Moc saiyańskiego boga Prolog!
Dla fanów DBZ, opowiastka utrzymana w świecie Toriyamy... Wyszukana w niedostępnych zakamarkach komputera :D Poczatek serii bzdurek dla młodszych czytelników.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rzecz dzieje się niedługo po 25 Tenkaichi Budokai, kiedy to Trunks i Goten, przebrani za pana Mighty Mask, narobili niezłego zamieszania na tym turnieju. Trunks ma 8 lat, Goten 7, a główna bohaterka ok. 7 tysięcy... Ale wygląda na 5 lub troszkę więcej. Ok, tyle wstępu.
***
- Hejka ciociu, jest Goten? - spytał Trunks, gdy tylko zobaczył Chichi w progu jej domu. - Oczywiście, Trunks, zaraz go zawołam. Wejdź do środka. - odpowiedziała uprzejmie. Trunks wszedł do domu. - GOTEN, NA DÓŁ, ŚPIOCHU!!! - Chichi krzyknęła tak głośno, że syn Vegety aż podskoczył, a z kuchni dobiegł głośny trzask. Goku wychylił głowę na korytarz, by zobaczyć, co się dzieje - gębę miał napchaną żarciem. -_-' - Już lecę! Już lecę!!! Już leeeeeeeeEEEE....! <BĘC> Aua... - Goten, który zobaczył z góry schodów uśmiechniętą buźkę kumpla, tak się ucieszył, że zbiegając ze schodów i przy okazji wciągając bluzę przez głowę, stracił równowagę i zleciał z najniższego stopnia. Trunks: -_-' Chichi widząc, że jej syn wcale nie ma zamiaru iść do kuchni coś zjeść, zatrzymała go, łapiąc go za kołnierz, gdy już miał zamiar wychodzić z Trunksem. - Nie wyjdziesz z domu bez śniadania!!! Marsz do kuchni po jakąś kanapkę albo coś... - Goten pobiegł do kuchni, gdzie jak zwykle urzędował jego ojciec, i wziął się do szykowania prowiantu. Szybko się uwinął, spakował stos kanapek do plecaka, zarzucił go na ramię i wybiegł z przyjacielem przed dom, gdzie wbili się w powietrze i wybrali kierunek południowo-wschodni, do lasu. Lecąc, gawędzili wesoło. - Ty, Gotchi, a po co wziąłeś ze sobą tyle żarcia? - spytał zaciekawiony Trunks, gdy już wylądowali. - A wiesz, mam extra pomysł! Wybudujemy sobie domek na drzewie!^^ - Ej, no super!!!^^ Chodźmy wgłąb lasu, musimy znaleźć jakieś dobre miejsce. I poszli. Wędrowali pomiędzy drzewami, szukając odpowiedniego, kiedy nagle Trunks zatrzymał się. Jego mina wyrażała lekkie zaskoczenie. - Goten... Coś dziwnego. - Co jest? - Wyczuwam jakąś słabą energię, gdzieś w głębi lasu. Może pójdziemy to sprawdzić? - No dobra, mamy cały dzień na budowę domku... - Goten wyraźnie niechętnie poszedł za Trunksem. Wkrótce i on wyczuł słabiutki impuls gdzieś niedaleko. W miarę, jak zblizali się do celu, wyczuwalna energia była coraz silniejsza, choć wciąż słabsza od energii chi przeciętnego człowieka. Widocznie istota posiadająca tę energię jest bardzo osłabiona lub nawet chora. Chłopcy doszli do małej polanki w środku lasu, a tam... Ich oczom ukazał się niecodzienny widok. W samym środku polanki znajdował się ogromny krater, a w nim jakiś pognieciony złom, który zapewne do niedawna był statkiem kosmicznym. Wygląda na to, że niedawno ów statek rozbił się w tym miejscu. Trunks i Goten z początku przestraszyli się, ale po krótkim namyśle postanowili zbliżyć się do wraku i zbadać go. - Przecież nic nam się nie stanie... - mruknął Trunks bez przekonania, próbując jakoś pocieszyć śmiertelnie wystraszonego kumpla, z marnym jednak skutkiem. W końcu zaciągnął go siłą w stronę krateru. Był okropnie ciekawy, co może być w środku. Ześlizgnęli się do wnętrza krateru. Goten w ogromnym przypływie odwagi pierwszy podbiegł do niewielkiej kopuły, która była twórczynią dużego leju pośrodku polanki, i zajrzał w mały otwór, który chyba był pewnego rodzaju oknem w tej dziwnej konstrukcji. Krzyknął ze strachu i przywołał Trunksa, gwałtownie wymachując rękoma. Był naprawdę przerażony. Trunks już ruszał w jego kierunku. - Trunks... Trunks, tam ktoś jest!!! - krzyczał młodszy syn Goku. - Co...? Niemożliwe! - Trunks sam zajrzał w okienko i przekonał się, że jednak możliwe. W środku kopuły była druga, podobna, ale o wiele mniejsza i przezroczysta. I w środku faktycznie ktoś był. Jakaś mała postać, tak mała, że można ją było porównać do 3-letniego ludzkiego dziecka, leżała nieruchomo z zamkniętymi oczyma. Była to mała dziewczynka o ciemnych, prawie czarnych włosach, o drobnej budowie. Ale chłopców najbardziej zdumiało to, że ta istotka miała ogon, typowy znak rozpoznawczy rasy Saiyan-jin. Kopuła, w której się znajdowała, nadawała jej ciału bladoniebieski kolor, ale w rzeczywistości musiała mieć zupełnie inny kolor skóry. Do jej drobnego ciała podłączone było mnóstwo cienkich kabelków, połączonych z aparatem tlenowym. Przód statku kosmicznego był zgnieciony. Jeśli dzieczynka żyła, to tylko dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności. - Goten... Musimy coś zrobić! Nie wiem... Zanieśmy ją do miasteczka, do rodziców, niech coś z nią zrobią! - krzyknął przerażony Trunks, wpatrując się w to niecodzienne zjawisko. - Dobra... Spróbujmy jakoś otworzyć tę konserwę... Chłopcy zaczęli zrywać z kopuły płaty zmarszczonego aluminium, aż w końcu została tylko ta przezroczysta kopuła z nieruchomym dzieckiem w środku. Wzięli ją na ręce i ponownie wzbili się w powietrze, ostrożnie zmierzając w stronę miasteczka.
W końcu dolecieli do Capsule Corp. (było najbliżej;)). Trunks kazał kumplowi poczekać z dziewczynką w ogrodzie, a sam polaciał po rodziców. Na miejsce zaraz przybyli Vegeta i Bulma, wkrótce zjawili się również Goku z Chichi i cała reszta kompanii DBZ^^. Przezroczysta kopuła stała się centrum zainteresowania, ale nikt nie odważył się niczego z nią zrobić. Na razie poprzestano na dyskusji, co dalej. - Kim jest ta mała??? Ma ogon, musi być Saiyanką! - krzyczał podniecony aferą Goku. - Niemożliwe, nie przypominam sobie, żeby ktoś podobny mieszkał na mojej planecie... - Vegeta, wstrząśnięty całą sytuacją, pochylił się nad kopułą oplecioną kabelkami. Dziewczynka w środku leżała wciąż nieruchomo. Oddychała, ale miała zamknięte oczy. Teraz już wszyscy pochylali się nad nią z zatroskanymi minami. Vegeta wkurzył się tą totalną bezczynnością i postanowił coś zrobić. Cokolwiek, żeby tylko miało to cień szansy na uwolnienie dziecka z tej ciasnej puszki. Pięścią rozbił przezroczystą kopułę w drobny mak i oderwał wszystkie kable. Ku wielkiemu przerażeniu wszystkich zebranych dziewczynka gwałtownie otworzyła oczy i zachłysnęła się, a potem znów leżała bez ruchu. Bulma zakryła sobie dłonią usta, Chichi głośno pisnęła. - Bulma, przynieś jakiś inhalator. Wygląda na to, że mała straciła przytomność. - Bulma szybko pobiegła do budynku i po chwili wróciła, trzymając aparat tlenowy. Tymczasem pozostali próbowali reanimować nieprzytomną dziewczynkę. Odzyskała przytomność. Inhalator nie był już potrzebny. Siedziała na trawie i przyglądała się wszystkim mętnym wzrokiem. Wyraz jej twarzy dowodził, jak bardzo jest przerażona. Odkąd się przebudziła, nie odezwała się ani słowem. Popatrzyła po twarzach wszystkich, jej wzrok spoczął dłużej na Vegecie i wtedy, ni z tego, ni z owego, zaczęła głośno łkać...;) - Głupi bachor. Weźmy ją do środka! - Vegeta wziął ją na ręce i zaniósł do C. Corp., Bulma, Chichi i Goku pobiegli za nim, a reszta postanowiła zająć się jakimś ciekawszym zajęciem, niż oglądanie beczącego przybysza z kosmosu:). W ogrodzie zostali tylko Trunks i Goten. - Gotchi... Co o tym wszystkim myślisz? - spytał powoli Trunks. - Nieźle... Fajna historyjka, może być ciekawie. Ta mała zamieszka u was? - A ja wiem... Może. Ty, nawet fajnie będzie bawić się z dziewczyną, no nie? - Trunks usiadł sobie na świeżej wiosennej trawce, popatrzył na puste okna domu i zamyślił się. - Ale wiesz, dziewczyny takie już są, że nie chcą się bić, zaraz wpadają w płacz, a bawią się tylko jakimiś lalkami... Chciałbyś bawić się lalkami??? - Goten usiadł obok kumpla. - Nigdy! - No widzisz. - A pamiętasz Bertę z drugiego końca miasta? Zawsze była chętna do bójki, raz nawet z nią przegrałem. A teraz? Inne dziewczyny pokazały jej domek Barbie, a jej się spodobało... A fajna była z niej kumpela. - Teraz szkoda o niej gadać... A ta wcale nie będzie inna. Dziewczyna to dziewczyna, a kobiety nigdy się nie zmieniają. <hehe;)> - A może jednak...? - Nie licz na to. - Zobaczymy. Niech się z nami trochę oswoi i wtedy się wyda, jakie z niej ziółko. A teraz nie ma co tu tak siedzieć, przecież mieliśmy zbudować domek na drzewie! Kumple polecieli znów do lasu, cały czas dyskutując o wydarzeniu.
*** Trunks wrócił do domu pod wieczór, kiedy było już całkiem ciemno. Wszedł do ciemnego przedpokoju, gdzie było zupełnie cicho. Żaden dźwięk nie dochodził też z kuchni i salonu, co wydało mu się szczególnie dziwne, gdyż nie było dnia, w którym jego rodzice by się nie kłócili o jakieś błahostki. Wszędzie było ciemno. Jedynie w laboratorium paliło się światło. Trunks poszedł tam i zastał swoich rodziców przy leżance, na której leżała dziewczynka z bardzo wystrasznoną miną. Vegeta i Bulma mieli nie mniej wystraszone twarze. Vegeta może trochę mniej niż pozostali... Dziewczynka była ubrana w ciuchy Capsule Corp. i nie była już taka blada jak przed kilkoma godzinami. Trochę się już uspokoiła. Trunks wszedł do pomieszczenia i przywitał wszystkich. - Synu, to naprawdę niewiarygodne... - zaczął Vegeta, trzymając mocno rączkę dziecka. - Co jest takie niewiarygodne? - spytał Trunks i spojrzał pytająco na matkę. - Trunks, Alex jest pełni
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil stb333
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…