Wróć do katalogu

Miś

Krókie spojrzenie na świat innymi oczami.

Ulvhedin, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Siedzę, patrzę na nią i myślę jak bardzo jej nienawidzę. Od tylu lat znoszę jej humory, spełniam zachcianki – ile tak można? Wyobrażam sobie różne tortury, które może gdzieś, kiedyś, w innym życiu dane mi będzie jej zaproponować. Bo, czy się zgodzi to zupełnie inna sprawa. Ona musi zaakceptować wszystko; na wszystko mieć wpływ i o wszystkim decydować. Nawet tyłka nie podetrzesz bez jej wiedzy. Wyobrażasz to sobie?

Myślę o tym, że chę ją zabić . Tylko tobie mogę się wygadać. Nawet nie – wyszczekać. Jakie prawo ma pies? Wyszczac, wykasztanić, wybiegac. Czasem – z łaski Pańskiej – poczochran i nakarmion. Takie właśnie jest moje miejsce. Nic dla siebie i nic od siebie. Kobieta, którą pokochałem od pierwszego wejrzenia i dla której cały świat bym zmienił nagle stała się tylko nic nie znaczącą osobą przewijającą się w tle. Powiedz, czy to ze mną jest coś nie tak, czy ona nie jest już tą samą osobą, którą znałem. I kochałem.

Chyba chcę ją zabić.

Pamiętasz jak ją poznałem, prawda? Wtedy było inaczej. Było lepiej. Każdy dziadek mówi to samo „wtedy było lepiej”. Czy ja już jestem na tym etapie? Już jestem dziadkiem? Staram się wierzyć, że jednak nie. Ale może czas, by spojrzeć w twarz czasowi i powiedzieć mu: ty kurwo. Patrzę na kolejne kreski na ścianie, przeliczam lata i wciąż nie rozumiem. Nie jestem stary. I nie wierzę, by ona tak myślała. A im więcej o tym myślę, tym gorsze mam myśli. I pomysły.

Jak ją zabić?

Uwierzysz, że mam już plan? Wiem, to bez sensu, bez niej sobie nie poradzę. Wiem. Ale chodzi o coś więcej. Nie chę żyć w wytresowanym świecie z przygotowanym miescem na każdy przedmiot i gotową reakcją na każdą czynność. Jak długo można udawać, że deszcz pada kiedy to tylko ptak pozbywa się nadmiaru obciążenia? Chciałbyś podawać łapę za każdym razem, gdy ktoś większy od Ciebie tego zarząda? Ja też nie chcę.

I chcę ją zabić.

Nie mam innego wyjścia. Czasy, do których wracam w chwilach największej samotności, czasy, które dają mi siłę by wytrzymać kolejne upokorzenia, te czasy już chyba bezpowrotnie odeszły. A przecież było nam tak dobrze. Kochaliśmy się nad życie, chodziliśmy razem na długie spacery po łące, spaliśmy ze sobą, nawet czasem na zakupy mnie zabierała. Sam wiesz jak ja nienawidzę zakupów, z nią jednak nabierały nowego, dyskretnego uroku. Pierwsze urodziny, pierwsze święta, nawet pierwsza złość, wszystko to było tak długo całym moim życiem, że nie umiem, nie potrafię odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości. Rzeczywistości z nim.

Mam nadzieję, że mnie rozumiesz. Na pewno rozumiesz, zawsze byłeś przy mnie, najwierniejszy z przyjaciół, mogłem ci powiedzieć o wszystkim i nigdy mnie nie oceniałeś. Wiem, że i tym razem będziesz u mego boku, nie ważne co się stanie.

Pamiętasz jak opowiadałem ci o tych cholernych butach? Ile ona za nie zapłaciła? Takie pieniądze w tak bezsensowny sposób zmarnowane, a potem płacz, że trzeba oszczędzać. Czyim kosztem? Oczywiście, że nie Jaśnie Pani… Miesiąc czasu słyszałem w kółko o nich, każde wyjście, każda okazja nie mogła się obyć bez nich. Jedna głupia para butów. Uwierzysz, że nawet nie pozwoliła mi ich dotknąć? Mnie! Jak tylko się do nich zbliżałem, po prostu z ciekawości na co tyle pieniędzy poszło, od razu wpadała w taką złość, używała takich słów, że czułem się jak ostatni gnojek. Wtedy chyba pierwszy raz pomyślałem, że między nami już nie jest tak, jak było, jak być powinno.

Żałosny jestem, prawda? Nie powiesz mi tego, ale ja to wiem. Robiłem co w mojej mocy, by ją zadowolić. Byłem na każde jej…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych