Magda
Magda była i już jej nie ma... Minął rok, a Patrycja zaczyna tkać w myślach coś, czego nie ma. Albo i jest? Jesteś, Magda? (Chyba całkiem dobre - choć może nieco naiwne, zapraszam;)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Jesień. Barwne liście pokrywające trawę, kasztany atakując nagle z góry, gwałtowny wiatr i deszcz co chwila. Magda śmieje się. - Chciałabym spotkać ducha!
A teraz nie ma jej. Beztroski śmiech dziewczyny uleciał gdzieś z pamięci, wraz z jej niebieskimi oczami i nieśmiertelnym pytaniem, która godzina. Patrycja otuliła się szczelniej szalikiem. Zima. Wiatr, chłód i biały puch. Wiele nagrobków jest jeszcze zaśnieżonych. Jeden grób nie. Patrycja odgarnęła śnieg i zapaliła zielony znicz. Zielony – bo to był kolor Magdy. Pierwsza rocznica śmierci... Myślała, że przyjście tutaj będzie trudniejsze. Patrzenie na literki, przypominające, że Magda nie żyje, to zdjęcie, zrobione tak krótko przed tym strasznym dniem. Śmiała się na fotografii. Bo ona przez całe życie szła roześmiana. Czy widziałam ją kiedyś inną? – zastanowiła się Patrycja. Tak, widziała. Dzieliła z nią szkolne gorycze; pamiętała rozżalenie Madzi na wieść o jedynce z chemii, a przecież każdy wiedział, jak bardzo zleżało dziewczynie na studiach w tym kierunku... I gdy Maks ją tak okropnie potraktował. Tak smutno błyszczały jej oczy, policzki jakby się zapadły, twarz ogarnęła melancholia. Patrycja wyrzuciła ten obraz z pamięci. Wszystko sprowadza się do jednego, pomyślała. Jej już nie ma, i nikt jej nie przeprosi, ani niesprawiedliwa nauczycielka, ani chłopak, ani nikt inny... Jej już nie ma. Patrycję przeszył dreszcz. Jej już nie ma, i minął rok, a pamięć o Magdzie nie blaknie. Na apelu przedświątecznym dyrektor uczcił ją minutą ciszy. Monika w ten jeden dzień usiadła w ławce sama, nie z Ulą, jakby pragnąć uczcić tą osobę, z którą siadywała niegdyś. A ja w ten zimny dzień poszłam jej grób, myślała Patrycja. Ale... Co znaczy grób? Kawałek ziemi, w którym spoczywa jej fizyczne ciało. A przecież za życia Cmentarz Batowicki nigdy nie był jej bliski. Patrycja zamyśliła się: gdy Magda jeszcze żyła, co było jej najbliższe? Szkoła? Nie... To już prędzej ta kawiarenka obok liceum, tam, gdzie poznała Maksa. Jej dom? Może. I biblioteka, i bulwary wiślane, i... Tak dużo tego! Wiatr zawył. Gwałtowny podmuch zerwał z Patrycji szalik. Dziewczyna krzyknęła. To był jej jedyny! A teraz to ni czasu, ni pieniędzy na kupno nowego. Ze złością patrzyła, jak wiatr bawi się grafitowym materiałem, aż w końcu otulił nim jakiś grób. Patrycja podbiegła do nagrobka, nim kapryśne powietrze zdążyłoby zmienić zdanie i znów zawiać gwałtownie. Owinęła się szalikiem, a jej oczy skierowały się na napis na grobie. I zdjęcie... Znała to zdjęcie. Fotografie tej dziewczyny wisiały swego czasu w tramwajach. „Zaginiona”... Potem okazało się, że dziewczynę zabił jej luby, gdy powiedziała mu o ciąży... Patrycja wyprostowała się. Oddychała szybko. Dlaczego czuła, jakby... Jakby nie była tu sama? Rozejrzała się. Nikogo w pobliżu, na śniegu – tylko jej ślady. - Magda? – szepnęła, sama nie rozumiejąc, czemu. Odpowiedział jej szum wiatru wśród igieł sosny.
- Po co chciałaś się ze mną spotkać? Szalik spokojnie wisiał na wieszaku tuż obok drzwi kawiarenki. Mimo to Patrycja zerkała na niego co chwila z niepokojem. - Po co się chciałaś ze mną spotkać? – powtórzył Maks, czarującym uśmiechem dziękując kelnerce za przyniesienie herbaty. Patrycja upiła łyk ze swojej filiżanki, chcąc oddalić nieuchronną chwilę. Teraz, gdy nadszedł czas, zupełnie nie wiedziała, co powiedzieć. - Magda. Jestem przyjaciółką Magdy – wyjąkała. - Byłaś – poprawił, krzywiąc się. – Wiem. Pamiętam cię. Jestem nadal, pomyślała. Robię to dla niej. - Ja... Chciałam spytać... Czy ty i ona... Przechylił głowę. Był tak nieznośnie czarujący, co tym bardziej utrudniało sprawę. - Czy ty... Wymagałeś od niej czegoś? - Do czego zmierza ta rozmowa? – spytał i zaśmiał się. Szybko spoważniał. – Byliśmy parą. Mogliśmy od siebie wymagać tego, co każda para wymaga. - Na przykład... Dowodu miłości? Boże, jak ja się staroświecko wyrażam, zmartwiła się. To wszystko przez te książki, które czytam... Ciekawe, co on sobie pomyśli. Że nie potrafię mówić wprost? Bo nie potrafię. Maks uśmiechnął się lekko, jakby ze zrozumieniem. - Jacek zaczął o coś prosić i chcesz wiedzieć, co zrobić, porównując siebie z Magdą – zgadywał. Patrycja zawstydzona spuściła głowę. Chyba lepiej, żeby tak uważał, niż... Nie wiedziała, co zrobić z rękami, więc wzięła w dłonie filiżankę. Maks nachylił się do niej konspiracyjnie. - Jeśli ty chcesz i on chce... Zakłopotana, podziękowała za „radę” i zerknęła pośpiesznie na zegarek. Wymówiła się spotkaniem ze starymi przyjaciółmi i nim się zorientował, już była na zewnątrz; czapka na głowie, śnieżynka na nosie, szalik na swoim miejscu. Oddaliła się czym prędzej. Chyba miałam rację, pomyślała. A więc Magda i Maks spalili wszystkie mosty. I dalej co? Przystanęła. Nie, nie mogę mieć racji! To po prostu niemożliwe i już! A Maks jest teraz z Ewą... Patrycja potrząsnęła głową. To tylko jej bzdurne myśli i przypadki, przypadki! Nieznajome dziewczę na przystanku czytało jakąś książkę. Patrycję zaciekawił ten widok. Udało jej się dostrzec okładkę. „W pogoni za Vermeerem”... Pamiętała, jak sama to czytała. Książka o tym, że nic w życiu nie dzieje się przypadkiem... - Jasny gwint, Magda – szepnęła Patrycja w panice. – Co ja mam robić? To nie są tylko przypadki? Jasny gwint, Magda, daj jakiś znak! Magda, powiedz coś! Ostatnie zdanie nie było szeptem. Czytająca książkę uniosła głowę i rozejrzała się. Tylko one dwie na przystanku. - Przepraszam, my się znamy? – spytała zdziwiona. – Mówiłaś: Magda... To był znak. To był znak! Patrycja przełknęła ślinę i zbyła tą Magdę opowieścią o niepogodzeniu się ze śmiercią przyjaciółki. „Czasem jeszcze do niej mówię, to wygląda, jakbym mówiła do siebie...” Wsiadła w pierwszy autobus, jaki nadjechał. Magda, co ja mam zrobić? Czego ty ode mnie chcesz? Już się domyślam, co się stało, ale przecież nie mam jak udowodnić. Że co? Że kontaktował się ze mną duch i mi powiedział? Tylko mnie wyśmieją. I co bym powiedziała? Żeby wznowili sprawę morderstwa sprzed roku? WZNOWILI? Chyba dopiero zaczęli! Przecież wszyscy myśleli, że to było samobójstwo. Czemu nie mieli tak myśleć. Byłaś w domu sama, na szklance tylko twoje odciski palców, a woda zatruta tamtym czymś... A motyw? Każdy, kto cię znał, mógł wywnioskować. Wiedzieliśmy, ile znaczyły dla ciebie studia, a ta okropna chemiczka niemal ci je uniemożliwiła. Ale myśmy byli głupi, uwierzyłyśmy, że tak ci zależało na nauce! A to był on! Skurwiel. Żeby zabić ciebie, taką radosną i pełną życia. DZIECKO! I jeszcze dziecko. Skurwiel! Ciekawe, jak to szło? Powiedziałaś mu, wzięłaś
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Enrika_Ki
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…