Wróć do katalogu

Minutnik

Historia wielkiej roli niewielkiego pomidorka...

Nithrom, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

(10) Biała strzałka wska­zała czas po­zos­tały do dzwo­nienia przez mi­nut­nik w kształcie czer­wo­nego po­midor­ka. Ro­bił to, co zaw­sze, od­liczał po­zos­tały czas, lecz tym ra­zem było to in­ne za­danie. Naj­ważniej­sze za­danie w życiu po­midor­ka i choć był tyl­ko mar­twym mecha­niż­mem zam­kniętym w zgrab­nej, czer­wo­nej for­mie, to czuł, że będzie to in­ne od­licza­nie jak set­ki wcześniej­szych. (9) Zachodzące słońce za­lewało świat ko­lorem… no właśnie, ja­kim? Zas­ta­nawiał się nad tym, stojąc przy ok.­nie i wyglądając przez nie na sza­rość blo­kowisk i sza­rość ludzi. Je­dynie owa wiel­ka ku­la światła na­dawała te­mu jakąkol­wiek barwę. Barwę, jak­by się pa­lili. Uśmie­chnął się, znaj­dując w swej dłoni i w szkla­nicy od­po­wiedź na py­tanie. To wszys­tko wyglądało tak, jak­by pat­rzeć przez whis­ky, a tam, gdzie w szklan­ce nie było al­ko­holu można było dos­trzec prawdę. (8) W ogóle po­za po­midor­kiem, trun­kiem prak­tycznie nie widział nic w in­nej, jak sza­rej ga­mie ko­lorów. Je­dynie od­bi­Cię swych błękit­nych, zmęczo­nych oczu… i tlące­go się w je­go us­tach pa­piero­sa. Sam się te­mu dzi­wił, ze pa­lił. Nig­dy w życiu nie miał na to naj­mniej­szej ocho­Ty, uważał, że jest to akt naj­czys­tszej głupo­Ty, by pa­lić. To jak wy­najęcie płat­ne­go mor­dercy, które­go spłaca się przez la­ta na ra­Ty, a gdy już uz­na, że zapłaci­liśmy dość, to nas za­bija. Niem­niej… co z te­go?- uśmie­chnął się, spoglądając na po­midor­ka i po­zos­tały czas. Miał ochotę od ja­kiegoś już cza­su, by to zro­bić, a kiedy in­dziej, jak nie te­raz? Nie miał za­miaru cze­gokol­wiek so­bie za­kazy­wać w ta­kiej chwi­li. Już nie. (7) Od­wrócił się, czując za sobą czyjąś obec­ność. Moc­no się zdzi­wił, bo­wiem był pe­wien, iż zam­knął drzwi na klucz. Za­raz jed­nak zro­zumiał, o co tu chodzi i zdo­był się je­dynie na bar­dzo ta­jem­niczy uśmiech, mogący oz­naczać tak sa­mo po­gardę dla przy­byłego, jak i też pewną ulgę. Zaw­sze był cieka­wy, czy to jest praw­da, że ta­kie rzeczy zdarzają się w ta­kich chwi­lach i oto mógł na włas­ne oczy zo­baczyć dowód. (6) Była to młoda, drob­na dziew­czy­na. Ub­ra­na skrom­nie, w biel oraz złocis­te puk­le włosów otaczające jej owalną, śliczną twarz. Drgnął, przy­pomi­nając so­bie o pew­nej oso­bie, aczkol­wiek było to bo­les­ne wspom­nienie. No i była to też ko­lej­na ko­loro­wa rzecz. Pat­rze­li tak przez dłuższą chwilę na siebie. Wi­dać myślała, że pier­wszy za­bie­rze głos, jed­nak nie miał za­miaru dać jej tej sa­tys­fak­cji. Nie zauważył jed­nak, aby się zniecier­pli­wiła, czy zi­ryto­wała przy­musem przemówienia ja­ko pier­wsza wo­bec mężczyz­ny. Chrząknęła lek­ko i jej piękny głos rozpłynął się po po­mie­szcze­niu, mi­le łechtając je­go uszy. Sta­rała się nakłonić go do swo­jej rac­ji, prze­konać, by zmienił zda­nie, bo nie tędy idzie dro­ga. Nie można uciekać, trze­ba po­kazać, że nieza­leżnie od wszys­tkiego można żyć god­nie. Ucie­czka jest naj­gor­szą z możli­wości, spra­wia, że nie ma już pow­ro­tu do te­go, co było, oraz niszczy to, co mogło być. (5) Słuchał jej. Nap­rawdę słuchał, jak ta dziew­czy­na mówiła mądrze i lo­gicznie. Za­leżało jej na tym, aby zmienił zda­nie. Może by się posłuchał, jed­nak wte­dy pos­ta­nowił za­pytać o jedną prostą rzecz- gdzie by­li do tej po­ry, przez tak wiele lat? Czy nag­le zmienią po­dejście i przes­ta­nie czuć się jak ja­kiś królik doświad­czal­ny, na którym się spraw­dza, ile da radę znieść? Nies­te­Ty, w tym mo­men­Cię zap­rze­paściła swe szan­

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych