Wróć do katalogu

Mój anioł

Kiedyś bronili ludzi, a dziś walczą między soba. Amy jest aniołem, który nie zawsze był dobry. Teraz ma szanse odkupić swoje winy ale czy odważdy się walczyć z Upadlymi ?

Clary7, opublikowano , 15 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dziewczyna była tak wyczerpana, że pozwoliła sobie na chwilę odpoczynku. Osuneła się bezwładnie na ziemie, a szorstka kora drzewa podrapała jej plecy przez cienką, podartą tkaninę. Wysunęła nogę chcąc przesunąć ciało chłopca, zastanawiała się czy dalej powinna tak o nim myśleć skoro jego serce nie biło od kilkunastu godzin. To już nie jest pięcioletni chłopczyk tylko zwłoki, pomyślała. Ale mimo to nie potrafiła spojrzeć mu w oczy, które ciągle domagały się odpowiedzi. -Przepraszam Wyciągnęła rękę w stronę chłopca i nagle bordowa kurtka, którą miał na sobie stanęła w ogniu. Jego jasne włosy, zielone buty, wszystko płonęło, zmieniając ciało w popiół, który w każdej chwili mógł zostać porwany przez wiatr. Był środek nocy i w głębi duszy Amy cieszyła się, ze nie widzi dokładnie tego co pozostało na ziemi. Las był ogromny i gdyby teraz ruszyła w którymś kierunku na pewno by się zgubiła. Spojrzała na skrawek nieba, który otoczony był koronami drzew jak ramką. Nie było widać księżyca ani gwiazd dlatego Amy musiała się śpieszyć zanim zacznie padać. Zamknęła oczy i pozwoliła aby wszystkie myśli ją opuścił prócz jednej. Skupiła się na nich bardzo mocno a następnie poczuła mrowienie i lekkie ukucie, kiedy między łopatkami zaczęły pojawiać się skrzydła. Dotknęła ich dłonią żeby znowu poczuć ich miękkość i lekkość. Żadne inne pióro nie mogło się równać z tym od skrzydeł anioła. Amy wzbiła się w powietrze i zaczęła lecieć w stronę miasta. Większość ludzi marzyła o tym aby być jak ptak. Wolnym i beztroskim. Bycie ponad to, dosłownie. Nie można było zaprzeczyć temu, że widok z góry był nieziemski. Ale Amy wiedziała, że takie widoki człowiek powinien widzieć zza okna w samolocie, bądź na fotografiach. Świat powinien wyglądać tak jak uczyli ją w przedszkolu. Ryby w wodzie, ptaki w powietrzu, ludzie na ziemi. I najważniejsze. Żadnych aniołów. ***

Długo kręciła się po hotelu ale nie znalazła właściwego pokoju. W zamian za to zostawiała za sobą mokre ślady butów, dzięki czemu łatwiej było znaleźć jej drogę powrotną do recepcji. Żałowała, że skoro potrafiła lecąc stać się niewidzialna dla ludzi, nie mogła też być niewidzialna dla zjawisk naturalnych. A wystarczyło tylko uprać się ze wszystkim kilka minut szybciej. Teraz wyglądała niczym mokra, bezdomna nastolatka. Wyciągnęła komórkę aby sprawdzić jeszcze raz jaki numer pokoju napisał jej Erick i czy, rzecz jasna trafiła do dobrego hotelu. Dopiero po ponad czterdziestu minutach dała za wygraną. Wróciła się do recepcji i poprosiła o pomoc. Kobieta za ladą miała ciasną kitkę, która sprawiała, że cała skóra na twarzy była naciągnięta. - Przepraszam, gdzie jest pokój czterdzieści trzy ? Kobieta spojrzała na dziewczynę. Tona różowego cienia na policzkach i lekkie zmarszczki przy oczach wskazywały, że jest ona po trzydziestce. - Musi pani pojechać windą na samą górę a potem od razu na lewo, i znów na lewo. Pokój jest na samym końcu korytarza wyjaśniła. -Dziękuje. -Proszę bardzo. Miłej nocy. Recepcjonistka posłała tajemniczy uśmiech. Właśnie dlatego zatrudniają kobiety na takie miejsca, pomyślała Amy. Gdyby jakiś facet uśmiechał się w ten sposób do wszystkich gości prawdopodobnie byłby pierwszym podejrzanym za pedofile w okolicy. Pokój znajdował się tam gdzie powiedziała recepcjonistka. Amy, kiedy tylko otworzyła drzwi zrozumiała czemu ta kobieta tak dziwnie się zachowywała. -Apartament dla nowożeńców, serio? - Uniosła brwi i przeniosła wzrok z czerwonej ściany na której znajdowały się złote motywy serc na Erika. Leżał na czarnej sofie ze złotymi akcentami na oparciu, czytając jakiś brukowiec. Wszystko w pokoju było albo czerwone albo koloru złotego, co było dość tandetnym pomysłem na oryginalność. -Nie podoba ci się? - Odłożył gazetę i spojrzał na nią. Na jego twarzy było widać zmęczenie, a jego czarne włosy były w zupełnym nieładzie jakby dopiero wstał po dobrze przespanej nocy. - Jest w porządku, pomijając fakt, że wgląda tu trochę jak w burdelu. Amy stwierdziła pretensjonalnie. Była wyczerpana a od tego koloru zbierało jej się na wymioty. Kto normalny kojarzy czerwony z miłością? Podeszła do swojej torby, która wciąż leżała nierozpakowana na łóżku i wyjęła z niej ubrania na przebranie. -Przecież ty nigdy nie byłaś w burdelu. -Skąd wiesz ? -Bo wiem. Erick wstał i poszedł do łazienki. Wrócił z ręcznikiem i podał go Amy. -Wyglądając tak jak teraz od razu by cię wywalili. Roześmiał się. -Hej! Nie moja wina, że złapał mnie deszcz, poza tym nie mogliby mnie wywalić gdybym im dobrze płaciła, prawda ? spytała, chociaż tak naprawdę nie interesowało ją funkcjonowanie tej części gospodarki. Erick zaczął kaszleć, próbując zatuszować śmiech. -Nie mówiłem, że będziesz tam klientką -Ej! - rzuciła w niego ręcznikiem, które jeszcze przed chwilą wycierała mokre włosy. -Spokojnie -Erick uniósł ręce w pokojowym geście i zrobił tą swoją minę niewiniątka. -A tak w ogóle udało ci się wszystko załatwić ? To jedno pytanie sprawiło, że cała przyjemna atmosfera wyleciała przez uchylone okno. Amy weszła już do łazienki, zostawiając uchylone drzwi aby móc dalej rozmawiać. Czyste ubrania położyła na grzejnik i napuściła wody do wanny. -Zrobiłam tak jak zwykle poza tym to środek lasu, nikt się tak daleko nie zapuszcza. Zrzuciła z siebie ciuchy, które były całe przesiąknięte wodą i zapachem spalenizny. O niczym innym nie marzyła jak tylko o tym aby zanurzyć się w strumieniu gorącej wody i zapomnieć o wszystkim. Za każdym razem obiecała sobie, że więcej tego nie zrobi. Że po prostu odejdzie od Ericka i sama da sobie jakoś radę. Jakoś przeżyje. Ale z każdym dniem brnęli w to dalej, przez co znaleźli się na celowniku Serafinów i Upadłych. - Jestem padnięta. Amy rzuciła się na wielkie łóżko od razu po wyjściu z łazienki. Pościel była prawdopodobnie z jedwabiu, a na stoliku obok leżały czekoladki w kształcie serc. Erik włączył telewizor i również położył się z rękami złożonymi za głową. -Teraz naprawdę wyglądamy jak nowożeńcy-zażartował. -Nie wytrzymalibyśmy ze sobą zbyt długo. -Masz rację, poza tym i tak wolę blondynki. Uniósł jeden kącik ust niepewnie bojąc się, że dostanie zaraz w twarz poduszką. Ona tylko przewróciła oczami i skupiła się na programie kulinarnym w którym uczestnicy właśnie przygotowywali owoce morza. Erick był bardzo przystojny i nie było dziewczyny, która by nie westchnęła na jego widok. Ale Amy cały czas traktowała go jak brata i wiedziała, że on tak samo czuje się w stosunku do niej. Oboje mieli też brązowe oczy wiec przynajmniej to mieli ze sobą wspólnego. Wzięła pilot i przeleciała po wszystkich kanałach w nadziei, że znajdzie coś na tyle interesującego, że odciągnie ją od tego co zaprzątało jej głowę. -Wybierz w końcu coś burknął Erick i po chwili rzucił się w stronę pilota. Amy nacisnęła szybko czerwony guzik i odrzuciła go w nogi łóżka. -Co ty robi -Możemy porozmawiać ? Spojrzała na niego poważanie. Od dawna miała ochotę mu to powiedzieć. -No nie wiemchyba nie chcesz brać ślubu ? Teatralnie zakrył ręką otwarte usta. -Co ?!Jasne, że nie. Janie mogę dłużej tego robić. - Czego robić ? spytał zdezorientowany. Dziewczyny zawsze mówiły tak, jakby mężczyźni umieli czytać w myślach. Co prawda Ericka fascynowała ta tajemniczość ale to nie zmienia faktu, że wolał kobiety łatwiejsze w obsłudze. -Tego! Wzniosła ręce do góry. Czuła jak narastają w niej te wszystkiego emocje, a widok Ericka, który dalej się nie domyślał jeszcze bardziej ją irytował. - To było jeszcze dziecko syknęła przez zęby jakby ściany…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych