Wróć do katalogu

Mao

Czy współcześni Chińczycy pozbyli się już myślenia swoich przodków?

kurt22, opublikowano , 11 min czytania, 3,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mao Hotel Nowoczesność w dwumilionowym Changsha, prowincji Huna, wybudowano głównie z myślą o zagranicznych turystach. Był symbolem nowych, nowoczesnych Chin, w których panowało równie nowoczesne myślenie. Połączono w nim sprytnie zewnętrzny tradycyjny chiński wygląd z wewnętrznymi europejskimi wygodami. Zaopatrzono go również w supernowoczesny system wykrywania oraz gaszenia pożarów. Jednak nawet w tak nowoczesnym i zabezpieczonym przed ogniem hotelu czasami wybucha pożar, który wbrew wszystkim cudom techniki, potrafi bezkarnie się rozprzestrzeniać. Gdy kierownik hotelu został zbudzony przez alarm pożarowy, pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było otworzenie laptopa i wyłączenie systemu automatycznych spryskiwaczy. Normalnie natryski umieszczone pod sufitem włączyłyby się jednocześnie z alarmem. Jednak Mao, kierownik hotelu, któremu rodzice nadali imię po wielkim przewodniczącym, specjalnie tak zmodyfikował system, że natryski włączały się z kilkominutowym opóźnieniem. Te kilka minut dawało mu czas na zorientowanie się w sytuacji i zareagowanie. Jako że był zawsze na miejscu, bo mieszkał w hotelu, miał wystarczająco dużo czasu, by odpowiednio zareagować. Tak było i tym razem. Mimo, iż w swoim czterdziestojednoletnim życiu po raz pierwszy miał do czynienia z czerwonym kurem, uznał, że pożar na siódmym piętrze jest najwidoczniej dopiero w fazie początkowej i nie stwarza jeszcze wielkiego zagrożenia. W dodatku tylko w jednym pokoju, który nie zamieszkiwał nikt istotny, bo jakieś niepozorne małżeństwo z dwójką małych, równie niepozornych dzieci. Żadna strata, gdyby okazało się, że jednak założenie było błędne. A być przecież nie mogło. W przeciwnym wypadku musiałby włączyć natryski nie tylko na tym piętrze, ale również na szóstym i ósmym, żeby je zabezpieczyć przed rozprzestrzenianiem się żywiołu, a to, niestety, nie byłoby korzystne dla… Do pokoju wpadł spanikowany kierownik zmiany. - Tyle pieniędzy na to europejskie gówno i nic! Dlaczego natryski nie działają? - Spokojnie - odezwał się ze stoickim spokojem kierownik hotelu. - Włączę je w odpowiedniej chwili. Teraz mogłyby wyrządzić więcej krzywdy, niż pożytku. Musimy przecież ratować wszystko, co mamy najcenniejszego. - Tak jest - zgodził się skwapliwie kierownik zmiany. - Wszystko, co jest najcenniejsze. Obaj, jak na komendę spojrzeli na naturalnej wielkości portret Mao Zetunga w tradycyjnym mundurku, którego twarz zdawała się wyrażać pełną aprobatę względem ich planów. Po chwili wybiegli z nim na korytarz, starając się za wszelką cenę nie dopuścić, by cenny wizerunek wielkiego przewodniczącego doznał jakiegokolwiek szwanku. O co wcale nie było łatwo, bo korytarz zaczęli zapełniać zaniepokojeni turyści, którzy zarzucili ich pytaniami we wszystkich możliwych językach. I chociaż Mao, poza chińskim znał tylko angielski (a i ten zaledwie w stopniu wystarczającym na jakie takie porozumienie się) dałby sobie rękę uciąć, że wszyscy pytają o to samo: co się, kurwa, tutaj, do jasnej cholery, dzieje? Jednak nikt nie zwracał na nich najmniejszej uwagi. Przecież to byli tylko turyści. Droga do windy, którą wcześniej Mao zapobiegliwie zablokował przez laptopa, wydawała się im wiecznością. Inteligentniejsi turyści, którzy wywąchali sprawę nosem (zaczynało być powoli czuć swąd palącego się dywanu) spanikowani tłoczyli się przy windach. Kiedy orientowali się, że jakimś dziwnym (tragicznym) zbiegiem okoliczności wszystkie trzy nie reagują na coraz to natarczywiej naciskane przyciski, wybiegali na schody. I bardzo dobrze, pomyślał Mao, o to właśnie chodziło. Kiedy wstukiwał kod otwierający drzwi windy, kierownik zmiany błyskawicznie przytachał jeszcze trzy mniejsze portrety Mao Zetunga. Widać nie darmo kształcił się na zachodzie, gdzie wpojono mu zasadę, że zawsze można coś jeszcze zrobić w międzyczasie. Gdy znaleźli się w bezpiecznym wnętrzu windy, odetchnęli z ulgą, ale tylko na chwilę. Spojrzeli po sobie z obawą, a w ich oczach widać było narastające przerażenie. - Ile jest portretów wielkiego przewodniczącego na siódmym piętrze? - zapytał zdyszany kierownik zmiany? - Siedem. Z ust kierownika zmiany wydobył się jęk zawodu. - Koszmar! - Nie możemy dopuścić do ich zniszczenia - zawyrokował kierownik hotelu. - Nie możemy - przytaknął skwapliwie kierownik zmiany. - Osobiście pokieruję akcją ratowniczą. - Wiedziałem, że można na ciebie liczyć. Winda zatrzymała się na parterze. Tam wyładowano obrazy z wielkim Mao Zetungiem, ostrożnie i z należną czcią położono na recepcyjnym kontuarze, a ze wszystkich stron napływały kolejne, przynoszone pospiesznie przez pracowników hotelu. Kierownik zmiany wsiadł ponownie do windy i wcisnął siódemkę. Kiedy drzwi windy otworzyły się na siódmym piętrze, natychmiast buchnął do środka obłok dymu. Kierownik zmiany zablokował drzwi i ze łzawiącymi oczami podbiegł do najbliższego obrazu przedstawiającego Mao, zdjął ze ściany i zaniósł do windy. Z drugiej strony korytarza inny pracownik hotelu zdejmował pozostałe obrazy. Zza rogu pojawił się jeszcze jeden hotelarz dzierżący pod pachą portret wielkiego przewodniczącego, ale nie bardzo wiedział, co z nim zrobić. - Do windy! - krzyknął kierownik zmiany. W tej samej chwili z kłębów dymu wyłoniła się jakaś para Europejczyków z małym

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych