Mogę?
nawet nie wiesz jaka jest tego siła...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Słońce zalewało każdy zakątek miasta. Koniec wakacji …- szumiały zmęczone już liście, które ledwo trzymały się życiodajnych gałęzi. Oglądając to wszystko poczułam żal, że znów będę musiała wtopić się w tłum tych „ wielkich” „ inteligentnych” uczniów mojej kochanej budy. Te dwa miesiące były czasem, kiedy mogłam zrzucić maskę spokojnej i rozważnej dziewczyny. Żyłam chwilą nie myśląc o dniu, kiedy znów na mej twarzy zagości ten wyważony półuśmiech. Rozmyślając o nadchodzących dniach usiadłam na wysłużonej już ławce chłonąc piękno, które niespodziewanie wypełniło miejski park. Wyjęłam piwo odpalając za chwilę papierosa. - I pomyśleć, że parę lat temu wypaliłam tu mojego pierwszego…ile było przy tym śmiechu..- obrazy z przeszłości zagościły w moim umyśle. Zaciągnęłam się. – A moje pierwsze piwo? Też w tym samym parku. Jaka ja byłam wtedy dziecinna – powiedziałam i roześmiałam się głośno. - Koleżanko, a tobie coś wesoło dzisiaj…– usłyszałam męski głos nadchodzący tuż z mojej prawej strony. Odwróciłam się i badawczo przyjrzałam intruzom. Czterech starszych ode mnie osobników również obrzuciło mnie zaciekawionym spojrzeniem, nie wypowiadając jednak żadnych innych słów uważanych za powitanie lub coś podobnego. – Usiądziemy sobie niedaleko. Mam nadzieje, że nie przeszkadzamy – kontynuował dalej zmierzając ze swoim towarzystwem w kierunku następnej ławeczki. Skinęłam głową wypuszczając dym, co chyba odczytali jako kompletną ignorancję. Trudno – pomyślałam – nie mam jakoś ochoty na rozmowę z takimi…- tu nie mogąc znaleźć trafnego określenia znów spojrzałam w ich stronę. Rozsiedli się na zniszczonych już deskach. Ciągle się śmiejąc wyjmowali kolejno telefon, papierosy ( mmm…- powiedziałam cicho- mają dobry gust), zapalniczkę i jakiś przedmiot o podłużnym kształcie. Zaintrygowana wysiliłam wzrok, bo był on zadziwiająco podobny do…nie mylę się! Czarna, opalona już lufka znajdowała się w dłoni jednego z rozbawionych facetów. - A koledzy jak widzę, wolą coś mocniejszego – stwierdziłam raczej niż zapytałam. Nie spodziewając się żadnej odpowiedzi zaczęłam dopijać piwo myśląc o umówionym spotkaniu. Wyrzuciłam niedopałek i podniosłam się wolno. - To serdecznie zapraszamy, jeśli masz ochotę – powiedział ten trzymający lufkę. – Zapraszamy. Nie wierzyłam własnym uszom. Dopiero kolejne zaproszenie poskutkowało i jak zaklęta przysiadłam się do nich. Milczenie przerwał chłopak siedzący obok mnie. - Jestem Krzysiek.- i tak po kolei dowiedziałam się jak mają na imię, ile mają lat . - Mogę? – spojrzałam pytająco na czarny przedmiot. - Aa…jasne, jasne. Trzymaj. Tu masz zapalniczkę – podał mi mały czerwony przedmiot a zaraz potem fifkę. Wzięłam ją do ręki. Nie wiedząc, czemu moje dłonie oblały się potem, oddech przyśpieszył się nieznacznie. Chwila zawahania. Spojrzałam wprost w oczy Arka. Widziałam, że chce coś powiedzieć, ostrzec. A jeśli to nie będzie tylko pierwszy raz? Rozejrzałam się wokoło. - No, co mała, nie panikuj! Nie paliłaś jeszcze? – Spytał ten w niebieskiej koszuli. Przytaknęłam. – Nie paliłaś?! No to, na co czekasz? Pal jak papierosa tylko mocno się zaciągnij i trzymaj jak najdłużej. -Przecież palić papierosy to nie żadna sztuka – pomyślałam. – To jedyna taka szansa. Odetchnęłam. Zbliżyłam usta do wąskiego otworu, drugi natomiast podpaliłam zapalniczką Krzyśka. Wypaliłam. Nabił mi drugi raz. Zaczęłam się dusić, kasłać. Potem znów dusić, kasłać i śmiać się, śmiać się, śmiać… Nigdy nie czułam się tak świetnie. Śmiałam się z każdych słów, sytuacji, myśli. Śmiałam się z moich problemów, smutków, porażek…Po prostu nie mogłam tego powstrzymać Mijały miesiące a ja, co dzień odkrywałam na nowo uroki palenia trawy. Potem przyszła amfetamina. Po prostu podczas jednego wypadu z kumplami ( Ci z parku stali się moimi przyjaciółmi. Jedynymi ludźmi, z którymi jeszcze potrafiłam rozmawiać) któryś z nich wyjął worek białego pyłu. - Mogę? – spytałam patrząc na nowy towar. I znów poczułam się lepiej, ale to było coś, czego chciałam. Więcej energii, czułam się taka mądra i inteligentna. Nie było wtedy sytuacji, których nie potrafiłabym rozwiązać. Było tak pięknie… Amfetamina była moją siostrą. Spotykałam się z nią coraz częściej. Spotykałam się z nią kosztem szkoły, znajomych, rodziny, zdrowia. Uzależniłam się psychicznie. Psychiczne zero, nikt. Oczy bez dawnego wyrazu, podkrążone i wykończone brakiem snu. Wychudzony trup błąkał się ulicami…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ann_a
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…