Wróć do katalogu

Międzygalaktyczne Wojny

wersja 2 !!! Pierwszy rozdział !!! Narazie się wszystko rozpędza. Wojna pomiędzy Sojuszem Ziemskim, a mało znaną i potężną rasą.

Katus, opublikowano , 44 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Katuś Opowiadanie może zawierać błędy- proszę o korektę- [e-mail]

"Między Galaktyczne Wojny"

Rozdział 1

"Nominacja"

Rok 2799. Kwiecień. Układ Sol, księżyc planety Terra. I Akademia Marynarki Wojennej "Zjednoczonych Systemów Planetarnych Ziemi".

Kris McShelf właśnie szedł ze stołówki gdzie wspólnie z kolegami oglądał wiadomości na żywo z bitwy w układzie Pegasus. Niestety Kris nie był zadowolony z wyniku bitwy - sojusz ziemski przegrał, a 13 flota obrona została rozbita w pył. Kris wszedł do kajuty, jego współlokatorów jeszcze nie było. Podszedł do komputera zauważył, że nie zrobił jeszcze pracy zadanej przez admirała Krostofssa. Pracą była analiza bitwy w systemie Strzelca, odrabianie zadania potrwało kilka minut. Potem był wolny. W tym momencie wpadli jego przyjaciele: Dawid, Damian, Jacek, Mateusz: - W klubie nie daleko jest impreza. Idziesz na nią. - Nie. - Dlaczego? - Nie, nie mam ochoty. - Jak by co to jesteśmy w "New Age". - powiedział Mateusz Kris poszedł pod salę symulatorów. Na drzwiach wisiał napis "zakaz wstępu". Wszedł po cichu, tak aby nikt nie mógł usłyszeć. Poszedł do symulatora nr 22A. Był zajęty. Co bardzo zdziwiło Krisa. W tych godzinach sala zawsze był pusta. Popatrzył na wielki wyświetlacz, który pokazywał, że wszystkie symulatory są zajęte. Spojrzał jeszcze raz. Pomylił się jeden był wolny, nr 12B. Podbiegł po cichu do niego. Wszedł do środka, usiadł za konsolą. Uruchomił symulator, zdziwiło go coś, a mianowicie to, że symulacja bitwy w układzie "Pegasus" był już załadowana. Załączył ją. Ukazał się mu trój wymiarowy obraz. Liczba jednostek Katragów był ogromna: 12 krążowników, 12 fregat, 24 niszczyciele bojowe, 24 niszczyciele patrolowe, 24 korwety, 4 eskadry myśliwców, 5 eskadr bombowców. Sojusz Ziemski posiadał 10 krążowników, 10 fregat, 18 niszczycieli patrolowych, 1 lotniskowiec czyli 5 eskadr myśliwców ciężkich, 2 eskadry myśliwców przechwytujących. -Nie będzie łatwo. Ale może się udać. - powiedział do siebie Natychmiast rozpoczął symulację. Pierwsza próba była nie udana. Za drugim razem bardziej skupił się nad taktyką. Udało się. Niestety stracił wszystkie krążowniki i lotniskowiec. Położył się wygodnie w fotelu: - A najlepsi Admirałowie stracili wszystkie statki. - przytknął W tym momencie usłyszał jakiś hałas: - Panie admirale... 12B wygrało bitwę za drugim razem. - powiedział jakiś zapewne oficer Kris wiedział o co chodzi szybko wyłączył konsolę i symulator. Wybiegł z pomieszczenia symulatora i ile sił w nogach uciekał do drzwi. Niestety przy drzwiach czekała już na niego policja wojskowa. Chwyciła go za ręce i przyniosła go do pokoju dyspozytora symulatorów. Przy głównej konsoli siedział oficer marynarki Sojuszu. Oficer patrzył na niego z podziwem i równocześnie z nienawiścią. Do pomieszczenia wszedł wysoki mężczyzna w wieku około 100 - 130 lat: - Nazywam się Luke McBrear jestem admirałem pierwszej klasy. Mogę wiedzieć jak masz na imię? - Nazywa się Kris McShelf jest na piątym roku nauki. Jest także najlepszy z całej Akademii w "Taktyce i strategii", "Nawigacji kosmicznej", "Uzbrojenie i jego zastosowania" chodzi także na zajęcia z jednostek lądowych. Powiedział wchodzący właśnie admirał Krostofss. - Czy zdajecie sobie sprawę kadecie McShelf, że to zebranie jest tajne. Powiedział admirał McBrear - Tak. - Czy zdajecie sobie sprawę kadecie, że wygraliście bitwę, której nie umiał wygrać żaden admirał. - Nie, tego nie wiedziałem. Ale ta wiadomość jest dla mnie wielką pochwałą. - Kadecie McShelf jak tego dokonaliście? - Proste: Miałem 2 eskadry myśliwców przechwytujących, jedną posłałem na bombowce, a drugą na myśliwce Katragów. Już miałem z głowy myśliwce i bombowce wroga, niestety straciłem jedną cała eskadrę myśliwców przechwytujących. Myśliwce ciężkie posłałem na fregaty. Wszystkim niszczycielom patrolowym i fregatom kazałem walczyć na pełnej mocy silników + 1 mocy dopalaczy. - Ależ McShelf nie walczy się na dopalaczach, zmniejsza się przez to celność rakiet i laserów. - Przepraszam admirale, ale to ja wtedy dowodziłem. Zostały jeszcze krążowniki, kazałem im stworzyć drużyny dwu okrętowe. Każda drużyna wybierała sobie jeden krążownik i walczyła z nim na 1 mocy silników. Wszystkim krążownikom kazałem ustawić tarcze energetyczne na 120% i lasery na 110%. Dalej niech bitwa toczy się swoim biegiem. Na pewno straty będą duże, ale siły Katragów zostaną pokonane. - Kadecie McShelf powinienem pana zabić. To było tajne zebranie. Czy wie pan jaki jest stan w wojnie z Katragami? - Nie sir. - Kadecie podajcie i wyliczcie wszystkie floty Sojuszy Ziemskiego. - Tak jest. I Flota Ochrony Układu Sol, II Flota Ochrony Układu Sol, I Flota Szturmowa "Achilles", II Flota Szturmowa "Zeus", III Flota Szturmowa "Ares", IV Flota Szturmowa "Herkules", I Flota Ochrony Wewnętrznej, II Flota Ochrony Wewnętrznej, I Flota Obronna "Atena", II Flota Obronna "Hera", III Flota Obronna "Hefajstos", IV Flota Obronna "Artemida", V Flota Obronna "Hades", I Flota Szybkiego Reagowania "Posejdon", II Flota Szybkiego Reagowania "Hermes", I Flota Obronno - Szturmowa "Demeter". - Bezbłędnie kadecie. Tylko, że: I Flota Szturmowa, II, IV, II Flota Ochrony Wewnętrznej zostały rozgromione. Tak samo było z resztą którą wymówiłeś. - Ale... - ...To nie możliwe? Ależ kadecie wszystko jest możliwe. Dowództwo nawet nie przewidziało, że z początku tak dobrze nastawiona do nas rasa będzie tak zajadłym wrogiem. - Niestety panie admirale, ale ja dalej w to nie wierzę. - To już nie mój problem. Kadecie McShelf jako admirał klasy pierwszej zarządzam, aby: Kadet Kris McShelf został oddelegowany do nowo formowanej I Floty Szybkiego Reagowania "Odyn". Zostanie tam kapitanem okrętu "Pantera" klasy krążownik. Powód: Wykazanie się ogromnym talentem taktyczno - strategicznym, nawigacyjny. Wykonać w trybie natychmiastowym. - Dziękuję admirale za to. - Nie dziękujcie, ten awans może być dla was ostatnim! Twoja flota pod dowództwem admirała Mariusza Schelltra zostaje wysłana na pierwszą linię. I Flota Szybkiego Reagowania "Odyn" jest samodzielną jednostką. - Mimo wszystko dziękuję. - Proszę bardzo. Odmaszerować. - Do widzenia.

Kris odszedł. Szedł krokiem wojskowym, słyszał tylko tupot jego butów o posadzkę. Wszedł do pokoju, nikogo w nim nie było. Przypomniał sobie, Damian, Dawid, Jacek i Mateusz poszli do klubu. Usiadł na łóżku i załączył holowizor. Nie pokazywali ciekawych rzeczy. Ubrał się i poszedł do klubu "New Space" już z daleka było widać światła klubu. Ustawił się do kolejki oczekujących na wejście. Zobaczył go znajmy kolega ochroniarz, wpuścił go za darmo. Podszedł do baru zamówił syntetyczne Martini z cytryną. Poszedł poszukać kolegów, znalazł ich w boksie 12: - Kogo ja tu widzę?! Powiedział Mateusz. - Gdzie byłeś ? Zapytał Jacek. - Nie ważne. Odpowiedział Kris. - Chwila, zawsze jak tak mówisz to jest to coś ważnego. Powiedział Damian. - Ode mnie się nie dowiecie. Odpowiedział. - Dlaczego ty musisz być taki. - No bo tak chcę. Odpowiedział. Wszyscy wiedzieli, że od Krisa się nic nie dowiedzą. - Dobra, co robimy? Zapytał Mateusz. - Na razie stoimy. Ale potem możemy poszukać jakiś koleżanek. Odpowiedział zamyślony Kris. - Kris ma rację trzeba zacząć działać. Prawie wszyscy nasi kumple z akademii mają dziewczyny, a my... - A my nie. No właśnie, musimy jakieś dla siebie znaleźć. Powiedział Dawid przerywając Mateuszowi. - Patrzcie. Ta jest moja. Powiedział zapatrzony Jacek. Kris nie zważając na kolegów poszedł kupić sobie drugi drink. Usiadł na stołku i poprosił barmana o Martini z cytryną. Barman podał Krisowi szklankę z trunkiem. Nagle Kris usłyszał piękny głos: - Dla mnie to samo co dla pana. Kris obrócił się. Za nim stała piękna wysoka blondynka. - Żadnego pana. Nazywam się Kris. - Mogę się dosiąść. Powiedziała dziewczyna. - Będzie to dla mnie ogromna przyjemnością jeśli pani usiądzie. - Nie jestem pani. Nazywam się Daria. - Podoba się tobie ten lokal? - Może być. - Dla mnie tak naprawdę nie liczy się lokal, liczy się atmosfera, ludzie. - Ciekawy punkt widzenia. - Może chciała byś pójść ze mną na spacer do parku Ofiar Terroru? - Chwila, park Ofiar Terroru to miejsce gdzie w nocy zbierają się najgorsi mieszkańcy tej części księżyca. Wiem, ale pod moją ochroną nie musisz się bać. Chcę tam iść dlatego, że jest to najpiękniejszy park na księżycu. - Czy chcesz mi coś zrobić? - Absolutnie. Uczę się w I Akademii Marynarki Wojennej, wpajają tam kilka zasad co do etyki postępowania z kobietami. - Tak. Ciekawe. Słyszałam, że jest na opak. - Mogę wiedzieć od kogo. - Miałam chłopaka z III Akademii Marynarki Wojennej, to on mi to powiedział. - Ach, już wiem. III z I się bardzo nie lubią ponieważ I, w której się uczę jest lepsza. Dowódca akademii mówił mi, że pewnego razu zorganizowano bitwę symulowaną między I, a III. Trójka poniosła sromotną porażkę. - A czy możemy iść do parku Bohaterów Ziemi ? - Nie widzę żadnych przeciwwskazań. Wyszli razem z klubu. Ruszyli w stronę traktu dla pieszych, rozmawiali o swoich zainteresowaniach, o nauce w szkole: - Właśnie, gdzie ty się uczysz ? - Ja się nie uczę już pracuję. - Co robisz ? - Jestem nawigatorem na cywilnym statku pasażerskim "Katus II". - Super. Gdzie byłaś najdalej ? - Byłam w pasie asteroid 21. - Chwila, to jest niedaleko systemu Pegasus. - Tak. Było świetnie. Na którym jesteś roku w akademii ? - Czy muszę odpowiadać na to pytanie ? - Dlaczego nie ? - Nie chcę się chwalić. - Ale mi możesz powiedzieć. - No nie wiem. Co ja będę z tego miał? - Materialista. Sowicie cię wynagrodzę. - Tego nie odrzucę. - Więc jak jest ? - Dzisiaj jak każdej nocy zakradam się do symulatorów bitewnych aby sobie poćwiczyć. Symulatory nie były puste, wszystkie były zajęte oprócz jednego. Zakradłem się do niego. Zdziwiło mnie to, że w bazie dostępnych symulacji była bitwa w systemie Pegasus. Załączyłem ją. Pierwszy raz zostałem pokonany, drugi raz jednostki wroga zostały starte w pył. Niestety komputer wyświetlił moja wygraną w gabinecie dyspozytora. Zostałem złapany i miałem małą rozmowę z pewnym admirałem. Miałem duże szczęście, admirał nie ukarał mnie. Admirał ten mianował mnie kapitanem krążownika "Pantera". Mój awans był końcem nauki w akademii. Przypuszczam, że jutro przyjdzie wezwanie. - Jeśli mianował, cię kapitanem to musisz być cholernie dobry w swoim fachu. - Tak. Jestem najlepszy z całej akademii. Szli dalej rozmawiając o różnych sprawach. Już było widać park. Wielkie drzewa zasłaniały nawet wysokie budynki. Parki to miejsca, które za zwyczaj coś upamiętniały. Wszyscy ludzie po pracy chodzili do parków. W nocy parki stawały się jednak miejscami przesiadywania "zła". Kris, który jako małe dziecko uczył się starożytnych sposobów walki, nie bał się takich miejsc. Weszli w strefę zieleni parkowej. Szli dalej rozmawiając, przeszli do środka parku. Usiedli na ławce. Przez chwilę oboje wpatrywali się w pomnik naprzeciwko ich: - Patrz ile ludzi musiało zginąć żeby jakaś partia rządząca czuła się bezpiecznie. - To okropne. Dobrze, że uczcili ich pamięć w ten sposób. - Tak. - Widziałam cię z kolegami. Nie byłeś zbyt zadowolony ze swego pobytu w klubie. - Nie lubię takich miejsc zbyt bardzo. Po prostu mnie to nie kręci. - Rozumie. Dla mnie to jest obojętne. Leczę rany po nie udanym związku. - Mogę wiedzieć jak się nazywał ? - Aaron Hallm. Skórkowaniec. - Nie przejmuj się. - Masz rację. Dziękuję. - Za co ? - Za wszystko. Za to, że jesteś, za to, że mogę z tobą porozmawiać. - Czuję się zaszczycony. - Oto nagroda za wyznanie, którym się ze mną podzieliłeś. Daria pocałowała Krisa, nie spodziewała się dotknąć jej delikatnych ust. - Na razie tylko tyle. - I tak dziękuję. - Proszę bardzo. - Może pójdziemy już z powrotem. Kris i Daria poszli znowu do klubu. - Wiesz może się jeszcze spotkamy Daria. - Na pewno było by to dla mnie zaszczytem. A dlaczego tak mówisz? - Muszę już iść. - Szkoda. Do zobaczenia. - Do widzenia. - A, Kris jeszcze to. Daria pocałowała Krisa. - Dziękuję. Kris poszedł w stronę akademii. Przy bramie stał strażnik. Kris pokazał mu identyfikator. McShelf poszedł prosto do swojego pokoju. Załączył jeszcze swój komputer i zobaczył czy nie ma wiadomości do niego. Nie było. Ułożył się w łóżku i zasnął. Gdy obudził się rano jego koledzy spali w swoich łóżkach jak "zabici". Wstał i załączył komputer, dostał powołanie do marynarki. Wyłączył komputer i spakował go do torby razem z ubraniami, kolegom zostawił list na stoliku: Zostałem powołany do marynarki. Jak najszybciej wyślijcie mi wiadomość. Gdy dostanę przepustkę to przylecę do was. Moja nominacja jest ściśle tajna. Trzymajcie się chłopcy !!!

Kris McShelf

Kris pakował się dalej. W pewnym momencie zauważył karteczkę w spodniach, w których był na imprezie. Na karteczce napisany był kod dostępu do "puszki pocztowej". Nie wiedział od kogo jest ta kartka. Później dopiero zrozumiał, że kartka jest od Darii. Gdy spakował się poszedł już z torbami do zdania pokoju i karty kadeta. Wyszedł z budynku. Na ulicy panował wielki ruch autolotów. Złapał taksówkę, która zawiozła go do portu. W porcie statek lecący do pasa asteroid "Gigant" "czekał" na niego. Pas asteroid "Gigant" był ogromną bazą marynarki. Znajdowały się tam magazyny, stocznie i fabryki. Kris nigdy tam nie był. Statek odbił od bonu cumowniczego. Wychodząc z kosmodromu załączył dopalacze. Przyśpieszając gwałtownie, Na orbicie ustawił się do skoku nad przestrzennego. Napęd skoku nadprzestrzennego skupiał energie wytworzoną przez specjalne reaktory w generatorze, generator powiększał jeszcze bardziej moc i przesyłał czystą i wielofazową energię na kadłub, tak uwalniana energia ciągle przyspieszała statek, gdy statek utrzymał pewną szybkość przez określony czas, wielofazowe pasy energetyczne, zmieniały się z jedno zwarte pole, okręt wędrował w pasie pustej przestrzeni pomiędzy wymiarami, zwykle 1 krotne przekroczenie bariery szybkości światła starczało do wytworzenia stałego pola pod przestrzennego. Statek McShelfa dobijał jeszcze do kilku planet po drodze do "Giganta". Pod koniec pasażerami statku byli sami żołnierze i załogi statków marynarki. Gdy statek zakończył podróż i wleciał do "Giganta", Kris zobaczył ogromną kulę uformowaną z asteroidów. W środku znajdowało się kilka ogromnych stacji oraz ogromna planetoida. Statek widocznie został przepuszczony przez kontrolę, bo leciał dalej. Statek cumował do jednego z wielu bonów przy planetoidzie. Kris wszedł do środka planetoidy, nie wiedział co ma powiedzieć. W szedł do ogromnej sali, w której panował ogromny ruch i hałas. Kris usiadł na ławce i czekał aż ktoś po niego przyjdzie. Tak przynajmniej było napisane w instrukcji. Wyciągnął swój komputer i zobaczył czy nie ma żadnej wiadomości od kumpli. Nie było. Kris nawet nie zauważył, że czeka na niego ładna dziewczyna. Popatrzył na nią: - To pan jest kapitan Kris McShelf. - Tak, ale nie pan. - Dobrze kapitanie. Mam zaprowadzić kapitana do centrum dowodzenia. - Dobrze już idę. Kris szedł za dziewczyną. Prowadziła go przez masę korytarzy i wind. - To tutaj. - Dziękuję. Dziewczyna znikła. Kris dalej szedł sam. Stanął przed wielkimi drzwiami. Drzwi otworzyły się same, Kris wszedł w środku było kilka miejsc informacyjnych. Kris podszedł do okienka nr 1: - Witam, czym mogę służyć ? - Nazywam się Kris McShelf. Miałem się tutaj zgłosić po statek. - Tak. Drzwi nr 123. Kris poszedł do drzwi nr 123. Otworzył je. Za biurkiem siedział admirał McBrear: - Dzień dobry młody człowieku. - Dzień dobry admirale. - Kapitanie McShelf pana statek "Pantera" jest nową jednostką. Proszę się o nią troszczyć. Poza tym, Flota "Odyn" jest naszą wielką nadzieją i chlubą. - Zdaję sobie sprawę z tego. Chciał bym podziękować panu bardzo za tę nominację. - Chłopcze, ta nominacja może być twoją zgubą. - Wiem. Dziękuję i do widzenia. - Do zobaczenia. Kris wyszedł z centrum dowodzenia i udał się do doków gdzie miał czekać na niego jego statek. Po drodze miał jeszcze wejść do magazynu po swój mundur. Gdy wszedł do doków i zobaczył swój statek zaniemówił. Nowy pancerz tytanowo - anabitowy lśnił się przepięknie. Sama sylwetka statku była przykładem funkcjonalności i gracji. Wszedł do śluzy statku, przeszedł do wnętrza. Najpierw na planie 3D zobaczył gdzie jest jego kajuta. Poszedł korytarzem nr 16, a potem korytarzem nr 67. Doszedł do kajuty. Położył dłoń na czytniku linii papilarnych. Drzwi otworzyły się. Kajuta była ogromna. Regały na książki, łazienka i sypialnia osobno. Luksus. Szybko włożył mundur i poszedł na mostek. Mostek był także ogromny. Ilość przycisków i kontrolek świadczyła o kompetencji i wyszkoleniu załogi. Gdy wchodził załoga stanęła w dwu szeregu na baczność. Przed szeregami stał wysoki i dobrze zbudowany osobnik, który z całą pewnością był pierwszym oficerem: - Witam na "Panterze". Powiedział pierwszy osobnik. - Dzień dobry. Nazywam się Kris McShelf. - A pan nazywa się... - Patryk Golb. - Spocznij. - Panie kapitanie. Rozkazy dostaniemy za 10 minut. A teraz proszę o zezwolenie na od bicie od bonu cumowniczego i oddalenie się od pasa "Gigant". - Zezwalam. Proszę o padanie nazwisk oficerów od broni, łączności, nawigacji, napędy. - Tak jest. Broń - oficer Antonio Garan, łączność - oficer Hans Adel, nawigacja - oficer Miroky Hatsu - Jamra, napęd - George Buffalo. - Dziękuję pan przejmuje dowództwo. Będę w swojej kajucie. Kris poszedł z powrotem do swojej kajuty. Załączył komputer. Wiadomości nadal nie było. Kris dalej musiał czekać. - Kapitanie przyszły rozkazy. - Już idę. Kris poszedł na mostek przeczytać rozkazy. Pierwszy oficer już na niego czekał: - Kapitanie oto rozkazy. Od Dowództwa Floty do Kapitana Krisa McShelfa. Pański statek ma się udać do systemu Pegasus. Tam zostanie pod rozkazami admirała dowodzącego flotą "Odyn". Flota ma za zadanie zawiązać się w walkę z jednostkami Katragów blokującymi system Pegasus. - No to lecimy do systemu "Pegasus". Oficer nawigacyjny cel system "Pegasus". - Przyjąłem. Kris usiadł wygodnie w fotelu kapitańskim. Monitor przed nim wyświetlał parametry i tp. Statek wykonał skok w nadprzestrzeń. Podróż miała trwać kilka minut. Kilkanaście lat świetlnych przed celem dostali rozkaz aby zboczyć z kursu. Nawigator natychmiast wykonał rozkaz. Gdy przybyli na miejsce, zobaczyli, że cała flota jest już na miejscu: - Tu admirał Mariusz Schelltra. Witam w piekle kapitanie McShelf. Lecimy teraz z odsieczą do "Pegasusa". - Tak jest sir. Kris nakazał uaktywnić systemy broni i tarcz. Lecieli cała flotą, komputer zidentyfikował 20 krążowników, 20 niszczycieli bojowych, 15 niszczycieli patrolowych, 20 fregat, 2 lotniskowce, 20 korwet. Ilość jednostek po stronie Sojuszu była ogromna. Kris pomyślał, że Katragów nie może być więcej. Dotarli na miejsce. Komputer zidentyfikował 22 krążowniki, 12 niszczycieli bojowych, 30 niszczycieli patrolowych, 30 fregat i korwet. Lotniskowców nie było: - Floto "Odyn" macie wolną rękę - do ataku. Kris wybrał sobie jeden z 22 krążowników: - Oficer broni. Rakiety na cel nr 9 cała salwa, wszystkie ciężkie działa laserowe na cel nr 9, lekkie działa na pozostałe jednostki atakujące nasz statek. Wykonać. - Tak jest kapitanie. Cel potwierdzony. Rakiety poszły. Pierwsza salwa z dział laserowych jest gotowa do strzału tylko odległość jest za duża. - Oficer napędowy. Szybciej. - Tak. - Kapitanie cel, zwraca się w naszą stronę. - Przyjąłem. - Rakiety zniżyły poziom tarcz wroga do 70%. Nowa salwa rakiet jest gotowa. Jesteśmy w odległości do strzału laserowego. - Najpierw lasery, potem rakiety. - Kapitanie dwie fregaty kierują się w naszą stronę. - Cele pierwszorzędnym jest 9. - Tarcze są na poziomie 20%. - Dobrze, tak... - Kapitanie 9 strzela do na wszystkim co ma. Uwaga. Statkiem wstrząsnęła eksplozja. - Nasze tarcze na poziomie 60. Ciężkie działa laserowe są gotowe do strzału. - Oddać strzał. - Tarcze wroga są na poziomie 12%. Rakiety gotowe do wystrzału. - Strzał. - Kapitanie fregaty strzelają do nas. - Lekkie działa laserowe macie wolną rękę. - Tarcze opadły. - Świetnie. Teraz jest nasz. Ciężkie działa laserowe cel mostek, rakiet cel silniki. Salwa na rozkaz. - Zrozumiałem. - Jeszcze tylko jedna salwa. - Salwa gotowa. - Wystrzał. - Mostek zniszczony, silniki także. - Nowy cel fregata atakująca nasz statek, cel 34. Oficer broni, strzelasz teraz ty. - Dziękuję. - Oficer napędowy, silniki 1 mocy w stronę celu nr 55. - Tak jest. - Oba drugorzędne cele zniszczone. Statek Krisa szybko rozprawił się z kilkoma fregatami. Potem "Pantery" zaatakowały dwa wrogie krążowniki: - Poziom naszych tarcz 50% i spadają. - Całe uzbrojenie strzał na rozkaz w cel 3. - Salwa gotowa. - Strzał. - Tarcze wroga na poziomie 50%, nasze na poziomie 30%. - Przygotować się na ewentualne opuszczenie statku. Zamknąć wszystkie grodzie. - Salwa gotowa. - Strzał. - Udało na się przebić przez tarcze. - Zniszczyć statek całkowicie. - Salwa. - Strzał. Statek wroga został uszkodzony. - Rozkaz zniszczyć całkowicie. - Tak jest. Ostateczna salwa gotowa. - Strzał. - Statek zniszczony. - Tarcze naszego statku poziom 10% - Wezwać wsparcie od lotniskowców. Wzmocnić tarcze do poziomu 40% kosztem napędu. - Tak jest. Lotniskowiec wysyła wsparcie. Salwa gotowa. - Strzał. - Chwilę. Salwa gotowa. - Strzał. - Poziom tarcz wroga 40%, nasze 25%. Salwa gotowa. - Strzał. - Tarcze wroga poziom 10%. - Ale co on robi. - Tylko zwrot. - Chyba chce taranować. - Tak, wyraźnie chce taranować. Salwa gotowa. - Strzał. - Nic to nie dało jego tarcze zostały wzmocnione. - Uwaga napęd wzmocnić silniki kosztem lekkich dział laserowych. - Kapitanie system odmawia dostępu cały czas wyskakuje jakiś błąd. - To znaczy ? - Zostaniem staranowani, konkretnie w silniki. - Uwaga załoga opuścić całą część tylną statku. - Kapitanie odległość wynosi tylko 1 kilometr. - Trzymać się !!! W statek uderzyła ogromna jednostka Kingońska. Wstrząs zrzucił wszystkich na mostku z foteli. Statek wyraźnie zmienił

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych