Maszyna czasu. cz. II
Dalszy ciąg ponadczasowej historii o przeznaczeniu i miłości. Zapraszam do przeczytania wcześniej części pierwszej.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Maszyna czasu. (część druga)
Oślepiający błysk, który otoczył jego ciało spowodował kilkusekundową nicość. Nic nie widział. Nie czuł. Nie myślał. Bezmiar czasu jednak powoli ustępował. Rozum zaczynał funkcjonować. Alex odzyskiwał władzę w rękach i nogach. Zorientował się, że leży ma czymś miękkim. Otworzył oczy. Widok zielonych drzew wprawił go w dobry nastrój. A więc jestem w parku – pomyślał – eksperyment musiał się udać. Mężczyzna zebrał resztki sił i przezwyciężając ból stanął na nogach. Rozejrzał się. Rzeczywiście był w parku. Stał na zielonym trawniku obok alejki spacerowej. Był już wieczór. Popatrzył na zegarek. Elektroniczny wyświetlacz wskazywał 15.40 . - Cholera! – wykrzyknął. Nagle uzmysłowił sobie, że jest to godzina z tamtego, przyszłego świata. Dobrze. Nie ma czasu do stracenia. Aby rozruszać mięśnie, Alex zaczął biec wąską alejką. Po kilku minutach park skończył się i zobaczył skrzyżowanie dróg z sygnalizacją świetlną. Obok stała stara budka telefoniczna. Podbiegł do niej i otworzył drzwi. Pod staroświeckim telefonem leżała wysłużona książka telefoniczna. Nie wahając się zaczął ją wertować. Jednocześnie odruchowo sięgnął do kieszeni marynarki. Wyczuł mały pakunek. Z ciekawością rozrywał pękatą kopertę. Wysypał zawartość. Na ziemię wypadło kilkanaście małych monet, a na ręce zatrzymał się zwitek mocno zużytych banknotów 20 dolarowych, owiniętych papierem. Przeczytał napis na kartce:
Elizabeth McPerson Baker Street 11
Profesor pomyślał o wszystkim. Uśmiechnął się w myślach zbierając z podłogi monety 25-cio centowe. Nawet o drobnych na telefon. Zadzwonię i sprawdzę, czy jest w domu – pomyślał. Książka telefoniczna otwarła się wreszcie na literę P. Szukał palcem po wykazie, jednak nie znalazł nazwiska McPerson. Sprawdził jeszcze raz. Skutek był ten sam. Podniósł zdenerwowany słuchawkę telefonu i wrzucił monetę do metalowej skrzynki aparatu. Po chwili usłyszał zachrypnięty damski głos. - Biuro numerów. W czym mogę pomóc? - Chciałbym zadzwonić do pani Elizabeth McPerson, nie mogę znaleźć numeru telefonu. Czy może pani to sprawdzić? - Chwileczkę, sprawdzam. Oczekiwał w napięciu kilkadziesiąt sekund. - Niestety. Osoba o takim nazwisku nie figuruje w spisie abonentów. - Jest pani tego pewna?! – podniósł głos. - Tak, proszę pana. - Dziękuję – odłożył słuchawkę. Trudno. Może nie ma telefonu. Muszę dostać się na Baker Street. Przeliczył pieniądze. Na taksówkę powinno wystarczyć. Taksówkę? – zadał sobie pytanie. Miałem unikać niepotrzebnych kontaktów z ludźmi. Idąc chodnikiem, z ciekawością oglądał witryny mijanych sklepów. Były dla niego jakieś blade, czarno-białe, staroświeckie. - Ale czasy – westchnął. Nagle zobaczył mężczyznę, siedzącego na ławce i czytającego gazetę. Jego mały melonik obok nienagannego płaszcza i laseczki, był dopełnieniem postaci idealnego dżentelmena. Mężczyzna złożył starannie przeczytaną prasę i wrzucił do kosza. Nie spiesząc się, odszedł. Alex sięgnął do kubła i wyjął lekko zmiętą gazetę. Popatrzył na datę. Napis brzmiał:
wydano AD 1935 roku
Nogi odmówiły mu posłuszeństwa i osunął się na ławkę. Cofnąłem się w czasie aż o 72 lata? – zadał sobie w myślach pytanie. To o 25 za dużo! Jak to się mogło stać. To nie do wiary. - To nie do wiary! – powtórzył głośno. Wziął gazetę do ręki i zaczął nerwowo przeglądać. W jego głowie kłębił się tysiące myśli. Setki pytań, na które nie znał odpowiedzi. Jak zahipnotyzowany wstał z ławki. Szedł przed siebie. Nie, to jakieś halucynacje. To nie może być prawda. Dwa okrągłe słońca zbliżały się za jego plecami. Wciąż rosły wydając głośne dźwięki. Konfrontacja wydawała się być nieunikniona. Alex poczuł gwałtowne uderzenie. Zanim stracił przytomność, w świetle reflektorów samochodu zobaczył…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil luckyman
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…