MÓJ DRUGI DOM II
Druga część o dziewczynie która wylądowała w poprawczaku. Teraz jej losy ukazane są po wyjściu, z poprawczaka
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Chociaż panowałam ucieczkę z siostrą i Kacprem nie zrobiłam jednak tego... W sobotę spotkałam się z Kacprem. - Kiedy będziesz stąd wychodzić przyjadę po Ciebie i uciekniemy gdzieś. Dobrze? - Nie! - Dlaczego tak mówisz. Nie chcesz tego zrobić? - Nie o to chodzi. - A o co? Przecież nie lubisz swojej matki, a ja nie chcę wracać domu dziecka. - Ale to nie jest wyjście. - Jak to nie?! - krzyknęłam - widać, że będę musiała sama uciec. Chciałam wyjść z jego pokoju, lecz on mnie zatrzymał. - Aniela wysłuchaj mnie. Nie ma sensu uciekać. Znowu chcesz wylądować w poprawczaku? Wyjdę za dwa tygodnie i znajdę sobie jakąś pracę. Na razie będziemy się tylko spotykać, a gdy skończysz 18-cie lat to się pobierzemy. Oczywiście jak będziesz chciała?! - Nie wiem, czy wytrzymam do tego momentu, ale dobrze, zgadzam się. A co będzie z moją siostrą? - Musimy się zastanowić. Za dwa tygodnie gdy wyjdę stąd, pójdziemy do prawnika i zapytamy się, czy i w jaki sposób będziesz mogła zostać z siostrą. Dobrze Kochanie? - Dobrze. O kurczę już ta pora. Muszę lecieć Kacperku, bo znowu opiekunka się na mnie wydrze. - Dlaczego? - Powiedziała mi, że nie mogę tu za długo bywać, bo znowu tu wyląduje. - To chodź odprowadzę cię. W poniedziałek, gdy czekałam na Kacpra przed poprawczakiem, stanęła sobie koło mnie jakaś kobieta. - Cześć Aniela, cześć mamo - powiedział Kacper. - Cześć synku - odpowiedziała jego matka. Po chwili przerwy - Kacprze... - zaczęła znów jego matka lecz Kacper jej przerwał - To jest moja dziewczyna mamo - powiedział - Ta idiotka? Zostaw ją i chodź do domu to poznasz kobietę, którą wybrałam dla Ciebie. - Nie masz prawa tak na nią mówić - wrzasnął i uderzył ją w twarz - to Ty jesteś idiotką jak myślisz, że pójdę do twojego domu. Idę do babci. Ona mnie przynajmniej kocha. - Synku. - powiedziała szeptem odchodząc od nas. Po dłuższej chwili Kacper wziął do rąk walizki i powiedział: - Jadę do mojej babci. Jedziesz ze mną? - No nie wiem. Nie wypada tak za bardzo. - Proszę, jedź ze mną. Moja babcia chętnie Cię pozna. - No dobrze, ale tylko na chwilę. Po dotarciu przed dom jego babci zauważyłam wychodzącego chłopaka - Kto to? spytałam Kacpra - Myślałam, że jesteś jedynakiem. - Bo jestem. To jest Arek, który pomaga mojej babci. Zawsze ja jej pomagałem, ale gdy dowiedziałem się, że mam iść do poprawczaka zadzwoniłem do kumpla by pomagał jej. - To dlaczego się nie przywitaliście. - Bo to nie on. - Jak to? - Kumpel do niego przedzwonił. - Aha Gdy Kacper otworzył drzwi zobaczyłam pięknego psa leżącego koło fotela, gdzie siedziała jego babcia. - Co zapomniałeś Arku? - zapytała się - Nic. To ja babciu, Kacper. - Kacprek? - krzyknęła starsza pani, po czym zaczęła płakać ze szczęścia - Bardzo za Tobą tęskniłam, chodź tutaj i ucałuj mnie. - Już idę babciu - Babciu tu koło mnie, jest moja dziewczyna Aniela. Gdy przywitałyśmy się, oni zaczęli rozmowę. - Przepraszam Cię wnuczku, że do Ciebie nie przyjechałam, ale wiesz, że nie miałam jak. - Wiem babciu. Nie przejmuj się. Liczy się tylko to, że znów jestem u Ciebie. - A jak tam mama? - Przyjechała po mnie, ale znów zaczęła robić ze mnie niewolnika, więc się z nią pożarłem. Stwierdziła, że jak nie chce żony, którą wybrała dla mnie to nie mam po co wracać do domu. Mogę znów u Ciebie zamieszkać? - Tak oczywiście. - Kacper muszę już iść - przerwałam im. - Już?! Zostań jeszcze trochę. Kacperku zrób herbaty, a my sobie porozmawiamy.- Zaproponowała babcia. Po wyjściu Kacpra - Ile masz lat kochana? - 17-cie i pół. - Długo jesteś z moim wnukiem? Około dwóch lat. - Kochasz go? - Tak. - Proszę więc, nie skrzywdź go. On i tak już dużo przeszedł przeze mnie i matkę. - Wiem, że cierpiał przez matkę, ale panią kocha i cieszył się, że Pani pomaga. - Ale przeze mnie także nie miał dzieciństwa. Musiał się mną opiekować. - To nie pani wina, więc nie powinna się pani tym obwiniać. - No nie wiem... - O kurczę ale późno. Już 15-ta. Muszę iść. Ta z domu dziecka, znowu mi da jakąś przeklętą karę. Do widzenia Pani. - Do widzenia kochanie. Pożegnałaś się z Kacperkiem? - Nie. Zaraz pójdę do niego. Gdy szłam w stronę kuchni on stanął w progu. - Co, chcesz już iść? - Tak, ta małpa mnie znowu opieprzy. - To Cię odwiozę. - A twoja babcia? - Za chwilę przyjdzie Arek. Babciu przyjadę za godzinę. - Dobrze Kacperku Gdy szliśmy w stronę wyjścia, wszedł Arek - Ej, kim wy jesteście. Co tu robicie? - spytał się - To jest mój wnuk - powiedziała Kacper wziął z podwórka samochód i pojechaliśmy. Gdy podjechaliśmy pod dom dziecka wyszliśmy z auta i zaczęliśmy się całować. Opiekunka podeszła do nas. - Gdzie Ty byłaś - krzyknęła i uderzyła mnie w twarz - Nie bij ją, Jeszcze raz jej coś zrobisz, a policzę się z tobą. - Jak jesteś taki mądry to zabierz ją do siebie. Mam tego dosyć. Co chwilę wychodzi do Ciebie. Przez nią jej siostra także pyskuje. - A może do mnie pojechać? - Tak, ale bez siostry. I nie może już tu wrócić. - Co? - krzyknęłam - nie zgadzam się. - Prędzej czy później uciekniesz stąd. - Widzisz jaka to małpa?! Opiekunka zaczęła się śmiać i weszła do środka. - Może pójdziesz do dyrektora?! - zaproponował Kacper - Nie. Już byłam. On twierdzi, że muszę być lepsza dla niej, wtedy i ona będzie dla mnie lepsza. - Może teraz porozmawiamy z twoim dyrektorem. - Jak chcesz to możemy iść, ale i tak nic nie wskórasz. Gdy weszliśmy do gabinetu była tam już opiekunka. - O nią właśnie chodzi - powiedziała dyrektorowi - Słyszałem, że znowu uciekłaś? - To nie prawda Panie Dyrektorze. Przyszłam a ona powiedziała, że ma mnie dosyć i chce bym uciekła stąd. - Czy to prawda pani Magdaleno? - Nie! Ona kłamie. - Jak to nie? Ja mogę to potwierdzić. - A Ty chłopcze kim jesteś? - To ten chłopak, do którego ona cały czas ucieka panie dyrektorze - wtrąciła się - Nie Panią pytałem - odrzekł dyrektor - Ona przychodziła mnie tylko odwiedzać - powiedział Kacper - Proszę wyjść pani Magdaleno. Chcę z nimi porozmawiać na osobności. - Ale... - Żadne ale. Do widzenia. Gdy opiekunka wyszła, on znowu zaczął gadać. - Jak chcecie to możecie się spotykać, ale Aniela musi zacząć znowu chodzić do szkoły. Bo jak będzie dalej uciekać to bardziej rygorystycznie będę na nią patrzał. - Ale panie dyrektorze - wykrztusiłam - Żadne, ale. - Muszę przecież chodzić do pracy, bo za jakiś czas wyjdę stąd i co wtedy?! - Nie mogłaś mi powiedzieć o tym? - wtrącił się Kacper - Nie - odpowiedziałam - Dlaczego? - Bo byś mi nie pozwolił. - Jak wiedziałaś o tym to dlaczego poszłaś? Chciałaś mi zrobić na złość? Nie pozwolę Ci chodzić do pracy, bo musisz się nadal uczyć. - Nie, nie i jeszcze raz nie! - Nie krzycz. Jak jutro nie pójdziesz do szkoły to... To się pożegnamy. Nie chcę się źle czuć z tego powodu, że nie chodzisz do szkoły, tylko do pracy. A później się dziwisz dlaczego tak na Ciebie najeżdżają. - To do widzenia, żegnam Cię. Idę do siebie położyć się. - Widać chłopcze, że nawet Ciebie nie słucha.- odezwał się dyrektor - Nie jest moim ojcem bym go słuchała. Jestem dorosła i wiem co mi wolno a co nie. Kacper popatrzył się na mnie i wyszedł. - Przesadziłaś Anielo - Nie sądzę - powiedziałam, po czym wyszłam. Po godzinie weszła koleżanka do pokoju. - Aniela nie płacz. Twój chłopak dzwoni. Czeka przy telefonie. - Nie mam chłopaka. Już nie. Powiedz, że nie chcę z nim rozmawiać. - Dobrze Aniela. Jak chcesz - powiedziała i wyszła. Piętnaście minut później ktoś zapukał. - Proszę - powiedziałam - To ja - powiedział Kacper i wszedł - przepraszam Cię. - Wyjdź stąd. Nie chcę Cię widzieć. powiedziałam spokojnie. - Przestań. Wiem, że tak nie myślisz. Nic mu na to nie powiedziałam. - Nie chcesz za mną rozmawiać? - zapytał spokojnie - Nie - Trudno. Powiem Ci tylko tyle, że zrozumiałem, iż nie powinienem Ci zabraniać chodzić do pracy. Jak chcesz rób to nadal. Jak będziesz chciała się pogodzić to przyjedź jutro do mnie. Jeszcze raz Cię przepraszam - powiedział po czym wstał i poszedł w stronę drzwi. - Poczekaj Kacprze. Ja także Cię przepraszam, za to, że się tak zachowałam.- powiedziałam ocierając łzy z policzków. - Tak bardzo Cię kocham - A ja Ciebie Kacperku Na drugi dzień popołudniu pojechaliśmy do Iwa - Cześć Iwo - przywitaliśmy się - Cześć, wejdźcie. Gdy weszliśmy do pokoju: - Za raz powinna przyjść Paola, więc będziemy mogli w coś zagrać. - Nie chce mi się grać, nie masz jakiegoś fajnego filmu do obejrzenia - zaproponował Kacper - Mam różne. Co chcecie obejrzeć? - Może thriller - Nie sądzę by Paola się zgodziła, ale możemy się zapytać. Gdy zadzwonił dzwonek do drzwi Iwo poszedł. Po przyjściu z Paolą zapytał się jej: - Paolą chcesz obejrzeć jakiś horror lub thriller? - No nie wiem. Nie lepiej komedię? - Komedie są beznadziejne - powiedziałam - a tak w ogóle w horrorach także jest komizm. - No dobrze, ale ja będę się i tak bała. - To się przytul do mnie. Puszczę "Taniec diabła". Przez cały czas oglądania filmu ja się śmiałam. Nie mogłam się powstrzymać. Po obejrzeniu Iwo zgasił światło, puścił muzykę i zaczęliśmy tańczyć. Gdy skończyła się piosenka usiedliśmy sobie na krześle i zaczęliśmy się całować, a Kacper podnosił mi bluzkę do góry głaszcząc po plecach. Po jakimś czasie ktoś zapukał do drzwi - Iwo to ja, otwórz! Gdy Iwo otworzył drzwi wszedł do pokoju jakiś malec. - To jest mój siostrzeniec, Rafałek. Przywitaj się z moimi przyjaciółmi. - Ile masz lat? - zapytałam się - Trzy - odpowiedział grzecznie chłopiec. Chwilę później przyszła starsza siostra Iwa, którą poznaliśmy w poprawczaku. - Cześć wam... Chodź już Rafałku. - Już idziecie? - Tak zaprosiłam rodziców na obiad. Chodź zamknij drzwi. Gdy Iwo przyszedł powiedział do nas. - Teraz jak chcecie możecie zostać sami. - Nie dziękujemy - odpowiedziałam - Przecież jakbyśmy chcieli być tylko we…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil duduś
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…