Wróć do katalogu

Miasto Bogów cz.I

Potężne istoty, odwieczny spór, człowiek...i jego los pośród nich.

Siofra, opublikowano , 7 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Na pograniczu światów, w miejscu gdzie noc styka się z dniem istnieje miasto. Bardzo szczególne miasto. Strachliwi nazywają je Otchłanią, pobożni Bluźnierstwem, sceptyczni Ułudą. Jednak ci którzy widzieli je choćby przez moment znają jego prawdziwą nazwę. To Miasto Bogów. *** Joachim zmrużonymi oczami obserwował swoją przyjaciółkę Kali stąpającą lekko wśród chrzęstu pękającej kory po gałęzi wiszącej tuż nad brzegiem przepaści. Rozłożyła ręce jak ptak mający wzbić się w powietrze.

-Długo masz zamiar tam siedzieć?- spytał spokojnie, obserwując błękitnego motyla krążącego wokół głowy dziewczyny.

Wiedział doskonale, że wszelkie uwagi dotyczące ewentualnego upadku i jego konsekwencji spłyną po Kali jak woda po kaczce, dlatego nawet nie próbował namawiać jej do zejścia. Zresztą nie mogła spaść. Każdy zwykły człowiek ale nie ona. Bo Kali nie była zwyczajna. Była Dzieckiem Bogów i to było najważniejsze co odróżniało ją od świata. Roześmiawszy się wesoło, stanęła na jednej nodze i klasnęła w dłonie. Nieuważnemu obserwatorowi (lub takiemu który musi mrugać) mogło się zdawać, że pomimo wszystko runęła w przepaść. Ona jednak w tej samej chwili pojawiła się u boku chłopca, wirując radośnie dookoła. Zatrzymała się nagle, z uwagą przyglądając się własnym, bosym stopom.

-Ach, Joch jakie to przykre chodzić po ziemi!

Joachim przewrócił oczami.

- Tak, to wielkie nieszczęście- zauważył kpiąco- Może coś zjemy? Chyba, że jedzenie też jest poniżej twojej godności?

Kali znów się roześmiała potrząsając długimi ciemnymi lokami. Z roku na rok jej magia stawała się potężniejsza już teraz widać było gołym okiem, że nie jest człowiekiem. Pokręciła głową, ale nie powiedziała ani słowa. Zamiast tego obróciła się na pięcie, by w mgnieniu oka znaleźć się po drugiej stronie podwórza. Joachim westchnął ciężko i pośpiesznie ruszył za nią.

-Zaczekaj! Jak ty to robisz do diabła?!- zawołał po raz setny.

- Czy nie mogłabyś iść normalnie? Albo chociaż zwolnić?

Przystanęła na chwilę, niecierpliwie przebierając nogami.

-Chodzenie jest zbyt nudne- oświadczyła wojowniczo. Uśmiechnął się widząc jej dziecinnie naburmuszoną minę. Mimo to widocznie starała się dostosować do jego tempa. Przechodziła parę kroków co jakiś czas znikając i nagle pojawiając się w najmniejszej możliwej odległości. Wyraźnie ją to irytowało. Byli już na środku centralnego placu miasta, gdy drogę zastąpiła im wysoka postać. -Dziwoląg!- syknęła wyjątkowo chuda i żylasta dziewczyna ze wspaniałymi rudymi włosami skręconymi w niedbały kok z boku głowy. Kali uśmiechnęła się słodko. Joachima ten uśmiech napełnił przerażeniem. Znał go. Kryła się za nim kocia wściekłość, niszcząca na swojej drodze wszystko niczym potężny huragan. Rzucił się do przodu ale było już za późno.

-Nie…!

Usiłował złapać Kali za ramię, jednak brzeg jej rękawa wyślizgnął mu się z palców. Żylasta dziewczyna rozpaczliwie zamachała rękoma. W następnej sekundzie znalazła się dziesięć metrów dalej, szamocąc się bezładnie z rozwścieczą Kali. Joachim w panice zapomniał o niezwykłych zdolnościach swojej przyjaciółki,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych