Wróć do katalogu

Miłość jest zbuntowanym ptakiemVI

Miłość jest zbuntowanym ptakiemVI

vishaya, opublikowano , 4 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

*** W tych okolicznościach, poważną rozmowę musiała odłożyć na później. Była wściekła na siebie, że w ogóle zdecydowała się wybrać na drinka z Piotrem. Zapukała cicho do pokoju Gerarda, by go przeprosić. Długo nie otwierał drzwi. W końcu jednak zjawił się w progu, ociekający wodą, z białym ręcznikiem na biodrach. Wiktorii zrobiło się słabo z wrażenia. - Gerard, błagam, nie psujmy piękna dzisiejszego dnia. - Czy ja coś psuję? Jestem od tego daleki. To ty poszłaś z Piotrem do pubu, nie ja. - Chciałam mu wytłumaczyć, że nie możemy być razem. Poza tym, zrobiło mi się go żal. - Naucz się, że z chwilą, gdy masz partnera, nie możesz dalej być samarytanką. Poza tym, byłem o ciebie strasznie zazdrosny. – objął ukochaną. Poczuła gęsią skórkę. – nie rób tego więcej. – Wizyta kończy się namiętnym pocałunkiem. Studentka odzyskała spokój. Następnego dnia, do pensjonatu przybył nieoczekiwany dość – ksiądz z Włoch. Postanowił zwiedzić Polskę oddając przy tym hołd zmarłemu papieżowi. Gerard od razu nawiązał z gościem nić porozumienia z racji znajomości jego ojczystego języka. Wiktoria patrzyła, jak zahipnotyzowana na ukochanego, na komunikatywność mężczyzny, autorytatywność. Była tak dumna. Pozostałe dziewczęta również spijały każde słowo z ust księdza. Marcello zaprosił całą grupę na wystawną kolację. Przejawiał zachwyt nowym towarzyszem. Ponieważ Gerard w czasie studenckich wakacji często przebywał w Rzymie, szybko okazało się, że lubią te same miejsca, kościoły. Niektórzy zadawali pytania, główna bohaterka jednak milczała. Czuła, że z każdym słowem księdza rośnie w niej miłość i podziw. Posiłek zakończył się późno. Wszyscy udali się do swoich pokojów i zapadli w sen. Wiktoria jednak miała nadzieję, że usłyszy zbawienne pukanie do drzwi. Tak też się stało. W progu stał ukochany. Zabójczo pachniał perfumami i kadzidłem, włosy miał lekko zmierzwione, oddech nierówny. - Wejdź…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych