Miłość jest zbuntowanym ptakiemIV
Miłość jest zbuntowanym ptakiem IV
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Choć obudziła się rano ze strasznym bólem głowy, czuła się szczęśliwa. Oto zamigotało światełko nadziei na trudnej, wyboistej drodze miłości. W skroniach kołatały wciąż słowa Gerarda, w sercu zamieszkały wątpliwości. Czyżby nie była mu obojętna? Podniosła się powoli z łóżka, wzięła prysznic, czując, jak z każdą kroplą powracają siły witalne. Po kąpieli, założyła najładniejszą sukienkę i lekko się podmalowała. Zeszła do jadalni, ale nie spostrzegła tam nikogo prócz księdza. - Zaspałaś. –rzekł srogo – wszyscy zjedli śniadanie dwie godziny temu.- Czyżby była już dziesiąta? - Chciałam przeprosić za swoje wczorajsze zachowanie. Obiecuję, że to już się więcej nie powtórzy. - Mam nadzieję – warknął sucho – dostaniesz od kucharek swoją porcję. - Dziękuję – odpowiedziała drżąco, lecz Gerarda już przy niej nie było. Wstyd wypełnił serce. Wiedziała, że duchowny stracił do dziewczyny resztki sympatii. Jadła posiłek i zachłystywała się łzami. Zawoalowane wyznanie księdza to widocznie tylko omam. Po kilku minutach nadszedł Piotr, który uspokajająco zapewnił, że Wiktoria nie popełniła żadnego głupstwa pod wpływem alkoholu. Proponował narty wodne, jednak studentka odmówiła z powodu kaca zarówno fizycznego, jak i moralnego. Dzień upłynął więc bez większych wrażeń. Dziewiętnastolatka przechadzała się po łące i czytała książki. Odzyskała zdrowie dopiero pod wieczór. Wtedy też postanowiła zapukać do duchownego i wytłumaczyć swą wczorajszą impertynencję. Gdy spostrzegł Wiktorię w drzwiach, bardzo się zdziwił. - Słucham? - Mogę wejść, proszę księdza? – Przez chwilę zawahał się, w końcu jednak powiedział - Ależ tak, proszę.- Pokój księdza był nieco większy, niż uczestników. W centralnym punkcie stało łóżko, przy ścianie stół i krzesła. Na półce poustawiane książki. - Przepraszam, że przychodzę tak późno – zaczęła nieśmiało. – muszę jednak księdzu wyjaśnić, dlaczego tak się zachowałam. Wiem, że kiedyś i tak będę musiała to wyjawić, teraz zaś uważam, że pora ku temu jest odpowiednia. – Gerard patrzył na Wiktorię lekko przestraszony. - Siadaj, zrobię ci herbaty. - Nie, dziękuję. Powiem tylko co mam do powiedzenia i pójdę. - Dokąd? – duchowny nie mógł zrozumieć. - Pakować się. Proszę mnie wysłuchać. Herbata teraz nie jest najważniejsza. - Mężczyzna stanął blisko okna i skrzyżował ręce na piersiach. - Tak? - Prawda jest taka, że jedynym powodem, dla którego wczoraj się upiłam, był ksiądz.- Zastygł bez ruchu. - Ja? – w oczach ukazała się dezorientacja. - Proszę mi wierzyć, czuję się jak idiotka to wyznając , ale wiem, że nie mam innego wyjścia. Nie mogę znieść, gdy mnie ignoruje, jest niesprawiedliwie surowy. Czyniłam dotąd wszystko, by zasłużyć na uznanie, jednak widzę że poprzez moje starania nie zaskarbię sobie serca księdza. Całe zaangażowanie dla Stowarzyszenia nie tylko wynikało z chęci pomocy innym, ale także z miłości
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil vishaya
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…