Wróć do katalogu

MóJ DRUGI DOM

pierwsza część opowiadania o dziewczynie która wylądowała w poprawczaku.

duduś, opublikowano , 35 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Gdy miałam jedenaście lat, a moja siostrzyczka dwa, nasi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Nie miałyśmy nikogo, kto mógłby się nami zaopiekować, więc trafiłyśmy do domu dziecka, gdzie przebywałyśmy cztery lata. Mając piętnaście lat postanowiłam, że ucieknę razem z siostrą. Ucieczka była dla mnie "łatwizną". Ale gorzej było "na wolności". Musiałam bowiem zacząć kraść, żeby przetrwać. Z początku nie było to łatwe, ale nie miałam wyboru. Pewnego dnia złapała mnie policja. Podczas przesłuchań nie chciałam nic mówić, jednak gdy zagrozili, że już nigdy nie zobaczę siostry, powiedziałam wszystko. Myślałam, że wrócę do domu dziecka, ale się myliłam. Rozdzielono mnie z Lucynką. Ona trafiła z powrotem do domu dziecka, a ja na dwa lata do domu poprawczego. Dowiedziałam się także, że nie będę się mogła z nią widywać. Gdy przekroczyłam próg poprawczaka, zadałam sobie pytanie, co się teraz będzie z nami działo. Przed przyprowadzeniem mnie do pokoju zauważyłam, że na tym piętrze są cztery pokoje, jeden obok mojego i dwa naprzeciwko. Zauważyłam także, że na drzwiach są numerki od 1 do 4. Trochę mnie to zdziwiło, gdyż było to czwarte piętro. Gdy weszłam do pokoju zaczęłam się rozglądać i spostrzegłam dwa piętrowe łóżka i dziewczynę siedzącą na jednym z nich. Była to brunetka o niebieskich oczach. Po wyjściu strażnika dziewczyna przemówiła. - Cześć. Mam na imię Paola. A Ty? - Cześć. Mam na imię Aniela. - Ile masz lat? - Piętnaście. A Ty? - Szesnaście. - Za co siedzisz? - Tu wszyscy siedzą za to samo, czyli za kradzież. - Czy ktoś oprócz Ciebie mieszka w tym pokoju? Zauważyłam, że są cztery łóżka. - Mieszkają ze mną dwie dziewczyny, ale wyszły do pokoju obok. - Tak po prostu sobie wyszły? - Tak. Tutaj tylko nie można wychodzić z budynku. No chyba, że wyjeżdżamy do domu starców. Na inne piętra możemy dostać się tylko za pozwoleniem strażnika. W pewnej chwili wszedł jakiś chłopak - Odrobiłaś już pracę domową z matmy? - zapytał się Paoli. - Tak - odpowiedziała Gdy podała mu zeszyt przedstawiła nas sobie. - Jesteś śliczna - powiedział do mnie. - Nic nie słyszałam - odezwała się Paola. Chłopak uśmiechnął się, pocałował ją w policzek i wyszedł. A my zaczęłyśmy dalej rozmawiać. - Widać, że spodobałaś się Iwowi - zaczęła Paola - A on mi. - Ej, on jest mój! - Przecież Ci go nie zabiorę. Na tym skończyła się nasza rozmowa, ponieważ chciałam położyć się spać. 0 2100 przyszły dwie dziewczyny - O, nowy nabytek - zażartowała jedna z nich. - Coś Ty za jedna? Jak masz na imię? - Aniela - odpowiedziałam. - Ja mam na imię Roksana, a to jest Klaudia. - Cześć. - Cześć. Po dziesięciu minutach Roksana zaproponowała mi - Może Cię oprowadzę po naszym ślicznym domku? - Oczywiście. - zerwałam się. Wychodząc z pokoju pokazała mi dwa pokoje naprzeciwko. - Tu mieszkają chłopcy. Weszliśmy do jednego z pokoi i zauważyłam chłopaka Paoli oraz jakiegoś innego z którym grał w karty, trzeci siedział przy biurku. - To jest ta nowa o której wam opowiadałem - powiedział Iwo Wszyscy spojrzeli się w moją stronę. - Cześć - powiedziałam i wyszłam. Po wyjściu poszliśmy na stołówkę. Chciałyśmy iść także na inne piętra, lecz strażnik nam nie pozwolił mówiąc, iż jest już za późno. O 2200 zaczęła się cisza nocna. Choć chciałam jeszcze poczytać, nie mogłam, gdyż zgasili światło. Na drugi dzień, w sobotę obudziła mnie o 1000 Paola. - Wstawaj. Za długo śpisz. O 12 - tej sprawdzają porządek w pokojach. Gdy będzie coś nie tak, to nie będziemy mogły dzisiaj iść na dyskotekę. Gdy wstałam, poszłam się umyć, a później wzięłam się za sprzątanie. Dokładnie o 12 - tej wszedł strażnik i zaczął oglądać nasz pokój. Wychodząc powiedział - Jest porządek więc możecie wyjść. A teraz idźcie na obiad. Po obiedzie poszłyśmy na korytarz i zaczęłyśmy grać w "Monopoly". Gdy rozdawałam pieniądze, podszedł do nas jakiś chłopak - Mogę z wami zagrać? - Nie - odpowiedziała Roksana. - Nie, to nie - powiedział i poszedł do pokoju. Po godzinie podszedł do nas Iwo i zapytał: - Paola, Paweł mnie poprosił bym zapytał się Ciebie czy pojedziesz ze mną jutro do domu starców. - Nie - odpowiedziała stanowczo. - Dlaczego nie? - Gdy ja chciałam ściągnąć od niego na klasówce z polwy, nie pozwolił mi. Niech się wypcha. - Ok, powiem mu. - A co mu tak nagle odbiło? - zapytała Roksana - Wiesz przecież, że Michalina i Matylda siedzą w ciemni, a on przecież chciał jechać z nimi i Jackiem. - A to chłopak ma pecha - stwierdziłam i zaczęłam się śmiać. Iwo popatrzył na się mnie dziwnie i poszedł w stronę kuchni. - A co wy jeździcie pomagać do domu starców? - zapytałam - Tak, jedziemy w niedzielę i zostajemy tam na tydzień. - Tam jest świetnie, przynajmniej nas nie pilnują - powiedziała Roksana. - Świetnie - krzyknęłam. - Ale nie myśl o ucieczce, drzwi wejściowe są zamknięte, a gdy rozbijesz szybę to się włączy alarm i zaraz pojawią się gliniarze. Po roku jak będziesz się dobrze sprawować to będziesz ze starcami mogła wyjść na zewnątrz do ogródka. - Nie boją się. - Nie, dostajemy wtedy "brzęczki" - Tzn? - Zakładają Ci coś na nogę co jeżeli wyjdziesz z ogrodzenia włącza się i za chwilę pojawiają się gliniarze. Dobra dosyć tych pytań. Dowiesz się przecież wszystkiego od strażnika jak będziesz miała jechać. Grajmy w końcu. Chwilę milczałyśmy aż odezwałam się znowu. - Mam jeszcze jedno pytanie. Zawsze jadą dwie dziewczyny i dwaj chłopcy. Nie boją się tak puszczać? - Na początku się bali, ale później zdali sobie sprawę, że to nie jest takie złe. - Tam także jest cisza nocna o 2200? - Nie, o 21-ej, ale nie gaszą świateł... Po 16-tej skończyłyśmy grać. Poszłam do pokoju i zaczęłam czytać książkę, a dziewczyny poszły do pokoju obok. Po jakimś czasie wszedł do pokoju strażnik i powiedział mi: - Tu masz zeszyty. Przepisz sobie trzy ostatnie lekcje od dziewczyn, bo w poniedziałek idziesz do szkoły. Poza tym za tydzień w niedzielę masz jechać do Domu Spokojnej Starości. Pewnie nie wiedziałaś o tym, więc Cię informuję. Poproś koleżanki, by powiedziały Ci coś więcej. - Chyba już wszystko wiem. - To dobrze. - powiedział i wyszedł. Po dwudziestu minutach usłyszałam muzykę. Nie chciało mi się wychodzić, więc leżałam i czytałam. Po jakimś czasie weszła do pokoju Roksana i zapytała: - Idziesz na dyskotekę? - Nie chce mi się - odpowiedziałam - No chodź. W końcu udało jej się namówić mnie na wyjście. Gdy weszłam na salę, usiadłam na krześle i przyglądałam się tańczącym podszedł do mnie jakiś chłopak - Można Cię prosić do tańca? - Nie dziękuję - odpowiedziałam. Po jakimś czasie podszedł do mnie Iwo - Mogę Cię prosić do tańca? - Nie - odpowiedziałam wkurzona. - Paola poprosiła bym z Tobą zatańczył. - Wiem i dlatego Ci odmówiłam. - A co z tym, co podszedł wcześniej? Nie wiedziałam co powiedzieć. Patrzyłam się tylko głupio na niego. - No chodź - powiedział i wziął mnie za rękę. Gdy zaczęliśmy tańczyć Iwo powiedział: - Przysięgnij mi, że już żadnemu facetowi nie odmówisz. Po wielkim namyśle powiedziałam: - No dobra. Obiecuję. Gdy skończyła się piosenka, Iwo wziął mnie za rękę i podprowadził do chłopaka, którego widziałam siedzącego w Iwa pokoju przy biurku - To jest Kacper, mój przyjaciel, a to jest Aniela. Widzieliście się wczoraj. Gdy odszedł chciałam także iść, ale Kacper poprosił mnie do tańca. I jakoś tak wyszło, że tego wieczora tańczyłam tylko z nim, a co najważniejsze dużo się o nim dowiedziałam. O 2130 dyskoteka się skończyła. Rano, gdy się obudziłam, zaczęłam przepisywać zeszyty. Około 9-tej przyszedł do naszego pokoju strażnik i powiedział: - Roksana i Klaudia zbierajcie się, dzisiaj wy jedziecie bo bliźniaczki nie mogą. - Ale my przecież tydzień temu dopiero przyjechałyśmy - powiedziała Klaudia - No dobrze. W takim razie wy będziecie musiały jechać. - Ale przecież ona jest nowa. - To co. Podobno już wszystko wie. A jak nie to się dowie na miejscu. Za dwadzieścia minut chce was widzieć na korytarzu. Gdy wychodziłam z pokoju spostrzegłam Kacpra i Iwa stojących przy stole z plecakami. Nie chciałam z nimi jechać, ale nic na to nie mogłam poradzić. W samochodzie zaczęliśmy rozmawiać: - Aniela czy wiesz, że są dwa pokoje?! - powiedziała Paola - Skąd mogłam wiedzieć? - Ja będę spał w pokoju z Paolą, a Ty z Kacprem w drugim, dobra? - poprosił Iwo. - Nie zgadzam się. Mam zamiar spać w pokoju z Paolą. - Aniela proszę Cię. Przecież on Ci nic nie zrobi. A ja tak chciałam się... No wiesz... - No nie wiem. Zobaczę jeszcze. - popatrzyłam na nich z niepokojem w sercu - Jak są dwa łóżka to się chyba zgodzę. - powiedziałam chwilę potem. - Tak, są dwa. To co możemy zostać razem w pokoju? - No dobra. - powiedziałam, choć myślałam inaczej. I dosyć długo, choć widziałam ich szczęście, zastanawiałam się dlaczego to zrobiłam. - Dziękujemy Ci. Gdy przyjechaliśmy i weszliśmy do budynku zaprowadzono nas do pokoi. Ja byłam z Kacprem na pierwszym piętrze, a Paola z Iwem na drugim. W pokoju Kacper powiedział mi: - Będziemy spać w jednym pokoju i razem będziemy pomagać starszym osobom. Z Paolą i Iwem będziemy się dopiero widzieć po 21-ej jak skończymy robotę. - Ja się tak nie bawię. Idę na górę do Paoli. - Nie rób im tego - zaprotestował - Przecież Ci nic nie zrobię. Nie musisz się mnie obawiać. Chciałam mu na to coś powiedzieć, lecz nie zdążyłam, gdyż przyszedł lekarz. - Chodźcie już, oni czekają - powiedział. - Ona jest nowa, więc musicie jej wszystko pokazać - powiedział Kacper - No tak, mówili mi, że będzie nowa osoba. Ty ją oprowadź. Macie pół godziny. Po dłuższej chwili milczenia. - Oni nie zważają uwagi na to, że dziewczyna z chłopakiem są w jednym pokoju? - Kiedyś na to zważali, ale teraz już nie. Wiedzą, że przyjeżdżają tu pary, więc pozwalają na to. To dzięki naszemu dyrektorowi. Jest po prostu świetny. - Ale bezsens - stwierdziłam. - Nie sądzę. Co byś zrobiła, gdybyś miała chłopaka i chciałabyś się z nim przespać? - Dlaczego faceci myślą tylko o seksie?! - Dziewczyny także o tym myślą. - Nieprawda. A jeżeli chodzi o pary. Jak na razie zauważyłam, że tylko Iwo i Paola są parą. - Widziałaś tylko co się dzieje na naszym piętrze. - Choćby to co. Ale jest faktem, że nie są parami, a jeżdżą razem. - To mnie nie obchodzi. Jak chcą być razem to ich sprawa. Nie sądzisz? - Ale my także nie jesteśmy parą, a muszę być razem z Tobą sam na sam w pokoju. Nie ufam Ci. Więc zastanawiam się dlaczego Ci tak na tym zależy, jak nie sądzisz podobnie jak inni. Jak mi coś zrobisz to i tak mi nie uwierzą. - Po pierwsze ile razy mam Ci powtarzać, że Ci nic nie zrobię. A po drugie nie robię tego dla siebie, czy tam dla Ciebie, bo Cię mało znam, tylko robię to dla moich przyjaciół. Nie rozumiem Cię... Jak chcesz to idź powiedz, że jednak chcesz zmiany. Mnie jest już wszystko jedno. Zaprowadzić Cię? - Nie - powiedziałam speszonym głosem. Ten pierwszy dzień był dla mnie trochę ciężki. Ale podobno to normalne, że się tak czułam. Po półgodzinnym oprowadzaniu zajęłam się robotą przy której pilnował mnie albo Kacper, albo strażnik. Wieczorem, gdy położyłam się do łóżka Kacper usiadł sobie obok mnie i zaczął się wypytywać: - Możesz mi powiedzieć co masz do mężczyzn? - Nic. Po prostu ich nie lubię. - Miałaś przez nich jakieś nie przyjemności? - Można tak powiedzieć. Przez jednego z nich tu trafiłam. - Jak to? - Po prostu pewnego dnia, gdy rodzice wracali z sylwestrowego przyjęcia, zginęli przez mojego ojca, bo prowadził po wypiciu alkoholu. - Przecież powinnaś iść do domu dziecka. - No tak, ale uciekłam stamtąd. - To nie przez niego tylko przez swoją głupotę tu trafiłaś. - Nie zgadzam się z tym. - Ale taka jest prawda. - A w jaki sposób Ty tu trafiłeś? - To dzięki mojej matce, bo zawsze chciała bym wszystko robił jak ona chce. Na przekór matce okradłem sklep. Gdy dowiedziała się o tym, zadzwoniła po gliny. No i tak tu się znalazłem... Po trzech tygodniach zostaliśmy przyjaciółmi, a z każdym następnym dniem bardziej chciałam by poprosił mnie o chodzenie. Był taki dla mnie dobry. Jeszcze nigdy takiego chłopaka nie spotkałam. Miał dużo zalet. Gdy wróciliśmy do poprawczaka, poszliśmy w czwórkę zjeść śniadanie. Wcześniej nie mogliśmy, gdyż wyjechaliśmy o 730, więc nie zdążyliśmy zjeść. Gdy zjedliśmy, poszliśmy do naszego pokoju. Chłopcy chcieli w coś zagrać, więc Paola zaprosiła ich do nas. Pół godziny później weszła do pokoju moja siostra z opiekunką, z domu dziecka. - Cześć Lucynko. - Cześć. - Może pani nas zostawić same? - Tak, macie godzinę. O 11-tej po nią przyjdę! - Tylko tyle? Mogą być dwie? - Nie! Ciesz się, że aż tyle masz czasu - powiedziała i wyszła trzaskając drzwiami - Ale małpa - stwierdził Iwo - Taką powinno się tu zamknąć. - Na poprawczak jest za stara - zaśmiał się Kacper. Popatrzyłam się na nich z byka, żeby się uciszyli. - To są moi koledzy i koleżanki. Przywitaj się z nimi. Gdy przywitała się ze wszystkimi Kacper powiedział: - Może przerwiemy grę i skończymy później. Wszyscy się zgodzili. Lucyna pokazała mi maskotkę i powiedziała: - Przyniosłam ją dla ciebie Aniela. - Dziękuję Ci i przepraszam Cię, bo ja nic dla Ciebie nie mam. Nie wiedziałam nawet o tym, że przyjedziesz. Nikt mnie nie poinformował. - Nic się nie stało. Czy długo jeszcze będziesz tu mieszkać? Tęsknię za Tobą. - Mi też Ciebie brakuje. Niestety będę tu jeszcze przez dwa lata. Co ciekawego w domu dziecka. Czy coś się zmieniło? - Nic się nie zmieniło. No może jest trochę lepiej. Mariola kazała Cię pozdrowić. - Dziękuję. Pozdrów ją także. Jak Ci idzie w zerówce? - Dobrze. - To się cieszę. Mam nadzieję, iż będziesz mogła przyjechać tu na święta. - Może raczej Ty pojedziesz do domu dziecka na święta?! - wtrącił się Iwo. - Nie, wolę tutaj spędzić święta. - Ja w tym roku także nigdzie nie jadę - odezwała się Roksana. Po półgodzinnej rozmowie doszliśmy do wniosku, że wszyscy tu zostaniemy, zrobimy sobie gwiazdkę i sylwestra wspólnie. O 11-tej opiekunka przyszła po siostrę. Lucyna prosiła by choć chwilę poczekała. Opiekunka nie chciała się zgodzić, więc Lucyna rozpłakała się. Gdy opiekunka chciała ją wziąć siłą, stanęłam w jej obronie. Widząc, iż nie poradzi sobie z nami, wezwała strażnika, który zaprowadził mnie do "ciemni"...W środę po lekcjach poszliśmy do pokoju chłopców zagrać w rozbieranego pokera. Razem ze mną i Roksaną grali również Kacper, Paweł i Radek. Po pewnym czasie chłopcy zauważyli, że Roksana jest najbardziej rozebrana, więc wszystko robili by rozebrać ją do końca. Gdy była już tylko w koszulce i bieliźnie pobiegła do naszego pokoju, a ja za nią. Po chwili przybiegł Radek i popchnął mnie na drzwi od łazienki tak iż straciłam przytomność. Po ocknięciu się w gabinecie u naszego lekarza dowiedziałam się, że Roksana zastała zgwałcona, a Radek i Kacper zostali zaprowadzeni do ciemni. Myślałam, że Kacper chciał także jej coś zrobić, ale myliłam się. Dowiedziałam się później, że siedział za bójkę, ponieważ bronił Roksanę. W piątek wieczorem Kacper zaraz po opuszczeniu ciemni przyszedł do naszego pokoju - Cześć wszystkim - powiedział. - Cześć - odpowiedzieliśmy - O jak dobrze, że już cię wypuścili. Teraz możesz nakłonić Anielę by poszła do naszego pokoju, bo my chcieliśmy zostać sami - powiedział Iwo - Przecież w niedzielę jedziemy do domu starców - stwierdził Kacper. - No tak, ale dzisiaj także chcemy być razem. No dobra, to chodź Aniela, zostawimy ich samych. - Nie ma mowy! Nie będę spała tam gdzie jest trzech chłopaków. - Przecież Radek siedzi jeszcze w ciemni. Jestem tylko ja i Paweł. A on Ci nic nie zrobi. Możesz mi zaufać. - Może. Zastanawiam się jednak dlaczego mam wszystko wykonywać to co oni chcą. Sam mówiłeś, że mogą być sami przez tydzień, jak pojedziemy, do domu starców. Nie mam zamiaru robić wszystkiego tak jak oni chcą. Jak chcą to niech idą do waszego pokoju. - No widzisz. Po tym zajściu, co się stało z Roksaną, bardzo się zmieniła. - stwierdził Iwo - Raczej nie uda Ci się zmienić jej zdania. - Zostawcie nas samych - powiedział Kacper - Chcę z nią porozmawiać na osobności. - No dobra. Ale wiesz, że za dwadzieścia minut gaszą światła. - O cholera. Już jest ta godzina. To przyjdźcie za piętnaście minut. - Ok. Po ich wyjściu Kacper zaczął rozmowę. - Dlaczego nie chcesz iść do mojego pokoju? Jesteś złośliwa czy się mnie boisz. - Dlaczego tak sądzisz? Po prostu prosili mnie jak Ty i Radek siedzieliście w ciemni. To było nie poważne, aby prosić mnie, abym poszła do twojego pokoju gdzie jest tylko Paweł. Nie sądzisz. To oni są złośliwi, a nie ja. Jeszcze Ciebie oplątali wokół palca i wyszło tak jak ja bym była tą złą. - Rozumiem Cię, ale nie do końca. Dlaczego nie chcesz iść teraz gdy ja jestem. - Bo teraz czuję się jak smarkula, która musi zmienić zdanie bo przyszedłeś. A tak w ogóle to boję się tego, że Radek wyjdzie. - On na pewno nie zostanie wcześniej wypuszczony niż pojutrze a w ogóle dziękuję, że tak sądzisz jeżeli chodzi o mnie. Rzadko Cię o coś proszę, ale jeżeli to dla Ciebie za dużo to tego nie rób. Tylko nie dziw się, że oni się do Ciebie nie odezwą. Ja wychodzę by powiedzieć, że nic z tego. - Zaczekaj!... Sorry, ale mnie to nie obchodzi, że się oni na mnie obrażą. Raczej chodzi mi o Ciebie. Nie chcę abyś był na mnie zły. Ale naprawdę nie można im zawsze ulegać, bo oni się nami tylko wysługują. Rozumiem, że są zakochani i chcą być razem, ale to już przesada, że nie mogą wytrzymać dwóch dni aż pojadą do domu starców. Zastanawiam się jakby Paola się czuła jakbym była z Tobą lub z innym chłopakiem i co chwilę bym prosiła ją aby opuściła nasz pokój bo chcemy zostać razem. - Na pewno by się ucieszyła... - Na pewno

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych