Magiczny dzień
Jeden dzień z życia niezwykłej dziewczyny.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Jessica przeciągnęła się nie otwierając oczu. Powoli otworzyła prawe, a zaraz potem lewe oko. Wstała i sięgnęła do włosów aby jako tako je ułożyć. Znowu miała siano we włosach. Że też wybrała stodołę na noclegownię. Spojrzała na elektroniczny zegarek na lewej ręce, było po siódmej. - Czas się zbierać –powiedziała. Dźwięk jej słów obudził białego konia, który stał w rogu stodoły. Wierzchowiec podniósł łeb i parskną radośnie. - Dzień dobry mój piękny- wesoło powiedziała Jessica- zabieramy się stąd. Dziewczyna i koń wyszli ze stodoły, stali teraz na podwórku. Przed nimi za ogrodzeniem rozciągał się las. Kipiąca jasną zielenią ściana lasu przyciągała każdego miłośnika zieleni. - Idziemy do lasu- powiedział dziewczyna i nie czekając na swego konia z gracją przeskoczyła przez płot. Koń chwilę potem z łatwością przeskoczył ogrodzenie i staną koło Jessici. Weszli do lasu. Jak każdy las i ten tętnił życiem. Do nozdrzy dziewczyny napływały przeróżne zapachy, czuła delikatną woń leśnych zwierząt, subtelny zapach leśnych wróżek i nimf. Z daleka dopłyną do niej zapach wodnych rusałek, co wskazywało na obecność jeziora lub oczka wodnego w lesie. - Chodź Obłok- powiedziała do konia- Czuję wodę, a od wczoraj nic nie piliśmy. Nie mamy już wody, uzupełnimy zapas. Na potwierdzenie tych słów zdjęła plecak z pleców i wyrzuciła z niego wszystko co było w środku. - Patrz- powiedziała- kilka jabłek- rzuciła jedno z nich koniowi- dwa batony orzechowe- odpakowała jednego i zaczęła go jeść- jeszcze mam cukier dla ciebie- z powrotem wrzuciła do plecaka- paczkę chleba ryżowego- chleb też wylądował w plecaku- scyzoryk, to nie do jedzenia-scyzoryk powędrował do kieszeni zielonych spodni- i to wszystko. Koń zjadł jabłko gdy Jessica przeglądała plecak i patrzył na nią wyczekująco. - Już idę- Wsadziła resztę batona do ust i zaczęła go przeżuwać. Papierek po batonie wrzuciła do plecaka. Jessica i Obłok ruszyli przez las, szybko znaleźli się nad małym jeziorkiem. Koń zaczął chłeptać wodę, a dziewczyna wyjęła butelki z bocznej kieszeni plecaka i zaczęła je napełniać płynem. Nad taflą jeziora unosiło się kilka kaczek, które szybko odleciały. Jessica napiła się wody i wstała. - No zbieramy się, kończ pić bo pękniesz. Koń podniósł łeb spojrzał na dziewczynę i z powrotem wrócił do chłeptania wody. -Aż ty… Kto by pomyślał, pić mu się chce. Jessica czekając na swego wiernego rumaka usiadła na pobliskim kamieniu. Otworzyła umysł i duszę na wszystkie dźwięki, odczucia i zapachy dobiegające z lasu. Czuła to co zwykle: dzikość i wolność zwierząt, czujność strażniczek lasu. Słyszała ciche śmiechy elfików i wróżek bawiących się gdzieś na polanie. Nagle dopłynęło do niej uczucie zupełnie nie pasujące do otoczenia. Ktoś czuł bardzo silną potrzebę zła, czystego, zimnego jak lód zła. Jessica skupiła na nim swoją uwagę. W pewnym momencie bardzo wyraźnie poczuła, że osobnik zmienia swoją postać- z zewnętrznej ludzkiej na wilczą. –zmiennokształtny- przemknęło jej przez myśl. Znała ponad sto gatunków zmiennokształtnych, z czego dwadzieścia osiem w europie. Sześć ras zmiennokształtnych europejskich było z natury złymi i podstępnymi istotami. Teraz trzeba tylko pomyśleć która z tych ras ma zdolność morfowania w ludzi i wilki. O dziwo Jessica nie znała takiej istoty. - Trzeba było uważać na lekcjach o złych magicznych istotach, a nie rysować kwiatki na marginesach zeszytów- powiedziała do siebie. Ruszyła wraz z Obłokiem w głąb lasu, w stronę z której dochodziły zapachy nieznajomego. W myślach Jessica próbowała przywołać wszelkie wiadomości o złych istotach, lecz nie mogła sobie przypomnieć jaka istota może to być. Jej wyczulone zmysły doprowadziły ją do nory, z pozoru wyglądającą na borsuczą lub lisią. Jessica kazała zostać swojemu wierzchowcowi w bezpiecznej odległości i zajrzała do nory. Nagle z wnętrza ziemi…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kathi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…