Wróć do katalogu

MIŁOŚĆ NA NIE!

to jest prawdziwa historia

życie, opublikowano , 1 godz. czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

27 Kwiecień 2005 roku

Nie wiem czy to, co teraz robię ma jakikolwiek sens. Mam nadzieję, że jakoś dzięki temu sobie pomogę. Dziś świeci słońce i chcę żeby tak zostało. Bo nie ma lepszego lekarstwa na moją chorobę. Nie wiem czy Ci to wyślę, ale tak na wszelki wypadek to nie chcę wywierać przez ten list żadnej presji na Tobie! Chcę tylko żebyś wiedział jak ja to wszystko, co do tej pory było widzę. Jesteś pierwszą osobą, która potrafiła wnieść do mojego życia coś więcej. Wiem jest mi teraz ciężko, ale nie o tym ma być ten list. Choć może się tak zdarzyć, że właśnie taki będzie. Od pierwszego momentu, kiedy Cię tylko zobaczyłam wiedziałam, że jesteś kimś wyjątkowym. Dziękuję losowi, że mogłam Cię poznać. I nieważne jest dla mnie to, że spotkaliśmy się tylko, jak już obliczyłeś sześć razy. Ważne jest to, jakie te spotkania dla mnie były. Było mi bardzo dobrze, przy Tobie czułam się jak ktoś zupełnie wyjątkowy, i nie chodzi tu o to, co mówiliśmy, coś we mnie mówiło, że to jest właśnie to, czego tak naprawdę moja dusza i serce szuka. Nieważne jest również to, że tego już nie ma. Wiem, że muszę żyć dalej bez względu na to, co postanowisz. Zaakceptuję każdą Twoją decyzję, bo taka właśnie jest miłość. Zrozumiałam to! Chcę zachować to wszystko w pamięci. Pamiętasz jak mówiłam Ci, że ja już nie wiem, czego chcę, mam to już za sobą. Wbrew pozorom rozumiem Cię i dlatego nie będę Cię męczyć. Chcę żebyś sam doszedł do pewnych wniosków, i ocenił, co jest dla Ciebie ważne. Być może teraz nasze drogi się rozchodzą, widocznie tak miało być. Jesteś moją pierwszą prawdziwą miłością i chciałam o nią walczyć, ale dziś wiem, że wszystko zależy od Ciebie. Pamiętaj, że ja będę czekać tak długo na ile starczy mi sił. I nawet, gdy w moim życiu pojawi się ktoś inny to Ty i tak będziesz miał szczególne miejsce w moim sercu. Miałam wiele czasu żeby sobie wszystko przemyśleć i zdaję sobie sprawę z tego, że trudno jest Ci podjąć decyzję, a ja Ci jeszcze w tym nie pomagam. Postanowiłam Ci nie przeszkadzać, choć wiem, że to nie będzie proste. Proszę Cię tylko o to żebyś nic mi nie mówił, jeśli nie będziesz pewny. W poniedziałek dzięki Twojej słabości poczułam się troszkę lepiej, ale za to wtorek przyniósł gorzkie rozczarowanie. Te nieprzespane noce były dla mnie koszmarem, ale dzięki nim mogłam się głębiej zastanowić nad tym wszystkim. I nie czuj się niczemu winny. W takich wypadkach zawsze jedna strona czuje się pokrzywdzona, ale trzeba wydorośleć, wziąć nogi za pas i iść do przodu. Wiem, że na razie sama się oszukuję, ale z biegiem czasu na pewno się przyzwyczaję. Pisząc ten list do Ciebie szukam ukojenia i mam nadzieję, że go znajdę, i zdaję sobie sprawę, że nie koniecznie u Twego boku. Przeczytałam sms-y, które pisałeś do Julii. Nie potrzebnie się martwisz nic sobie nie zrobię, jestem jeszcze na tyle rozsądna. I nie musicie mi nikogo szukać. Miłości zresztą nie da się komuś nakazać. Jeśli taka ma się pojawić to przyjdzie sama tak jak moja do Ciebie. Idąc na tego sylwestra nigdy bym nie przypuszczała, że spotkam tam kogoś takiego jak Ty, a jednak. Oprócz nieszczęśliwej miłości mam jeszcze w swoim życiu wspaniałą przyjaźń, i to ona teraz dodaje mi sił na dalsze życie. Mam nadzieję, że moja postawa nie będzie miała żadnego wpływu na Twoją decyzję. Myślę, że wybierzesz dobrze i wiem, że ta decyzja nie musi być pomyślna dla mnie. Ważne jest żebyś był w zgodzie z własnym sumieniem. Tak sobie piszę i próbuję się sama do tego przekonać mam nadzieję, że mi się uda. Nie potrafię Ci opisać jak bardzo mi na Tobie zależy, a nawet nie chcę. Miłość to jest coś wspaniałego i nie każdy tego prawdziwego uczucia może doświadczyć. Ja mam porównanie i nie biorę tu pod uwagę szkolnych miłostek i mojego długiego związku z Pawłem. To wszystko nic nie znaczy! Miłość do Ciebie to cały mój świat, to uczucie, które w tej chwili bardzo boli. Nigdy bym się nie spodziewała, że można czegoś takiego doświadczyć. Bez względu na wszystko jest ono piękne, choć w tym momencie osamotnione. Na dzień dzisiejszy nie chcę się spotkać wiem, że sama Cię o to prosiłam, ale nie chcę tego robić dopóki nie podejmiesz decyzji. Jeżeli będzie ona pozytywna, oczywiście dla mnie, to mogę się spotkać choćby zaraz, ale jeżeli nie to możemy sobie darować, chyba, że będziesz chciał, ale jeszcze nie teraz. Chciałabym się trochę uspokoić i zaakceptować Twój wybór a na to będę potrzebowała trochę czasu. Być może za parę lat będę się z tego śmiała, może z Tobą a może nie. Mimo, że teraz nie jest mi do śmiechu. I wcale tak o Tobie nie myślę jak pisałam. Chciałam żebyś poczuł się winny i to było głupie. Nie chcę się zachowywać jak rozkapryszona dziewczynka, która musi mieć wszystko, czego chce, wiem, że to tak nie działa. Nie będę jednak ukrywać moich uczuć, bo samej siebie też nie chcę oszukiwać, szczerość przede wszystkim sam o tym najlepiej wiesz. A tak poza tym to chciałam się domyślić i domyśliłam się, ale to już nie ma żadnego znaczenia. Bo Ty jednak sam nie jesteś pewien, co czujesz. Uważam, że w tym wszystkim zrobiłam z siebie idiotkę! Ale ja tylko chciałam być z Tobą i nic więcej. Nieistotne dla mnie było jak się to będzie nazywać. Ciekawie kiedyś napisałeś, że oficjalnie jesteś sam, a nieoficjalnie jesteś zajęty. Podobało mi się to. Wiem, że nudzę, ale jak na razie to mi to pomaga. Napisałeś mi wczoraj, że Cię nie słucham, być może, ale Ty też tego nie robisz. I to jest błąd z naszej strony. To wcale nie musiało tak wyglądać. Szkoda, że powiedziałeś mi to przez sms-a, pozbawiłeś mnie szansy na prawdziwą i szczerą rozmowę. Przez telefon nie da się wszystkiego wyjaśnić, ale teraz to już nie ważne. Czasu niestety nie da się cofnąć. Zresztą pewnych rzeczy nie cofnęłabym za żadne skarby, mimo iż teraz przychodzi mi za to płacić najwyższą cenę. W tych ostatnich dniach powiedzieliśmy sobie wiele przykrych słów, nie chciałam tego. To, że sytuacja nas do tego zmusiła nie jest żadnym wytłumaczeniem, wstyd mi z tego powodu, ale co się stało to się już nie odstanie. Jeśli mamy się rozstać to chciałabym to zrobić w cywilizowany sposób, bez wymówek i wzajemnych oskarżeń. Nie wiem czy mi się to uda, ale obiecuję, że się postaram. Z góry skazuję naszą sytuację na niepowodzenie, bo lepiej mi będzie się mile rozczarować, niż żyć nadzieją niespełnionej miłości. Wczoraj miałam ochotę się upić, żeby zapomnieć, ale to nie jest rozwiązanie. Wypowiadane przez Ciebie słowo „Maleńka” na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Gdy tak mówiłeś czułam się taka bezpieczna a zarazem potrzebna…… I nie dziw mi się, że jestem smutna, zresztą Ty też byłeś jak się poznaliśmy oboje wiemy, z jakiego powodu.

„Wolność nie staje wobec człowieka jako abstrakcyjne pojęcie, które należy przybrać w ciało, ale jako wyzwolenie.” Życzę Ci tego wyzwolenia od swojego niezdecydowania, albo być może od mojej osoby!

Dominika

I Siedziała sobie spokojnie w zaciszu domowego ogniska. Ostatnio wszystko się zmieniło. Wyjazd jej chłopaka do Anglii wywarł na niej jakieś dziwne wrażenie, od dawna nie chciała z nim być, ale życie jest takie zagmatwane i nic nie jest proste. Przyzwyczajenie znów popchnęło ją w jego ramiona, mimo iż nic poza tym do niego nie czuła. Pięć lat spędzonych razem zobowiązywało ją do czegoś. Bynajmniej najbliższe otoczenie próbowało ją do tego przekonać. Swoje najpiękniejsze lata poświęciła właśnie jemu. Dlatego teraz próbowała coś zmienić, nie wiedziała tylko jak się do tego zabrać. Nie potrafiła się już bawić i korzystać z życia. Praca, dom, uczelnia to był cały jej świat. W ten wieczór monotonia potęgowała jeszcze bardziej to wszystko. Zawsze była typem samotnika, nigdzie nie wychodziła, bo nie miała takiej potrzeby. Cały swój wolny czas poświęcała jemu. I nagle to wszystko przestało mieć dla niej jakiekolwiek znaczenie. Zawsze miała powodzenie, lecz nigdy nie zwracała na to uwagi, ponieważ była ślepo zapatrzona w niego. Z biegiem czasu jednak zrozumiała, że to nie ma żadnego znaczenia, i trzeba wziąć życie w swoje ręce, należy zacząć oddychać, nie martwiąc się o jutro. Bardzo tego chciała, ale nie potrafiła się do tego zabrać, a może nie chciała, lub brakowało jej na to siły. Rodzina i przyjaciółki były dla niej jedynym sensem życia. Czuła się taka pusta i samotna mimo, że wokół niej było zawsze wiele ludzi. Ostatnio była coraz bardziej przygnębiona i nerwowa, ale to się miało wkrótce zmienić. I to właśnie w ten grudniowy wieczór została zaproszona przez swoją przyjaciółkę na Sylwestra. Nie chciała się zgodzić, to było w jej zwyczaju. Zawsze najlepiej czuła się wśród rodziny, mogła godzinami dotrzymywać towarzystwa swojej mamie, lub wysłuchiwać miłosnych podbojów młodszej siostry. Zawsze jej tego zazdrościła, że potrafi czerpać z życia każdą chwilę, że wie czego chce i że wszystko się jej udaje. Bowiem siebie uważała za wielkiego pechowca. Wracając jednak do sedna, w końcu udało się ją przekonać. Oczywiście musiała najpierw wykonać wszystkie swoje domowe obowiązki, najważniejsze były świąteczne wypieki. Cały czas zastanawiała się jak mogła się zgodzić. Najlepiej było zostać w domu. O północy wypić szampana, pooglądać fajerwerki i oczywiście iść spać. No ale cóż, zgodziła się, więc musiała brnąć dalej czy tego chciała czy nie. Tego Sylwestra miały spędzić w domu. Miała być ona, Sandra – jej przyjaciółka, Janusz – kuzyn Sandry, ze swoją dziewczyną Asią. Mogła na to przystać, bo przecież nie lubiła tłumów, to mógł być całkiem miły i sympatyczny wieczór. Pojechała więc, raz kozie śmierć. Sandra miała czekać na nią na przystanku, tak się umówiły. Jadąc do niej spotkała się ze swoim kuzynem, który też wybierał się na bal sylwestrowy, miał obawy, ale ona wiedziała, że faceci szybciej nawiązują kontakty i na pewno sobie poradzi, a tym bardziej on. Gdy już była na miejscu dowiedziała się, że mają kilka propozycji na spędzenie tej nocy w niezapomniany sposób. Ona oczywiście powiedziała, że się cieszy choć w duchu myślała sobie coś innego. Posiedzieli w domu, trochę pogawędzili, sprawdzili „oferty” sylwestrowe. W końcu zdecydowali, że pojadą na imprezę na którą zaprosił ich bardzo dobry kolega. Miała być zagwarantowana świetna zabawa. Mama Sandry była bardzo niezadowolona z tego powodu, złościła się, że jej córka zamierza jechać samochodem, ale Janusz wykorzystał swój urok osobisty i przekonał swoją ciocię, która zresztą dało się wyczuć miała sentyment do tego chłopaka. Kiedy dziewczyny poszły się przygotowywać Dominika z Januszem zaczęli rozmawiać o wielu rzeczach o jej dotychczasowym życiu, chłopaku, o jego bezustannym poszukiwaniu pracy, i o sporcie. W tym momencie stwierdziła, że z niego jest super chłopak i że Asia jest szczęściarą, czego nie mogła powiedzieć o sobie. Siedząc już w samochodzie była trochę pointrygowana, nie wiedziała czego się jeszcze może spodziewać, bała się a z drugiej strony czuła, że coś się wydarzy. Chciała w ten wieczór o wszystkim zapomnieć, o tym kim jest i jaka jest. Postanowiła się dobrze bawić, bo przecież nikt jej tam nie znał, więc mogła obudzić w sobie tę drugą połowę swojej osobowości, przed którą zawsze się broniła. Najważniejsze przecież zawsze było to co ludzie powiedzą. Przecież w tak miłym towarzystwie trzeba a nawet należy się dobrze bawić. W tym momencie wydawało się jej to takie proste i być może było. Zapomniała na chwilę o życiu, które prowadziła, choć wiele ją to kosztowało. Wchodząc na salę przeraziła się widząc tłumy ludzi, ale jej szczególną uwagę przyciągną pewien chłopak. Nigdy nie zapomni tamtego widoku, coś ją wtedy ukłuło, ale wróciła do rzeczywistości, zostali sobie przedstawieni, bowiem jak się okazało to był ten kolega, który ich zaprosił. Usiedli przy stoliku, wpili po kieliszku. Sandra powiedziała jej, że na sali znajdują się osoby młodsze od nich, ale jej to zupełnie nie przeszkadzało. Zamierzała dobrze zrealizować swój plan. Tańczyła, ale okropnie jej to wychodziło. Nie ma się co dziwić jak się nigdzie nie wychodzi to nie można umieć wszystkiego. Starała się jednak. Zazdrościła Asi i Januszowi, że w takich chwilach jak ta mogą być ze sobą razem i że są szczęśliwi. To było widać biła od nich jakaś pozytywna energia, którą zarażali wszystkich w koło. O północy wypili szampana, złożyli sobie życzenia, Janusz dzielnie puszczał fajerwerki. Chcieli jeszcze złożyć życzenia swojemu koledze, ale on był zajęty czymś innym i nie zwracał na nich uwagi, bardzo jej się to nie spodobało. Poza tym ktoś zaczął się nieodpowiednio bawić, niektórzy zaczęli szumieć, robiło się bardzo nieciekawie. Postanowili, więc odwiedzić inną imprezę zorganizowaną przez przyjaciółkę Sandry i Dominiki. Wsiedli do samochodu i ruszyli naprzód. Chcieli jej zrobić niespodziankę, bo ona przecież nie spodziewała się że przyjadą. I rzeczywiście tak było. Bawiła się tam świetnie, głównie dlatego, że było tam mniej ludzi, impreza była bardziej spokojna. Znała tam więcej osób, spotkała nawet kolegów z pracy. Przykro jej było jechać z powrotem, ona nie chciała, ale była w mniejszości, więc musiała się dostosować. Gdy wrócili na tamtą imprezę już się uspokoiło. Wszyscy już byli nieźle wstawieni. Dziewczyny poszły tańczyć, ona została przy stoliku. Janusz natomiast rozmawiał z Michałem. Gdy skończyli dołączył do dziewczyn. Michał przysiadł się do Dominiki. Mimo iż go prawie wcale nie znała ucieszyła się, że się do niej dosiadł. Miał wspaniały i szczery uśmiech, przynajmniej tak się jej wydawało. Poprosił ją do tańca, zgodziła się. Mimo, że muzyka była szybka oni tańczyli spokojnie, jakby to co było wkoło zupełnie się nie liczyło. Powiedział jej, że się ucieszył, że jest sama, bo myślał, że zaraz za nią pojawi się jakiś facet. Nie ukrywała, że ma już drugą połowę, prosiła żeby na nic nie liczył. Cały czas próbował ja pocałować, lecz ona się przed tym broniła. Położyła mu rękę na szyi głaszcząc ją delikatnie. Czuła się wspaniale, choć wiedziała że nie powinna prowokować losu, przecież to nie w jej stylu. On mimochodem musnął ją ustami delikatnie po ramieniu. Potem Janusz dawał znaki zadowolenia z takiego obrotu sprawy w końcu to był jego przyjaciel. Zaczął ją wypytywać o wszystko, ale ona nie potrafiła mu wytłumaczyć całej tej dziwnej sytuacji. Gdy już siedzieli przy stoliku on był bardzo smutny wypominał jej, że się cieszy z tej sytuacji i że jutro o nim zapomni. Ona doskonale wiedziała, że tak nie będzie, ponieważ zrobił na niej piorunujące wrażenie, wiedziała jednak, że nie może tego dalej ciągnąć. A on ciągle nalegał na pocałunek. Bardzo tego pragnęła choć nie zwykła całować się w miejscu publicznym i nie mogła sobie na to pozwolić. Już wtedy wiedziała, że będzie z tego powodu cierpieć. Szampan szumiał jej w głowie. Poniosły ją emocje, zgodziła się, lecz nie w miejscu publicznym. Wyszli więc na zewnątrz. I stało się. Pocałunek był bardzo namiętny. To był jej wielki przełom w życiu. Dobrze wiedziała, że nigdy by się na to nie odważyła, a jednak. Miała straszne wyrzuty sumienia z tego powodu. Nigdy by jej na myśl nie przyszło, że mogłaby się całować z kimś kogo dopiero poznała. To było dziwne, ale cieszyła się z tego co się stało. Wiedziała, że będzie musiała o tym zapomnieć i wcale nie będzie to łatwe. Kiedy się okazało, że muszą już wracać była bardzo smutna. W samochodzie prosił ją o kilka „tajemniczych cyferek”. Nie chciała mu dać swojego numeru telefonu. Zdawała sobie sprawę, że to tylko pogorszy i tak trudną sytuację.

II W domu wszyscy ją wypytywali jak było. Mówiła, że fajnie, choć wiedziała, że kłamie bo przecież było cudownie. Nie potrafiła przestać o nim myśleć. Żałowała, że nie ma jego numeru, ale cóż zrobić. Musiała się dokładnie nad tym wszystkim zastanowić. Zawsze miała tendencję do wyobrażania sobie różnych sytuacji. W tej chwili cokolwiek by nie wymyśliła zawsze pojawiał się jej chłopak przed oczami. Wiedziała, że nie chce już z nim dłużej być, ale czuła się okropnie w roli zdrajcy. Myśli o Michale przepełniały jej głowę. Miała w niej prawdziwe kłębowisko uczuć, z którym nie potrafiła sobie zupełnie poradzić. Dzień był taki jak zwykle choć zupełnie inny. Rozmawiała z Sandrą przez telefon. Oczywiście o nim. Prosił ją o jej numer telefonu, ale ona jako wierna koleżanka nie mogła mu go dać bez jej wiedzy, dała jej natomiast jego numer mówiąc żeby zrobiła z nim, co zechce. W tym momencie jej uczucia jeszcze bardziej były zagmatwane i pełne dylematów. Polubiła go, pociągał ją, ale przecież nie można się zakochać w kimś kogo się dopiero poznało. Nie dopuszczała do siebie takiej myśli. Tego wieczora zadzwonił do niej jeszcze chłopak. Nie potrafiła z nim już normalnie rozmawiać, bo przecież wszystko się już zmieniło, wszystko wyglądało inaczej. Po raz pierwszy nie potrafiła już kłamać w kwestii uczuć, mimo iż nie było ją jeszcze stać na prawdę. Gdy w słuchawce usłyszała „Kocham Cię” nie potrafiła powiedzieć tego samego i zapanowało głuche milczenie. Czuła się podle, ale za każde zło niestety trzeba zapłacić swoją cenę. Kłamstwo zżerało ją od środka, ale była jeszcze za słaba żeby to wszystko co się zaczęło zwalczyć. Nie wytrzymała i wysłała do Michała sms-a. To było silniejsze od niej. Ciekawość zdominowała ją całkowicie. Na odpowiedź nie musiała długo czekać. I tak to się wszystko zaczęło……..

II Każdy sms od niego był czymś wyjątkowym. Zawsze na nie czekała. Kiedy się nie odzywała przepełnione były wyrzutami, a zarazem tęsknotą. Przecież nic mu nie obiecywała, ale lubiła się tłumaczyć, dlaczego nie odpisywała. Jego wiadomości zawsze zapewniały ją o jego miłości, zawsze prosił o spotkanie. Na początku nie chciała spełnić jego prośby, lecz szybko się to zmieniło. Spotkali się w pizzerii. Obawiała się, myślała że jej nie pozna, a tego by chyba nie zniosła. Przecież nie była kimś szczególnym. Uważała się za szarą myszkę, niewidoczną i niczym specjalnie się niewyróżniającą. Gdy przyszła on już siedział. Wszystko to jakieś dziwne było. Ciągle na nią patrzył, jakby się bał, że ucieknie i nigdy jej już nie zobaczy. Być może tak byłoby lepiej. Rozmawiali w zasadzie o niczym. Na zewnątrz było pięknie, padał śnieg. Gdy szli na autobus, czuła że chciałaby tak iść bez końca. Wieczór był uroczy i atmosfera też. Zachowywali się jak para niewiniątek, spoglądających na siebie ukradkiem. Chciała go bardzo pocałować, ale nie było to najważniejsze. Cieszyła się że może z nim być chociaż na krótką chwilę. Mieli się jeszcze wybrać na spacer po parku, lecz było już późno. Była bardzo radosna, i tak też się czuła. Już wtedy go kochała tylko nie zdawała sobie z tego sprawy, uciekała przed tym, nie dopuszczała nawet takiej myśli do siebie. Jedna osoba potrafiła tak wiele zmienić w jej życiu. Potem były już tylko sms-y, niezliczone ilości. Każdy był wyjątkowy i niepowtarzalny. Czy to uczucie może być prawdziwe? Tego nikt nie wie. Ona sama nie była już niczego pewna. Miała wiele dylematów. Nie wiedziała czy to jest naprawdę miłość czy coś zupełnie innego. Poza tym nie wiedziała co ma dalej robić ze swoim życiem. Niczego już nie wiedziała i to właśnie on a raczej uczucie do niego prowadziło ją dalej naprzód. Podczas następnego spotkania wybrali się do parku. Spacerowali bardzo długo. Stali na moście i patrzyli na piętrzący się wodospad. Reszta rzeki była zamarznięta. Stała przed nim czując bardzo mocno jego obecność, jego oddech na policzku i ciepło bijące od jego osoby. Patrzyła na rzekę i wiedziała, że życia nie da się zatrzymać tak jak nie da się zatrzymać biegu rzeki. Wszystko co człowieka może spotkać jest nieznane, może pociągnąć za sobą mały kamyk, wpaść w jakiś wir i biec szybko niczym szaleniec, a może spokojnie i wolniutko odkrywać to co piękne i nieznane. Mogli nic nie mówić, dla niej to nie miało większego znaczenia. Chciał ją pocałować, lecz ona była niedostępna, po prostu bała się tego wszystkiego. Siedzieli na ławeczce w parku wśród uśpionej przyrody, przykrytej puszystym śniegiem. Śmiali się. Obiecał jej, że przyjdą na taki spacer jak będzie ciepło. Opowiadała mu także o swoich wątpliwościach. Że mając za sobą taki długi związek, chce być sama. Chce zobaczyć jak to jest. Nie zdawała sobie jeszcze wtedy sprawy, że już wpadła w sidła miłości. Kolejnym wielkim etapem w jej życiu była nieoczekiwana i niespodziewana zmiana pracy. Przyniosła jej ona wiele korzyści. Dzięki niej nauczyła się odpowiedzialności i większej pewności siebie. Wiedziała, że udało się jej ją zdobyć dzięki swojej pracy. Była zdana tylko na siebie. Poza tym mogła nabyć jakieś doświadczenie, co we współczesnym świecie niezmiernie pomaga w znalezieniu lepszej pracy. Kiedyś przez pomyłkę wysłał jej sms-a przeznaczonego dla kogoś innego. Bardzo ją to zabolało. Nie chciała mieć z nim nic wspólnego. Jednak myśl, że mogłaby go stracić była nie do zniesienia. Z każdym dniem coraz bardziej jej go brakowało. Perspektywa coraz rzadszych spotkań przerażała ją. Znów zaczęły się studia, więc weekendy miała zajęte. W pracy radziła sobie jakoś z myślami o nim. Wieczory jednak były wieczną tęsknotą. Nie przypuszczała, że można czuć coś takiego. Zdała sobie sprawę, że jest to jedyne i niepowtarzalne uczucie, które należy pielęgnować. Drugiego kwietnia pojechały z Sandrą na zajęcia. Michał nie przyjechał na weekend. Miały sporo czasu do wykładów, więc włóczyły się po sklepach. Dominika nie miała specjalnie ochoty na spędzenie tego pięknego dnia na uczelni. Spóźniły się, więc poszły coś zjeść, miały pójść do biblioteki zamiast na zajęcia a że znajdowała się ona w zupełnie innym miejscu to po drodze zwiedzały sklepy. W bibliotece też nic szczególnego nie załatwiły. Poza tym, że Sandra się do niej zapisała. Wracając Dominika wpadła na pomysł odwiedzenia Michała. Bardzo pragnęła być z nim nic więcej się nie liczyło. Jednak jej przyjaciółka nie chciała jechać. Po wielu prośbach udało się ją jednak namówić na to szaleństwo. Pojechały wmawiając sobie, że jadą na lody. Tak się jakoś złożyło, że miały zaraz pociąg. Chciały mu zrobić niespodziankę. Jednak nie wiedziały gdzie mieszka, więc musiały do niego zadzwonić. Lecz on nie odbierał, Dominika wysłała mu sms-a, że jeżeli ją kocha to niech czeka na dworcu kolejowym za pół godziny, bo przyjeżdżają. Do końca nie wiedziały czy się zjawi. Ale cała ta sytuacja była zabawna, śmiały się ze swojej głupoty. Dzień był piękny i słoneczny, zachęcający do spotkań. Czekały na niego na dworcu. W końcu się zjawił. Wybrali się na rynek, gdzie siedzieli wygrzewając się w promieniach słońca. Nie chciała wracać, było jej z nim dobrze, wszystko im sprzyjało. Mogła choć na chwilę zapomnieć o swojej tęsknocie i być z nim. Najzabawniejsze było to, że lody musieli kupić w supermarkecie. Jej oczywiście nie smakowały, ale nie ma się co dziwić miała przecież coś lepszego, jego bliskość i obecność. Chciała, żeby Sandrze też się tak wszystko wspaniale poukładało i mocno w to wierzyła, że tak będzie. To był najwspanialszy dzień a zarazem najsmutniejszy dzień w jej życiu, ponieważ to właśnie tego wieczoru zmarł Papież. Postanowiła jednak ten dzień ofiarować w jego intencji. To była jedyna najwartościowsza chwila, bardzo dla niej cenna. Będąc w pracy postanowiła napisać list do Pawła. „ Na początku mojego listu, pozdrawiam Cię serdecznie. Piszę ten List do Ciebie w bardzo trudnych chwilach. Śmierć Papieża bardzo mną wstrząsnęła. Jestem teraz w pracy i słucham radia, gdzie cały czas mówią o Ojcu Świętym. Słucham Jego słów i już wiem co powinnam zrobić. Wiem, że najważniejsza jest prawda, bo bez niej żadna miłość nie może istnieć, a ja jestem zakochana. Nie wiem, od czego mam zacząć, bo to, co Ci chcę przekazać jest dla mnie bardzo trudne. Przeżyliśmy ze sobą wiele i złego i dobrego, ale dziś, kiedy moje uczucie do Ciebie ostygło pamiętam więcej tych sytuacji nieprzyjemnych. Wiem, że wiele od Ciebie otrzymałam zarówno w sferze duchowej jak i materialnej. Kiedy wyjechałeś miałam wiele czasu żeby sobie wszystko przemyśleć. Nie miałeś wpływu na moją decyzję, jak to miało miejsce wielokrotnie, kiedy próbowałam się z Tobą rozstać (bezskutecznie). Zdaję sobie sprawę, że jestem dla Ciebie ważna, Ty też byłeś, ale to się już dawno zmieniło, tylko że ja nie potrafiłam Ci tego powiedzieć. Dlaczego nie pozwoliłeś mi odejść kiedy tego chciałam? To co robiłeś było zwykłym przekupstwem. Wiem, że to też moja wina, zgadzałam się na to, nie potrafiłam zdecydowanie powiedzieć „Nie”. Teraz już mi tych sił nie brakuje. W tak krótkim czasie nauczyłam się odpowiedzialności, stałam się silna w swoich postanowieniach. Zdaję sobie sprawę z tego, że zabrałam sporo czasu z Twojego życia, w końcu już nie jesteś nastolatkiem i za to Cię przepraszam. Ufam i mam taką nadzieję, że jeszcze sobie kogoś znajdziesz, mimo iż Ty zawsze twierdziłeś, że tak nie będzie. Pamiętam każdy Twój „wybryk” tylko że teraz patrzę na to zupełnie inaczej. Zdążyłam już wydorośleć i wiem co jest dla mnie naprawdę ważne. Cenię sobie wolność swojej duszy, którą dopiero niedawno odnalazłam. Być może trudno Ci będzie się pogodzić z moją decyzją (moim rodzicom również), ale ja nie mogę żyć w kłamstwie. Proszę Cię o jedno, żebyś mnie nie dręczył telefonami. Nie rób niczego głupiego. Jeżeli coś zrobisz to będzie miało zapewne wpływ na moje życie. Żeby Ci nie przyszedł do głowy pomysł powrotu do Polski, bo to i tak niczego nie zmieni. Jesteś naprawdę dobrym człowiekiem. Życzę Ci żeby znalazła się w Twoim życiu osoba która to doceni. Jestem przekonana, że do siebie nie pasujemy, więcej nas dzieli niż łączy. My nawet nie możemy ze sobą normalnie porozmawiać. Ja się denerwuję, a Ty się nie odzywasz bo się boisz, że Cię zostawię. Niektóre rzeczy są jednak nieuniknione. Zdaję sobie sprawę, że wszyscy będą mieli do mnie pretensje, ale to jest niczym w porównaniu z życiem w kłamstwie. Człowiek ma zawsze szanse na lepsze i wartościowsze życie, ja właśnie tego pragnę i dążę do tego. Wydaje mi się że spotkałam właściwą osobę w swoim życiu (to nie znaczy, że Ciebie nie kochałam), łączy nas jakaś duchowa więź, która pozwala mi być bardziej otwartą na świat i pewną siebie, wcześniej mi tego brakowało. Z tego co już napisałam mogłoby się wydawać, że bycie z Tobą było dla mnie karą. To nie prawda. Dzięki Tobie wtedy kiedy było to potrzebne byłam spokojną i ustatkowaną dziewczynką. Pomogło mi to w szkole średniej a także na studiach. Nie chcę już z Tobą być i nie chcę już nigdy być zależna od kogoś bo to strasznie wywiera wpływ na każdy krok człowieka. Wiem, że miałeś poważne plany wobec mnie. W takiej sytuacji nie mogę iść z Tobą na ślub Ani, byłoby to nie w porządku wobec wszystkich. Miałam Ci to powiedzieć już dawno, ale szukałam odpowiedniego momentu, dziś wiem, że taki nigdy nie będzie miał miejsca, rozstanie z kimś jest zawsze trudne i nic tego nie zmieni. Nie jest mi łatwo o tym wszystkim pisać, ale nie mogę Cię już dłużej oszukiwać. Nie mogę normalnie rozmawiać z Tobą przez Telefon, bo się denerwuję z powodu tego co się dzieje w moim życiu, a nie chcę rozmawiać z Tobą na ten temat, bo zaczną się prośby i wyrzuty. Ja naprawdę chcę tego uniknąć. Jak przyjedziesz na wesele Ani to możesz przyjść do mnie po swoje rzeczy. Nie mogę się usprawiedliwiać bo sporo jest w tym wszystkim mojej winy, ale nie ma co roztrząsać o winie, bo to nie ma sensu. Ja i tak już niczego nie zmienię, nie chcę zmieniać. Było mi z Tobą dobrze, jednak sam wiesz, że od dłuższego czasu nie było już tak jak dawniej. Nie wiem co Ci mam jeszcze napisać. Jestem teraz bardzo szczęśliwa, bo spotkałam bratnią duszę. Jeszcze raz Cię proszę nie rób głupstw, to jest dla mnie ważne. Wybacz mi, ale nie potrafię Ci tego powiedzieć wprost, przez telefon też bym nie mogła, pozostał mi więc list, ten list. P.S Pamiętaj, że po każdej burzy wstaje słońce!” Chciała się już od tego wszystkiego uwolnić, mieć to już za sobą i jakoś żyć dalej. Chociaż obawiała się jego reakcji. Byleby sobie nic nie zrobił, wiedziała, że jest do tego zdolny. Nie mogła już dłużej ukrywać swoich uczuć. Chciała być w zgodzie sama z sobą. Wiedziała, że przyjdzie jej kiedyś za to zapłacić. Nie myślała jednak o tym, miała i tak już dużo problemów.

III Z Sandrą znały się już od średniej szkoły. Miała na jej temat różne zdanie. Być może dlatego, że była dla niej niedostępna. Poznały się bliżej dopiero na studiach. I to też nie od razu. Dominika przyjaźniła się z Agnieszką, a Sandra z Justyną. Tak jest do dziś. Sandra zawsze była otwarta na wszelkie znajomości, łatwo nawiązywała kontakty. Oprócz tego, że wspólnie studiowały, to jeszcze pracowały w tej samej firmie, więc widywały się dość często, żeby nie powiedzieć codziennie. Tak naprawdę zbliżyły się do siebie w grudniu, kiedy to za Dominiką uganiał się Darek, a Sandra miała problemy z Piotrkiem. Przesiedziały wtedy cały wieczór na opowieściach o swoim życiu. To było bardzo budujące. Dominika odkryła, że jej koleżanka jest zupełnie kimś innym. Miała wiele bolesnych chwil za sobą, oczywiście przez facetów. Tak to jest kiedy się człowiek za bardzo angażuje, a potem się okazuje, że się pomylił. Ich doświadczenia były różne. Dominika miała jednego chłopaka, z którym chciała zerwać. Na dodatek w jej życiu pojawił się Darek, który wysyłał jej dziwne sms-y, i jeszcze na dodatek musiała go oglądać w pracy. Bawił ją swoim zachowaniem. Podpuszczała go trochę. Natomiast Sandra, była nieszczęśliwie zakochana również w koledze z pracy. Między nimi do czegoś doszło, ale ona traktował to jako przypadek, być może po prostu się bał. Zaczęły spędzać ze sobą więcej czasu rozmawiając o tym co się działo w ich życiu. Poznała się na Sandrze tak naprawdę przed Sylwestrem, kiedy to nie pozwoliła jej go spędzić w samotności. Nawet jej wieloletnia przyjaciółka tego nie zrobiła a ona tak. Broń Boże nie miała jej tego za złe. W końcu przyjaźń była dla niej na drugim miejscu, przecież była zakochana. Dominika mogła to zrozumieć, że chłopak jest dla Agnieszki ważniejszy. To dzięki Sandrze poznała prawdziwą miłość i była jej za to wdzięczna.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych