Marian
Historia Mariana który samodzielnie rozwiązuje zagadkę kryminalną.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Była ostra, mroźna zima. Sala sądowa była w miarę przyzwoicie ogrzana i wszyscy się cieszyli, że znaleźli się w tej oazie ciepła. Z wyjątkiem Mariana, który wolałby teraz znaleźć się na zewnątrz, na wietrze i mrozie niż na tej ciepłej, ogrzewanej sali. Siedział sobie spokojnie ze spuszczoną głową i próbował udawać niewiniątko, by zrobić wrażenie na składzie sędziowskim. - Czy oskarżony przyznaje się do winy? – rzekł sędzia. - Do jakiej winy, Wysoki Sądzie, co ja takiego złego zrobiłem? – odparł Marian. – O co ja takiego jestem tym razem oskarżony? - O skrzywdzenie człowieka. Tego oto poszkodowanego, który siedzi tu na sali. - Ja temu panu nic złego nie zrobiłem. Może powiem jeszcze raz jak to było – bronił się Marian. – Otóż zobaczyłem na balkonie sąsiadki z pierwszego piętra tego pana. Był nagi i skulony. Dlaczego, tego nie wiem. - Bo właśnie przyszedł mąż tej pani i musiałem się nagle ukryć na balkonie – wyjaśnił poszkodowany. - Ten pan musiał już dość długo siedzieć, - kontynuował Marian – bo był cały siny z zimna, trząsł się i dygotał. Bardzo się wzruszyłem widząc takie ludzkie nieszczęście. Wziąłem z sobą koc i udałem się do sąsiadki. Zapukałem do drzwi. Otworzył mi jej mąż. Powiedziałem mu, żeby okrył tego biedaczka co siedzi na balkonie, bo zamarznie. Ja tylko chciałem mu pomóc. - Czy ja prosiłem o pomoc? – oburzył się poszkodowany. – Jestem polarnikiem, wytrzymałbym jeszcze dość długo. Zresztą mąż tej pani miał niedługo wyjść z mieszkania. - Właśnie, – stwierdził sędzia – mąż tej pani miał już niedługo wyjść z mieszkania, poszkodowany mógłby wrócić do mieszkania i nie byłoby nieszczęścia. A tak oto oskarżony przyczynił się do rozkładu pożycia małżeńskiego. Jak oskarżonemu nie wstyd. To było takie szczęśliwe małżeństwo. Niech pan teraz spojrzy na swoją sąsiadkę, która siedzi tu razem z nami na sali. Widzi oskarżony jak ta kobiecina płacze? Czy oskarżonego to wzrusza, bo powiem szczerze, że mnie bardzo wzrusza, gdy widzę taką niedolę. Tak więc niech oskarżony nie mówi, że jest niewinny, bo jest winny. Winny rozkładu pożycia małżeńskiego swoich sąsiadów. - I mojego pożycia małżeńskiego też, panie sędzio – rzekł poszkodowany. - I pana pożycia też? – zaciekawił się sędzia. - Tak, proszę Wysokiego Sądu – potwierdził poszkodowany. – Jak moja stara się o wszystkim dowiedziała, to ode mnie odeszła. - O proszę, – rzekł sędzia do Mariana – jest pan winien rozkładu dwóch małżeństw. - Właśnie, właśnie – potwierdził poszkodowany. - A to jeszcze nie wszystko – kontynuował sędzia. – Zaraz po tym, jak oskarżony wydał poszkodowanego, mąż tej pani wbiegł na balkon i udzielił poszkodowanemu potężnego kopniaka. W efekcie czego poszkodowany przechylił się przez barierkę i wypadł z balkonu. Jakby tego było mało, akurat pod balkonem przechodziła nauczycielka wracająca z zakupów. Poszkodowany spadł przed nauczycielką dotkliwie się siniacząc. Nauczycielka natomiast tak się przestraszyła tym faktem, iż znalazł się nagle przed nią nagi mężczyzna, że dostała zawału. Obecnie przebywa w szpitalu pod fachową opieką naszej służby zdrowia. Mam tu wyniki jej badań lekarskich, z których wynika, że dostała uszczerbku na zdrowiu. Najgorsze jednak jest to, że jest w takim szoku spowodowanym przez te zajście, że będzie musiała znajdować się przez wiele miesięcy pod opieką psychologów, by dojść do siebie. Nie wspomnę już o tym, że przez jej nieobecność w szkole dzieci będą miały zaległości w nauce. I co oskarżony nam teraz powie? Proszę, niech oskarżony coś powie. - Ja tylko chciałem pomóc, Wysoki Sądzie – bronił się Marian. - Oskarżony chciał pomóc – rzekł sędzia. – Za każdym razem to samo stwierdzenie. Zawsze oskarżony chce komuś pomóc, a potem stoi tu przede mną jako oskarżony a ja go muszę sądzić. I tak cały czas, w kółko, naokrągło. Przecież na świecie jest tyle przestępstw a mnie się trafia cały czas zawsze ten sam idiota. - Panie sędzio, nie wypada – zwróciła mu uwagę, siedząca koło niego pani Ala. - Pani Alu, wiem, że nie wypada. Ale jak mam zachować powagę majestatu, kiedy po raz enty stoi przede mną ten debil, przepraszam panią za wyrażenie, ten idiota, przepraszam panią za wyrażenie. Już mi się jego morda po nocach śni. Pani Alu, czy pani wie ile ja codziennie muszę zużywać tabletek na uspokojenie? Ile ja nerwów…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Max_Emir
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…