Wróć do katalogu

Maksymilian i jego pieskie życie

Tym razem trochę z innej beczki… Zabawny incydent nakłaniający do pewnych przemyśleń. Motyw przewodni –pochodzenie.

agatawo, opublikowano , 5 min czytania, 4,2 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Maksymilian i jego pieskie życie

Byłam ostatnio świadkiem niezwykle ważnego dla niektórych, a dla innych arcyśmiesznego zjawiska, jakim była wystawa psów rasowych. Przechadzając się spokojnie długimi alejkami, w których roiło się od rozmaitych ras pupilów, dostawałam oczopląsu od wszystkich kolorów kokardek i ubranek. Nie wspominając o unoszących się w powietrzu zapachu specjalnych psich perfum i innych kosmetyków pielęgnacyjnych. Czytałam kiedyś o sposobach pielęgnacji takich psów. Nie wystarczy bowiem w tym przypadku zaciągnąć psa do wanny albo do brodzika i wymyć go w szamponie przeciw pchłom. Nie wystarczy wrzucić do miski kupioną przy okazji w markecie karmę czy też (o zgrozo!) resztkę z obiadu. Przestrzeganie przez właściciela odpowiednich zasad owocuje jednak atrakcyjnym wyglądem pupila i możliwością wzięcia udziału w takich oto wystawach. Trzeba bowiem wiedzieć, iż nie są to stworzenia zwykłe, a już na pewno nie pospolite domowe zwierzątka. Wszystkie te Pusie i Milusie mają bowiem coś, co wyróżnia je spośród masy zwykłych Reksów. Tym czymś jest ich pochodzenie. Pies z potwierdzonym rodowodem może bowiem w porównaniu ze zwykłym kundlem liczyć na specjalne względy. Już na samym początku szczeniak zostaje zarejestrowany i już nikt nie ma prawa traktować go inaczej niż jako psa rasowego. Nie znaczy to jednak, że mam coś przeciwko psom rasowym. Na wystawie bowiem było kilka naprawdę uroczych zwierząt, znacznie mniej „wypacykowanych”. Na pierwszy rzut oka psy te wyglądały zupełnie tak samo jak i te bez rodowodu. Wygląd wyglądem, ale pochodzenie się liczy. Wracając do incydentu, który chciałam tu opisać, to miał on miejsce na krótko przed oceną jury. Jedna z właścicielek - kobieta w podeszłym wieku, z postawy surowa i pewna siebie (a może raczej swego podopiecznego) kończyła właśnie rozczesywać błyszczącą sierść owczarka staroangielskiego. Robiła to spokojnymi, ale i dokładnymi ruchami, wiadomo przecież, że efektowna wystawowa fryzura wymaga ciągłego odświeżania. Podczas tej pracochłonnej czynności do kobiety podszedł jakiś młody mężczyzna. Pewna, że ten ma zamiar złożyć w hołdzie jej pupilowi kilka znaczących komplementów, odłożyła na chwilę szczotkę i wyjęła złoty medal. Podniosła nieco głos, aby mężczyzna (ale i inni zgromadzeni, szczególnie konkurencja) usłyszeli zasługi Maksymiliana, bo takie właśnie imię nosił jej pies. Mężczyzna jednak sprawiał wrażenie mniej zainteresowanego…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych