miłośc niejedno ma imie
:)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
cz.28 Doskonale znala ten lokal,czesto bywala tam z Filipem,teraz podczas wakacji napewno jest tam zatloczony kazdy kat,mlodziez uwielbiala to miejsce i przesiadywala tam godzinami. Gdy dotarli okazalo sie ze Amelia miala dobre przeczucia.Mlodziezy bylo tyle co mrowek w mrowisku.Od czasu do czasu ktos wychodzil ale natychmiast miejsce bylo zajmowane przez nowe osoby.Dziewczyna zamówila rybe i ryz z warzywami,Daniel postanowil sprubowac nowej potrawy egzotycznej.Zjedli szybko ale nikomu sie nie spiszylo,bardzo dobrze sie im rozmawialo i nie chcieli tego przerywac.Na koniec Amelia opowiedziala bratu jak zamierza przygotowac sobotnie przyjecie. Nagle podszedl do niej Filip.Niespodziewala sie ze go tutaj spotka, wiedziala ze bywa tutaj czesto ale przeciesz mieszkal obecnie w Lodzi i skoro nie jest juz z Amelia nic go tutaj nie ciagnie. -czesc królewno-powiedzial radosnie a Daniel zwrócil na niego uwage -Filip bardzo cie prosze splywaj,nie mam nastroju zeby z toba rozmawiac -no co ty slonko,czemu jestes taka niemila? -prosze cie odejdz!-wrzasnela a wszyscy sie obrucili w jej strone -wiesz bylem ostatnio w twoim mieszkaniu i otworzyl jakis facet,mialem mu juz przylozyc ze podrywa mi dziewczyne gdy okazalo sie ze juz tam nie mieszkasz-ciagnal rozmowe nie zwarzajac na jej wczesniejsze slowa -Amelka kim jest ten mezczyzna-spytal Daniel wtracajac sie do ich rozmowy -to chyba ja o to powinnienem spytac-zezloscil sie Filip -wybacz kochany ale ja i Daniel juz wychodzimy.Tak tez zrobili, gdy byli juz w aucie Amelia opowiedziala bratu kim byl owy chlopak.Daniel byl zly ze wczesniej mu tego nie powiedziala,rozkwasil by mu twarz gdyby wiedzial.Kazdy kto krzywdzil jego siostre byl teraz w niebezpieczenstwie,pokochal ja i nie potrafil zniesc widoku jej cierpienia.Zajechala do domu i wciagnela sie w wir spraw.Miala tyle na glowie.Wybrala juz restauracje gdzie zamowi jedzenie,teraz tylko jeszcze jeden telefon i bedzie miala to z glowy.Muzyka zajmie sie dj ze znanego klubu w krakowie.Musiala jeszcze zatrudnic na wieczor dwie kelnerki i wszystko bedzie ok.Coraz blizej bylo do soboty i coraz mniej musiala robic ale caly czas odczuwala zmeczenie,nie miala sily nic robic,nie byla pelna energii jak kiedys i nie miala pojecia czym to jest spowodowane.W sobote wstala wczesnie,zapowiadal sie piekny dzien,impreza zaplanowana byla na dworze wiec deszcz pokrzyzowalby jej szyki.Byla u fryzjerki i kosmetyczki,musiala slicznie wygladac, w koncu to ona jest pania domu.O siedemnastej zaczeli sie schodzic goscie.Pierwsza przyszla Maria w nadzieji ze bedzie mogla w czyms pomoc ale niestety nie udalo sie jej.Kolejny przyszedl Daniel wiec byla juz spokojna o gosci zaproszonych przez niego.Niedlugo potem zeczywiscie zaczeli sie schodzic studenci,wsrod nich zauwazyla takze Natalie.Daniel przedstawial jej wszystkich ale zdawala sobie sprawe ze nie zapamieta polowy imion a jezeli kiedys zobaczy ich na ulicy to nie pozna.Wszyscy wydawali sie bardzo sympatyczni.Napewno byli.Prawie na koncu pojawil sie ojciec wraz z zona,Prawie bo po nich zjawil sie Wiktor i Justyna.Nie potrafila zrozumiec czemu Daniel w tak okrutny sposob zniszczyl jej wieczor który zapowiadal sie niezle.Robiac dobra mine do zlej gry przywitala ich i zapropsila do srodka.Maria nie mogla sie nacieszyc ze Amelia jednak sie zgodzila na ich przyjscie.Jej kochany braciszek gdzies przepadl i dopiero po chwili go znalala, odziwo w towarzystwie Natalii,nie chciala im przeszkadzac,obydwoje juz od dluga szuali swojej drugiej polowy. Nie miala co robic ani z kim rozmawiac podeszla zatem do ojca,stal nie daleko ogniska wraz z zona.Byla to mila kobieta chyba troszke mlodsza od Jerzego.Miala wlosy lekko przypruszone siwizna a jej naturalnym kolorem byl braz.Podeszla do ojca i przywitala sie z nim szepcac do ucha tak aby nikt nie uslyszal -witaj tatusiu -Witaj Amelko,naprawde imponujacy jest ten dom,bardzo mi sie podoba. -mi tez,naprawde cudowny-powiedziala Teresa,tak miala na imie matka jej braci och,dziekuje, ale szczerze powiedziawszy ja tez uwazam ze on jest cudowny,juz sie w nim zakochalam-powiedziala i usmiechnela sie do nich uroczo -a wlasnie-ciagnela Teresa-zauwazylam ze Daniel jest bardzo szczesliwy przepuszczam ze zakochal sie w tobie po uszy,emenuje z niego szczescie. -nie to nie mozliwe,spotykamy sie ale tylko jako przykaciele i dobrze o tym wiemy-powiedziala usmiechajac sie lekko i widzac jak ojciec odetchnal ciezko.Widocznie zmartwil sie taka mozliwoscia.Nierozumiala jego zachowania,czasem zachowywal sie tak nieodpowiedzialnie a kiedy indziej znowóz swiecil wzorem.Doskonale pamietala jak zachowal sie gdy zobaczyl u niej w domu Wiktora,dziewczyna myslala ze spali sie ze wstydu a on prawie sie ucieszyl.Z zamyslen wyrwal ja jakis szum.Ojciec szepnal do niej ze Wiktor chce cos oglosic i prosi zeby sie wszyscy zblizyli.Podeszli wiec a Amelia zobaczyla zakochana pare obejmujaca sie i trzymajaca w reku szampana.Wiktor zaczal mówic a Dziewczynie zrobilo sie slabo...
cz.29 -chcemy sie pobrac-powiedzial uroczyscie Wiktor a wszedzie rozlegly sie brawa.-oczywiscie jeszcze nie, za jakies pol roku moze rok, chcemy wszystko dokladnie przygotowac-kontunuowal a wszyscy zaczeli im gratulowac.Nie wierze w to co slysze pomyslala i zaczela isc do domu. -dziekujemy oczywiscie Amelii za to ze nas tutaj zaprosila,i ze moglismy tutaj oglosic nasze zarzeczyny-powiedziala szczesliwa Justyna.Amelia przyspieszyla kroku, nie mogla tego sluchac.Wyczula ze ktos za nia biegnie i poczula usciska na rece -Amelia co sie stalo,nie cieszysz sie z tego ze bedziemy malzenstwem?-spytala smutna Justyna-przepraszam ze zapowiedzielismy to na twojej imprezie,wybacz nam -nic sie nie stalo,naprawde sie ciesze-sklamala-zaraz do was przyjde,musze do wc -ok,ide do wszystkich,przyjdz szybko-Amelia patrzyla sie jak odchodzi do Wiktora.To bylo ponad jej sily.Czula ze ja mdli, pobiegla szybko do lazienki i zwymiotowala,nie ulzylo jej ani troche,czula sie teraz jakos dziwnie,rozbolala ja glowa i chcialo sie jej spac.Usiadla przy scianie i zaczela plakac,chciala zeby juz wszyscy wyszli i ja zostawili sama.Ktos otworzyl drzwi ale nie byla w stanie podnies glowy. -Amela,co sie stalo?-krzyknal jej brat-Amelko kochanie co ci jest,cos ty zrobila -Daniel ja nie mam sily,zwymiotowalam przed chwilka,nie wiem co mi jest.Poczula ze ja podnosi i gdzies idzie.Przechodzili przez kuchnie,uslyszala dobrze znane odglosy zegara.Po chwili lezala juz na kanapie w salonie a Daniel podawal jej jakies niedobre lekarstwo -zadzwonie po pogotowie -nie ja nie chce-poczula naplyw sily, wstala z lózka , zucila sie w strone lazienki, zamkla drzwi na klucz i sluchala jak Daniel krzyczy i rusza klamka ale bez rezultatów.Szla jak w transie,podeszla do wanny i póscila wode aby zagluszyc krzyki brata.Chciala umrzec,dlaczego to wszystko ma miejsce,tak go kocha a on nie dosyc ze okazuje sie jej bratem to jeszcze chce sie ozenic z Justyna,zna ja krócej niz Amelie a juz sie zdecydowal na tak wazny krok,nigdy jej nie kochal-pomyslala i zaczela plakac od nowa.Uslyszala ze ktos robi cos przy zamku i wpadla w panike.Musi cos na tychmiast zrobic,nie chce tak zyc,wsrod tych wszystkich ludzi dla których nic nie znaczy.Podeszla do apteczki i wyjela nozyczki.Przypatrzyla sie im i zauwazyla blysk stali,byly bardzo ostre.Dziewczyna przeciela zyle na nadgarstkach i upadla z bólu.Nic nie widziala,miala ciemno przed oczami.Byla taka senna...Drzwi zostaly wywazone i do lazienki wbiegl Daniel z ojcem,Wiktor tez szalal gdy zobaczyl co sie stalo.Justyna dziwila sie jego zachowaniu choc sama tez byla przerazona,to ona z nia ostatnia rozmawiala,zastanawiala sie czy przypadkiem nie powiedziala czegos co moglo by ja urazic.Wezwano pogotowie i Amelia zostala zabrana do szpitala.Byla nie przytomna i nie wiedziala nawet co sie z nia dzieje... Obudzila sie w szpitalu,kolo niej siedzial Daniel i czuwal.Gdy tylko otworzyla oczy zawolal lekarza i zrobiono jej badania.Czula sie dobrze nie zabardzo pamietala cos sie z nia stalo.Gdy tylko lekarz wyszedl Daniel do niej podszedl. -Amelko czemu to zrobilas? -Daniel ja..-zalamal sie jej glos, przypomnialo sie jej co sie wydarzylo -Amelia, mam jedno pytanie -tak? -czy ty spalas z Wiktorem? -prosze cie przestan, nie chce o tym gadac-powiedziala zlosczac sie na niego i obrucila sie na lózku zeby na niego nie patrzec -posluchaj to wazne -tak spalam z nim,czy ci ulzylo!-wrzasnela -uspokój sie, wiem ze to nie moja sprawa ale czy ty bylas z jakims facetem po tym jak bylas z Wiktorem?-podniosla sie na lózku i patrzyla na niego dziwnie -co ty wogule wygadujesz, zrozum ze ja go kocham i napewno nie zrobilabym czegos takiego jak on wczoraj i nigdy bym go nie zdradzila,nie potrafie zrozumiec ze on jest moim bratem, to jest odemnie silniejsze -nie wrzeszcz, on jest na korytarzu, moze uslyszec,czy ty wiesz ze jestes w ciazy? -nie zartuj sobie ze mnie -nie zartuje, lekarz mi powiedzial, podalem sie za twojego chlopaka, i udzielil mi takiej informacji,i najgorsze ze przez swoja bezmyslnosc stracilabys je -to niemozliwe,to jest juz szczyt moich mozliwosci,nie moge nosic dziecka mojego brata -chyba bedziesz musiala je usunac-podszedl do niej a ona zaczela plakac.Kolejny cios,czemu tak jest, czemu karty sie nie odwrocic i nie moze byc wreszcie szczesliwa?Daniel dawal jej podpore,bylo jej tak ciezko ale przy nim wszystko ginelo.Do pokoju wszedl ocjciec.Kazala wyjsc bratu, musiala powiedziec tacie co sie stalo i poradzic sie co ma robic dalej,Wiktor oczywiscie o niczym nie moze sie dowiedziec.Nigdy by nie pozwolil jej usunac tego malenstwa,chociaz i ona nie chciala go usunac,stracila juz jedno, nie moze nastepnego. -tato... -tak córeczko? -tato ja jestem w ciazy -to cudownie,slonko naprawde sie ciesze, kim jest ten szczesliwiec? -tato nikt nie jest szczesliwy, ja to dziecko musze usunac,a nie chce -do diaska czemu mialabys usuwac swoje dziecko?nie pozwole ci na to!wrzasnal a ona sie przestraszyla -to dziecko Wiktora
cz.30 -kwiatuszku nie wazne kogo jest to dziecko,prosze nie usuwaj go,on nie musi znac prawdy, ale prosze obiecaj mi ze nie usuniesz tego dziecka-usmiechanl sie do niej ale widac iz oczekiwal odpowiedzi a raczej przyzeczenia,obietnicy -tato ja nie wiem.. -prosze cie nie rob glupstwa,obiecaj mi-rozkazal -tato ale ja nie moge nosic dziecka swojego...-niedokonczyla gdyz do pokoju wszedl doktor -prosze opuscic pokoj,pacjentka musi odpoczac jezeli mamy ja jutro wypuscic-wyszli obydwoje a ona ucieszyla sie ze juz jutro wyjdzie ze szpitala.Noc minela szybko i nawet sie nie zorientowala kiedy nadeszla pora wypisu.Przyjechal po nia Daniel.Ojca nigdzie nie bylo a chciala z nim porozmawiac.Brat zawiózl ja do jej domu i zauwazyla ze mial ze soba jakis duzy plecak.Chcial z nia zostac i opiekowac sie nia,on jest taki kochany.Chyba jako jedyny przestraszyl sie jej stanem.Tak go kochala i chyba z wzajemnoscia.Dom byl posprzatany, ani sladu po imprezie.Chodzila po wszystkich pomieszczeniach jakby poznawala je od nowa -Amelia co ty robisz? -nigdzie nie ma sary... -napewno gdzies jest,nie przejmuj sie, jak tylko zauwazy ze wrocilas to do ciebie przyjdzie -a jak ona uciekla?czemu zostawila mnie sama?-wymachiwala w akcie rozpaczy wymachujac swoimi drobnymi rekami na których nadgartkach miala opatrunki.Byla taka drobna,lekkie popchniecie a przewrócila by sie, jednakze nie raz bylo w niej tyle sily, tyle energii.Daniel który znal ja zaledwie od miesiaca nie mógl wiedziec o tym jak wielkie zmiany w niej zaszly.Najblizszy tydzien minal niezauwazony,Amelia czula sie juz lepiej,rozwazala slowa ojca oraz Daniela i zastanawiala sie które sa madrzejsze.Postanowila urodzic to dziecko,nie moze pozwolic sobie na strate nastepnego potomka.Pierwsze odeszlo nie z jej winy, i bartdzo z tego powodu cierpiala a gdyby ona sama chciala go usunac w niedalekiej przyszlosci znienawidzila by sie za ten krok. W przyszlym tygodniu mialy byc egzaminy i dziewczyna naprzemian uczyla sie i rozmyslala o swoim zyciu. Nie miala absolutnie nastroju do nauki,wszystko ja denerwowalo i rozpraszalo.Daniel próbowal jej pomoc jak tylko umial ale czesto jego wysilki byly daremne...
cz.31 Wyszla z sali egzaminacyjnej.Na korytarzu czekal na nia Daniel.Podeszla do nie go, przytulila sie i zaczela plakac.Nie zdala, oblala koncowe egzaminy.Wszystkie terminy skonczone.To byl ostatni,nie sadzila ze tak sie to zakonczy,ciagle miala cos do zalatwienia,caly czas byla zabiegana i wszystko przekladala na ostatni termin.Teraz nie pozostalo jej nic jak tylko wybrac papiery.Daniel zawiózl ja do domu i pojechal na zakupy.Miala tego wszystkiego dosc.Cale zycie jej sie wali.Wszystko zasypuja gruzy z których ona chce sie wydostac.Spakowala walizke zanim przyjechal Daniel i teraz czekala juz na niego.Byla piekna pogoda i dziewczyna postanowila ze pojedzie na urlop,musi zapomniec o tym wszystkim i wziasc sie w koncu w garsc. Nie moze niszczyc sobie zycia,teraz odpowiada za dwa,i musi sie zachowywac jak to na dorosla przystalo.Przyjechal Daniel.Zdziwil go widok Ameli siedzacej z walizka na lawce przed domem. -gdzies sie wybierasz? -tak postanowilam ze pojade do babci,to napoczatek, wiesz ja juz dawno sobie obiecywalam ze ja odwiedze ale zawsze nie mialam czasu -do babci? -tak,do matki naszego ojca,poznalam ja podczas pobytu w Lodzi -dlugo tam zamierzasz byc? -no nie wiem,zobacze, ale to i tak bedzie poczatek,po Lodzi zamierzam odwiedzic wybrzeze -zdajesz sobie sprawe z tego ze zaczyna mi sie sesja i bede zdawal egzaminy? -oczywiscie -ale to oznacza ze pojedziesz sama,nie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil myszon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…