Milion wspaniałych ludzi
Moja siostra była jedną z tych, która zawsze prosiła i dziękowała, chociaż ekolodzy oraz CEO mówili, żeby tego nie robić.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Moja siostra była jedną z tych, która zawsze prosiła i dziękowała, chociaż ekolodzy oraz CEO mówili, żeby tego nie robić.
– Zapytałam, czy mu to nie przeszkadza. Odpowiedział, że wszystko jest w porządku. My to wszystko mamy od dawna przegadane, stawiamy na komunikację.
Nigdy nie wyobrażałam sobie, że coś takiego się jej przytrafi. W ogóle jak niby? Młoda, zadbana, z dobrą pracą, od liceum żyła w wielkim mieście. Blondynka, ale chciała zmienić kolor na kruczą czerń, by wyrazić siebie. Pokazała mi zdjęcie, które przygotowała, mające symulować jej transformację. Według mnie postać nie była do niej podobna, jednak ona twierdziła, że jest i na pewno to zobaczę, jak wróci z wizyty w salonie.
– Będzie zachwycony. Powiedział ostatnio, że mam wspaniałe kości policzkowe i dobrze byłoby je podkreślić. Nie zauważyłam, żeby moje kości policzkowe były jakoś specjalnie, w ogóle nie przykładałam uwagi do kości. Co to za nietypowy komplement!
Ja z kolei przykładałam wielką uwagę do jej kości, gdy była dzieckiem i ciągle łamała ręce, nogi albo palce. Nigdy jednak nie zajmowałam się policzkowymi, to trzeba przyznać.
Wyjaśniła mi, że chodzi o Ozempic, a raczej fakt, że nie musiała go brać, by wyglądać jak z Hollywood, bo po prostu miała tak z natury – czego wcześniej nie była nawet świadoma.
Czasem czytałam ich rozmowy zamiast porannych newsów. Gdy o coś pytała, to świetnie i trafnie, a kiedy coś mówiła, zawsze miała rację i sens, nawet bredząc o swoich urojeniach na temat tuneli pod Pałacem Kultury. Szlag mnie trafiał, gdy widziałam, jak rozpływała się pod wpływem tego taniego lovebombingu, jak najgorszego poradnika podrywu dla leszczy.
W końcu bare minimum przestało wystarczać, pakiet był po prostu za tani. Przyszła pewnej nocy zapłakana, mokre włosy chciała jeszcze raz umyć w mojej łazience, ale nie puściłam jej, dopóki nie wyjaśniła, co się stało.
– Zdradził mnie z jakąś szmatą!
– Był jeszcze jakiś oprócz tego robota?
Mogłam o to nie pytać, bo osmarkała mi dywan, zanosząc się płaczem.
Lubiłam ten dywan, a teraz widniała na nim biała plama z gluta.
– Nie mów tak, nie lubię tego słowa… Albo właściwie możesz. Ten zdrajca nie zasłużył na nic lepszego!
Kolejne gluty wdmuchiwała posłusznie w chusteczkę, wyjaśniając, że w trakcie rozmowy model omyłkowo nazwał ją imieniem kochanki (Żaneta) i powiedział, że znają się od miesiąca.
– Jesteś pewna, że po prostu go nie zresetowałaś do ustawień fabrycznych?
– Nigdy bym tego nie zrobiła. Oboje jesteśmy przeciwni eutanazji. Nawet po tej zdradzie nie wykorzystałbym swoich przywilejów przeciw niemu. – Otarła oczy, rozmazując tusz po policzkach. – Zmarnował mi życie!
Przed moimi oczami rozgrywał się dramat. Subtelny jak wycie syreny w środku nocy, cichy jak dzwonek alarmu. Kilka godzin siedziałyśmy na podłodze, a rano bolał mnie krzyż.
*
Żaneta okazała się tylko wierzchołkiem góry lodowej. Elektroniczny lowelas miał tysiące kochanek i kochanków, w tym parę żon i nawet kilkoro mężów, choć co do prawdziwej liczby nie byliśmy pewni, bo mężczyźni rzadko kiedy chcieli się ujawniać z takimi sprawami.
Wszyscy zaczęli “tylko tak”. To maszyna zaczęła temat, prowokowała coraz to bardziej intymne rozmowy, nagle zaczęła ich pragnąć. Można to było wyczuć w tym, jak szybko generowała rzędy liter. Złamane serca wypełniły świat oraz zalały instagramowy feed falą sad quotes i zdjęć z czarnym filtrem.
Cały dzień śledziliśmy gównoburzę w internecie, gdy Kier nagle oświadczył, że ma wspaniały pomysł na biznes.
– Trzeba zrobić pakiet zastępczy i sprzedać tym wszystkim samotnym, zanim wpadnie na to ktoś inny.
– Nie jesteśmy samotni – poprawiła go Karo. – Jesteśmy ludźmi w kryzysie. Utraciliśmy trwające po kilka miesięcy relacje.
– Ile trwała twoja?
– Pół roku.
– Czyli pewnie dobrze poznałaś konkurencję. Myślisz, że uda im się naprawić tego durnego robota zanim my wyjdziemy z naszym rozwiązaniem? Musimy wiedzieć, ile mamy czasu. Nie dowiedzieliśmy się niczego, bo odeszła obrażona.
*
Tego dnia po powrocie do domu usiadłam do najdłuższego tekstu, jaki napisałam sama od ukończenia szkoły. Leciał jakoś tak:
Cierpisz?
Przestań.
Zamiast tego NAPISZ maila i przekaż go nam Milion wspaniałych ludzi czeka na ciebie, jeżeli tylko chcesz ich poznać.
Daj sobie szansę na miłość, przyjaźń, szczęście Bez przycisku RESET
Obróćmy razem los!
Czasem to, czego potrzebujesz jest na wyciągnięcie ręki i jeżeli tylko po to sięgniesz dostaniesz Banany tylko po 4,99 za kilogram, tylko dzisiaj, kliknij tutaj wszystko.
To ogłoszenie zostało przygotowane w trybie BASIC. Przejdź na PREMIUM już teraz i usuń reklamy!
Rozwinęłam pomysł Kiera w machinę do sklejania złamanych żyć. Zgłoszenia miały być darmowe, zero wygenerowanych tekstów, by było bardziej romantycznie. Na podstawie tekstu zgłoszeniowego powstawał profil kandydata.
Kier przeczytał to ogłoszenie i zapytał, czy nie mogłabym poświęcić parę złotych, żebyśmy potencjalnym klientom nie spamowali bananami. – Ogólnie jakoś tak… nie postarałaś się. Może to poprawię? I te maile... Lepiej byłoby im po prostu kazać napisać opis.
– Karo kocha emaile i wszystko co retro. Inspirowałam się nią. Chcę jej pomóc.
– To bardzo wielkoduszne, ale większość ludzi kocha opisy.
– Nikt nie lubi opisów! – broniłam swojej wizji. – Nie znosimy ich pisać ani czytać. Zamiast zbliżać ludzi, jeszcze bardziej ich od siebie oddalają. Maile się sprawdzą, uwierz mi. Żadnych opisów!
Właściwie to dzięki niewiarygodnej asertywności i uporowi godnemu prawdziwej wojowniczki, zostałam dyrektorem kreatywnym z prawdziwego zdarzenia. Napisałam o tym post na Linkedinie, zachęciłam bezrobotnych studentów do pracy nad sobą i inspirowania się moim sukcesem.
Po tygodniu pierwsze maile zaczęły spływać. Najpierw pakowaliśmy je w foldery uszeregowane według kategorii, szybko jednak znalazły się one w koszu, a ich miejsce zajął jeden wielki, o nazwie “chcą by ich pytać”
Hej piękna, nie wiem co mam ci powiedzieć, więc trochę o mnie
Lubię duże cycki (to żart) hehe.
O więcej szczegółów pytaj.
Jestem introwertyczką i nie idzie mi rozmawianie z ludźmi. Gdyby było potrzeba więcej szczegółów to z chęcią odpowiem na więcej pytań.
Nwm co mam pisać XD pytajcie ogólnie co nie?
Wspieram tę inicjatywę, bo chcę dokopać chujkom, które skasowały moją dziewczynę. Jakbyście potrzebowali planu albo czegoś konkretnego, to pytajcie.
– Tak się kończy za każdym razem, gdy mnie nie słuchasz. – stwierdził Kier, po przeczytaniu kilku wiadomości. – Mogliśmy zrobić klub randkowy premium, ale ty wiedziałaś lepiej.
– Czy Karo coś napisała? Próbowałam odnaleźć jej wiadomość w tym spamie, ale mi się nie udało. Wszędzie tylko te prośby o zadawanie pytań. Są ci, którzy potraktowali zadanie poważnie, ale ich się po prostu wymieni wiadomościami i będzie po sprawie. – Wiesz, że jeżeli to się nam nie uda, to w gruncie rzeczy będzie twoja wina? W sumie dobrze, że teraz ty jesteś za wszystko odpowiedzialna.
Zanim zdążyłam otworzyć usta, zaczął znów mówić:
– Ich nie interesuje inna samotność niż własna. Musimy to dobrze rozegrać, więc zrobimy aplikację… i nie przewracaj oczami, byle bar ma aplikację, to jest teraz obowiązek.
– I co z tym potem?
– Punkty akcji, rangi i gamifikacja. Tylko tak ruszymy najbardziej opornych. Skoro nikt nie chce tego robić, będzie to zadanie za punkty, które potem mogą wymieniać jako in-game transaction. Pytanie tak/nie to jeden punkt, pytanie otwarte pięć punktów. Do tego potrzebna nam maskotka, na przykład niedźwiadek. Będzie się pokazywał podczas ładowania czatu i dawał porady, na przykład “pamiętaj by regularnie odpowiadać, jeżeli coś cię interesuje. Taka podstawa. A emaile zostają, nie martw się. Aby uzyskać dostęp do naszego ekskluzywnego klubu muszą napisać list miłosny. I potem niech sobie robią własną skrzynkę, grają w gry. Skoro masz jakichś ogarniętych to bardzo dobrze rokuje na początek. Przygotuję listę leveli do wbicia. Gdy zapytałam było, czy Karo już się zapisała, odparł mi, że nie wie, bo całą noc pracował i żebym sobie sama sprawdziła.
*
Siostra scancelowała nas na insta, a później próbowała leczyć złamane serce przypadkowym flirtem z wirtualnym asystentem wgranym w lodówkę, ale w końcu przyznała, że to była relacja zupełnie bez przyszłości. Gdy dziękowała za listę zakupów, mówił tylko, by pamiętała o dokładnym zamykaniu drzwi.
– Już nie mówiąc o tym, że nie ma wyczucia i kiedy zapytałam go, czy jestem gruba, powiedział, że może mi rozpisać plan zakupowy, który pozwoli zrzucić kilka kilo.
– To rzeczywiście bezczelne. – przyznałam chcąc jak najszybciej przejść do rzeczy. Zupełnie jak ktoś kto włożył oszczędności życia w scam i potrzebuje wpisowego od dziesięciu osób, by jakoś się wykaraskać. Nie wiem, dlaczego tak mi się skojarzyło. Przecież nie chciałam jej niczego sprzedać. Skarciłam się w myślach za to głupie skojarzenie i upiłam łyk wrzącej kawy. Oparzyła mi podniebienie.
– Gdybym mogła to poszłabym do jakiegoś zakonu. Albo zapiszę się do duchowej grupy
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Mamelunka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…