem coś, co zaczęło przerastać zdolności jej pojmowania. W ciągu kilku chwil zmienił całkowicie swoją postać. Nie siedział przed nią teraz grubawy, krótko obcięty chłopak, ale przystojny, długowłosy mężczyzna o proporcjonalnej, atletycznej budowie i pięknych, sródziemnomorskich rysach twarzy. Lekka poświata otaczała całą jego sylwetkę, zaś potężne, białe skrzydła falowały lekko, jakby niesione lekkim podmuchem wiatru. Anioł wstał z fotela i płynnie zbliżył się do leżącej dziewczyny. Delikatnym ruchem dłoni pogłaskał ją po głowie. To dotknięcie niosło tak wiele spokoju i radości, że zamknęła oczy, by móc się nim w pełni rozkoszować. Kiedy ponownie je otworzyła Gabriel miał ponownie przybraną postać normalnego człowieka. Zauważyła, że tylko jedna cecha pomiędzy starą a nową postacią była taka sama - kolor oczu. Cały czas niebieski. Z lekkim odcieniem stali. - Czy mi teraz wierzysz? - zapytał Była w stanie jedynie skinąć głową w geście potwierdzenia.
***
Wciąż nie mogła ochłonąć po tym co zobaczyła. Było to najdziwniejsze zdarzenie w jej życiu, jednocześnie tak bardzo realne i nierealne, że nie wiedziała co o nim sądzić. Ilekroć jednak zerkała w oczy Gabriela, tym bardziej była pewna, że to co przed chwilą ujrzała było prawdą. - Co to wszystko oznacza? Dlaczego mi się ukazałeś? - zapytała ze zmieszaniem - Ja właściwie nie mogę pokazywać swej prawdziwej postaci - odrzekł anioł po krótkiej chwili zastanowienia - mogę to czynić jedynie w stosunku do pewnych osób. Zainteresowałem się tobą, gdyż jak sądzę możesz mi pomóc. Gabriel na chwilę zawiesił swój głos, po czym kontynuował. - Pojawiłem się tutaj ponad dwa tysiące lat temu. Żyję między ludźmi, gdyż takie jest moje zadanie. Ale wy stanowicie dla mnie cały czas zagadkę. I dlatego potrzebuję takich osób jak ty, by mi pomogły to wszystko ogarnąć. - To znaczy? - To znaczy... Jestem ciekawy ludzkiego życia. Chcę poznać wasz sekret. Chcę poznać tajemnicę tego, kim jesteście. A mogę się tego dowiedzieć jedynie poprzez życie wśród ludzi i poprzez zrozumienie różnych historii waszego życia. - Mówisz tak jakbyś sam chciał stać się człowiekiem.. Gabriel milczał przez chwilę. - Nie.. mówię tak, gdyż chcę odkupić swe stare winy. I chcę powrotu tam, skąd zostałem wygnany.. A to jest jedyny sposób, by tego dokonać. Ola czuła, że nie może wypytywać się o nic więcej. Anioł zamilkł i nie odzywał się. - Czego ode mnie oczekujesz? - przerwała ciszę - Chcę żebyś... żebyś opowiedziała mi o sobie. Żebyś opowiedziała mi, dlaczego uciekłaś z domu. To moja prośba. Dziewczyna milczała przez chwilę, po czym odpowiedziała - Uciekłam ponad rok temu.. Miałam skończone 16 lat. W domu nie było źle. Ani mnie nie bili, ani się do mnie nikt nie dobierał. Po prostu czułam się zaszczuta. Rodzice wymagali ode mnie jak najlepszych ocen, nie mogłam chodzić na dyskoteki. Totalna kontrola mojego życia. Nawet jak ktoś do mnie dzwonił, to potrafili się wypytywać przez godzinę kto dzwonił i w jakiej sprawie. Więc pewnego dnia wsiadłam do pociągu i uciekłam. Poszło trudniej niż przypuszczałam... - Co poszło trudniej? - Ciężko mi było o nich zapomnieć. Nie myślałam, że tak będę tęsknić. Ale na samym początku się nie poddawałam. -
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil AngelGab
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…