Wróć do katalogu

Martwa natura

We własnej kuchni mogą czekać na nas spore niespodzianki.

Andrzej Boreckiopublikowano 20 marca 20046 min czytania 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Już od dłuższego czasu wydawało mi się, że wchodząc do kuchni słyszę ucinające się szepty. Jakieś zawisłe w powietrzu, niezrozumiałe frazy. Syczące, skrzypiące ni to sylaby, ni litery. - Kiego czorta? Czy niesie tak przewodem wentylacyjnym od sąsiadów? Lecz czemu urywa się, gdy tylko przekroczę próg? Zacząłem powoli popadać w obsesję. To skradałem się po ciemku w środku nocy, to wpadałem biegiem zapalając światło. Ciągle z takim samym rezultatem. Żywej duszy. Tylko w uszach pobrzmiewało echo. Coś niby "szyyy ...", coś niby "ciii ...". Wczoraj zaś wydało mi się, że słyszę nawet "hihihi". Ktoś najwidoczniej bawi się moim kosztem. Zdeterminowany, postanowiłem, że dzisiaj przekopię całą kuchnię. W pracy wziąłem wolne i pognałem do domu. Z windy wysiadłem dwa piętra wyżej. - Dopadnę was skurczybyki. Nie spodziewacie się mnie o tej porze. - Na paluszkach, z butami w jednej ręce a kluczami w drugiej, skradałem się pod drzwi własnego mieszkania. Przystawiłem ucho obok klamki i zacząłem nasłuchiwać. Z początku nic do mnie nie docierało, lecz po chwili usłyszałem. Pierwszy raz usłyszałem całe zdania. - Czy myślicie, że coś podejrzewa? - zabulgotało coś metalicznie. - Nie, przecież to niemożliwe! - odpowiedział ktoś szybko głosem warczącym jak stolarska krajzega. - Ale dziwnie się ostatnio zachowuje - zadudniło tubalnym basem. - Widać ma jakieś problemy - zaświergotało dzwoniącym głosikiem. Włos zjeżył mi się na głowie. - Rany Boskie! Co najmniej czterech! Sam nie dam rady. Przez głowę przelatywały setki rozwiązań zaistniałej sytuacji. - Jezusiczku! Co robić, co robić? - Wycofałem się jak najciszej na półpiętro. Wtem mnie olśniło. - Staszek! Tak, on mi pomoże. Zbiegłem pędem na 6 piętro i zapukałem do drzwi. - Co się stało? - spytał Staszek, rzucając zaciekawione spojrzenie na moje stopy w skarpetkach. - Stachu, ratuj! Ktoś mi buszuje po mieszkaniu! - Wyrzuciłem z siebie półszeptem. - A kto miałby buszować? - nadal podejrzliwie spoglądał na moje nogi. - A bo ja wiem? Może włamywacze - przynajmniej czterech! - odparłem. - Akurat. Czterech włamywaczy na dziewiątym piętrze w bloku - pokręcił z politowaniem głową. - Mówię ci, że czterech. Słyszałem głosy, mówili o mnie. - Nie dawałem za wygraną. - Skoro mówili o tobie, to muszą cię znać albo obserwowali cię od dłuższego czasu. Wydedukował Stach. - Fakt! Masz rację! Już od jakiegoś czasu słyszę w kuchni dziwne głosy. Może założyli mi podsłuch. - Wypaliłem jednym tchem, olśniony tą myślą. - Jasne. Wysłali krasnoludki na przeszpiegi - zachichotał Stach - a może wprowadzili ci do wodociągu miniaturową łódź podwodną. - Trząsł się już cały ze śmiechu. Omal się nie popłakałem. - Daj spokój! Nie żartuję. Powiedz co robić? - Zadzwoń po poldków - stwierdził rzeczowo. - Chłopie. Nim ci przyjadą, to wyniosą mi wszystko z mieszkania! - niemal już krzyczałem w desperacji. - Tu trzeba radykalnych środków, w tej chwili. - Dobra. Spróbuję zorganizować…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych