Wróć do katalogu

Miłość na kółkach cz. 6

Jaką niespodziankę przygotował mi Bartek? Zobaczcie sami. Zapraszam również do czytania wcześniejszych części opowiadania.

mecenasstokroteczka, opublikowano , 5 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Gdy już wszystko było zrobione - ja rozpakowana i wykąpana z ogromną pomocą Bartka, mój ukochany stwierdził, że nie ma z czego nawet zrobić kolacji. - No, chyba, że chcesz chleb posmarowany nożem... - zaśmiał się. - Co? - zdziwiłam się. - Bo nawet masła w tym domu nie ma. - skwitował. - To trzeba jechać jeszcze po spożywkę. - powiedziałam i już zaczęłam tworzyć listę. - Dużo bardziej podoba mi się perspektywa rozbierania... yyy... to znaczy... kupowania ci nowych ciuszków. - zarumienił się, niczym zakochana nastolatka. - Facetom to tylko rozbieranie w głowie... - nie mogłam nie zacząć się śmiać. Gdy już byliśmy w samochodzie, Bartkowi zadzwonił telefon. Poprosił mnie, abym odebrała. Zobaczyłam, że to pan Krzysztof. Zanim się przywitałam, ojciec Bartka, już zaczął mówić... - No, jak tam synek? Dojeżdżacie? Bo my nie będziemy czekać w nieskończoność... - powiedział zniecierpliwiony. - Gdzie czekać, panie doktorze? - Ooo, to ty, Paulinko? Daj mi Bartka, proszę. - zmieszał się. Podałam telefon ukochanemu. On zamienił dwa zdania z ojcem i skręcił w boczną uliczkę. - Gdzie jedziemy? - zapytałam zdezorientowana. - Do Sushi baru. Kiedyś mi mówiłaś, że lubisz to jedzenie. - Nie sądzę, żebym ci coś takiego mówiła, ale owszem, lubię. Czy to jest jakaś pułapka? - Na ciebie? W życiu! Nie ośmieliłbym się! - zaśmiał się serdecznie. *** Po chwili byliśmy na miejscu. Była to mała restauracyjka z raczej przyjemną atmosferą. Jednak było w niej pusto, jakby nikt tu w życiu nie zaglądał. Na parkingu nie było widać żadnego samochodu, a w samym lokalu była tylko obsługa. - Jesteś pewien, że tu mają dobre jedzenie? - zapytałam niepewna. - Jeżeli surową rybę da się nazwać smaczną, to owszem. Mają tu najlepszą w całej Warszawie. - odparł. - Pańskie nazwisko? - zapytała kelnerka, gdy podeszliśmy do baru i Bartek powiedział, że ma rezerwację. - Kibard. Bartosz Kibard. - Aaa, tak. Proszę, stolik numer 3. - zaprowadziła nas tam. Okazało się, że to miejsce jest w samym centrum sali. Kelnerka podała nam karty. Po chwili, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, do sali weszło kilkoro ludzi. Dwójkę z nich poznałam momentalnie. Byli to kolejno: pan Krzysztof i ciocia Ania. Obok nich szli również dwaj mężczyźni, gdzieś w wieku Bartka i dziewczyna, może w moim wieku. - Kochanie, poznaj to jest moje rodzeństwo. - powiedział Bartek, gdy cała piątka dostatecznie się do nas zbliżyła. - Bartek nie dawał mi…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych