Miłość na kółkach cz. 2
Przeczytajcie i oceńcie. Wszelkie komentarze bardzo mile widziane! życzę miłego czytania!
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział 2 A tam nic się nie zmieniło. Było tak samo - niby kolorowo, a jednak wszystko było szare i smutne. Pożegnałam się z "chłopakami" i pielęgniarka zawiozła mnie na rezonans (tak naprawdę nie wiem po co, bo przecież tego samego dnia robiono mi go w Ełku). Leżałam tam 40 minut bez ruchu. Później musiałam sama dostać się na neurochirurgię, bo zadzwonili stamtąd, że nikt nie da rady po mnie zejść, gdyż akurat rozdawany jest obiad i wszystkie pielęgniarki są zajęte. Nie miałam pojęcia, jak się tam dostanę. Prawą rękę miałam przecież niesprawną od pierwszego zabiegu. Wtedy po raz pierwszy stwierdziłam, że ten szpital mnie przeraża. *** Po chwili mojej rozpaczy podszedł do mnie pewien praktykant. Skąd o tym wiedziałam? To proste, już tłumaczę. Otóż, wszystkie specjalności się w tym szpitalu wyróżniają: lekarze chodzą w błękitnych fartuchach, pielęgniarki w lendrynkowym różu, pielęgniarze w czerwieni, "dobre ciocie", albo w roku szkolnym nauczycielki w żółtych fartuszkach, a praktykanci w białych kitlach. Nauczyłam się tego już jako mała dziewczynka. - Cześć. Przysłano mnie tu z neurochirurgii. Paulina? - domyślił się. - Tak. Myślałam, że się nie dostanę tam do was. - To dobrze, że przyszedłem. Dobra, jedziemy? - zapytał. Już go polubiłam. *** Po kilku minutach byliśmy na oddziale. - Dzięki. Odprowadzisz mnie już na salę? - zapytałam praktykanta, gdy widziałam, że doktor Kibard był niebezpiecznie blisko mnie. - Spoko. Zaraz przyjdzie do ciebie jakiś lekarz i pewnie przedstawi wyniki. - Dziękuję. - udałam bardzo zmęczoną. W udawaniu jestem niemal profesjonalistką. Potrafię zrobić wszystko, nawet wyprzeć się swoich ideałów bez mrugnięcia okiem. *** Gdy już zostawił mnie w sali, tak jak obiecał przyszedł do mnie lekarz. Czy ja mam takie szczęście? Nie wiem, ale tym lekarzem nie mógł okazać się kto inny jak tylko Kibard. Fuck! - zaklęłam w duchu. - Dzień dobry panie doktorze! - przywitałam się niby bardzo uprzejmie, jednak w duchu miałam ochotę wyskoczyć z okna. - Dzień dobry, jak się czujesz? - zapytał. - Bywało lepiej. - nie chciało mi się z nim gadać. Choć tyle razy obiecywałam sobie, że jak do niego pojadę, wygarnę mu wszystko co mi zrobił. Teraz nie miałam pomysłu jak zacząć tę rozmowę. - Pamiętasz mnie? - zapytał. "Czy ja cię dupku pamiętam? Jak śmiesz zadawać mi takie pytania?" - Tak, owszem, pamiętam. - nie zadałam mu tych pytań tylko dlatego, że zauważyłam, jak korytarzem szła moja rodzicielka. - Mógłby mi pan w końcu powiedzieć jakie są
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil mecenasstokroteczka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…