Wróć do katalogu

MM: "Czerwona Krew i Zimna Stal" (5)

Dalsze niesamowite przygody bohaterów "Skłóconych Królestw" i "Miecza Przeznaczenia". Po raz kolejny staną oni do walki z siłami ciemności, jakie niebezpieczenstwa czekają na nich tym razem?

tommy2007, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

nich długowłosego dowódcy. Szczególnie zasmucony był Król Ferdinald którego Mauzer stał się bliskim przyjacielem. Zapadły już ciemności i dalsze błądzenie po lesie okazało się bezcelowe. Poszukiwania wznowiono dopiero rano, kiedy ślady wczorajszej walki stały się lepiej widoczne. Po pewnym czasie dostrzeżono odciski ludzkich butów i wilczych łap. Wygnieciona roślinność i połamane gałęzie świadczyły o tym, że doszło w tym miejscu do walki. Niestety z walki tej zwycięsko mogła wyjść tylko jedna strona. Wilkołaki były znacznie masywniejsze i uzbrojone w ostre kły, jedyną bronią człowieka był natomiast miecz, który Gladius znalazł wkrótce w pobliskich krzakach. Tropy wilkołaka podążały pomiędzy ogołoconymi już z liści drzewami i ciernistymi krzakami. Kończyły się przy znajdującej się pomiędzy korzeniami wielkiej topoli norze. Trzymając w pogotowiu miecze Gladius i Hallmark weszli do środka. Nora była na tyle wysoka że dorosły człowiek mógł się w niej bez problemu wyprostować. Widok jaki w niej ujrzeli zmroził im jednak krew w żyłach. Siedzący w głębi legowiska wilkołak przystępował właśnie do uczty. Daniem głównym było ciało ich poszukiwanego towarzysza. Na widok obcych bestia poderwała się z miejsca szczerząc ostre zęby. Z jej gardła wydobywał się chrapliwy ryk. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków Hallmark i Gladius jednocześnie wbili swe miecze w pierś potwora, który zawył niczym raniony wilk i padł martwy na ziemię. Pozostała po nim tylko kupka niebieskawego popiołu. Do jaskini zajrzeli Snake i Ferdinald. Gladius i Hallmark rozstąpili się ukazując im makabryczny widok.

Jeszcze przed obiadem ciała zmarłych towarzyszy zostały pogrzebane w usypanej pod lasem mogile. Na wbitym w ziemię paliku umocowano hełm Mauzera, a pod nim umieszczono drewnianą tabliczkę z wyrytymi imionami poległych. Tego wieczoru nie było już tak wesoło, większość żołnierzy poszła spać zaraz po kolacji, tylko kilku siedziało przy ognisku rozmawiając cicho ze sobą. Z namiotu wyszedł powoli Hallmark. Spojrzał obojętnie na pozdrawiających go żołnierzy z jego oddziału, po czym zbliżył się do ogniska wpatrując się w migoczący płomień. Zza lasu wysunął się cienki rogalik księżyca oświetlając Dolinę Mgieł swym blaskiem. Odległe jezioro lśniło bladoniebieską poświatą, a cienie drzew ścieliły się po wydeptanej trawie obozowiska. Hallmark poczuł nieodpartą potrzebę wędrówki po lesie. Coś ciągnęło go w kierunku ciemnych zarośli. Bezmyślnie postąpił krok do przodu, za nim następny i kolejny... Żaden z siedzących przy ognisku żołnierzy nie zauważył, kiedy ich dowódca pogrążył się w mrocznej gęstwinie.

Nastał świt. Hallmark otworzył oczy i spostrzegł ze zdziwieniem że leży na pokrytej zeschłymi liśćmi ziemi, a zamiast ścian namiotu lub belek ogrodzenia otaczają go grube pnie drzew. Podniósł się na nogi i rozejrzał się po okolicy. Obozowiska nie było stąd widać, musiał znaleźć się spory kawałek od niego. Zdziwił się jeszcze bardziej gdy zobaczył że jego ręce umazane są ciemnoczerwoną breją przypominającą zaschniętą krew. Z przestrachem zauważył że okolice ust również miał we krwi, a ubranie pod szyją i na bokach było rozerwane. Najgorsze było jednak to, że w ogóle nie pamiętał co stało się poprzedniego wieczoru. Lekko oszołomiony skierował się na południe, co określił na podstawie mchu porastającego po przeciwległej stronie pnie drzew. Po niedługim czasie ujrzał pogrążony we śnie obóz. Umył się pośpiesznie w sadzawce służącej za wodopój dla koni i bezszelestnie wsunął się do namiotu. Obudził jedynie Snake’a który na widok wchodzącego towarzysza ziewnął i usiadł na swym posłaniu.

- Hallmark, dokąd chodziłeś? - Nic... Tak się chciałem przewietrzyć... Świta już! - Tak... Przyśniło mi się że opuściliśmy Dolinę Mgieł i byliśmy w tamtych górach – wskazał palcem w kierunku jeziora i widniejących za nim ośnieżonych szczytów – Może to jakaś wskazówka? - Być może... – zgodził się Hallmark – Nie zdziwiłbym się gdyby to tam była siedziba tych przeklętych stworów! - O czym rozmawiacie? – zbudziła się Justyna, której utworzone z kilku płaszczy posłanie znajdywało się obok legowiska Snake’a. - Pomyślałem że może warto byłoby zwiedzić tamte drugie góry – powiedział Snake – Coś mi mówi że to tam znajdziemy odpowiedź na wszystkie pytania! - Może masz rację... Tutaj nie ma niczego niezwykłego, oprócz oczywiście wilkołaków! – roześmiała się – Ale gdyby tu było ich gniazdo, pokazywałyby się częściej. Porozmawiamy z Ferdinaldem, może on będzie miał jakiś pomysł.

Jeszcze tego samego dnia obóz został zwinięty i ekipa złożona z ponad trzydziestu uzbrojonych jeźdźców wyruszyła ponownie w

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych