Wróć do katalogu

Mój lepszy świat

Historia chłopaka szukającego spokoju ducha..

Ksychopata, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

„Nasze życie to wieczny rozbrat marzeń z rzeczywistością” Vincent van Gogh.

Siedział w swoim małym pokoju myśląc o tym co zamierza zrobić jutro. Okna zakryte były mrocznymi plakatami, panował półmrok, w niektórych zakątkach pomieszczenia paliły się świeczki. Jedna przy półce z książkami dogasała. Płomyk miotał się na boki łapiąc ostatki powietrza, aż w końcu zgasł. Chłopak wstał by ją wyrzucić. Był wysoki, miał brązowe oczy i ciemne, krótkie włosy. Sięgnął lewą dłonią w stronę resztek steryny. Między kciukiem a palcem wskazującym widać było mała bliznę w kształcie półksiężyca. Spojrzał na nią i pomyślał – Pamiątka z dzieciństwa – odwrócił się w stronę małego żółtego kosza, który był już zapełniony, nawet więcej. Upchnął jednak świeczkę, zgasił pozostałe i położył się na świeżo pościelonym łóżku. - Jutro posprzątam – pomyślał. Po 10 minutach zasnął, leżał na plecach z rękami na brzuchu. Nie spodziewał się, że następny dzień będzie obfitował w masę emocji i dziwnych zdarzeń, które bardzo namieszają w jego planach.

Było przed 11:00, obudził się w szoku. Nerwowo złapał za zegarek i spojrzał na godzinę : - Nie jest tak źle – powiedział do siebie i wstał. Założył skórzane pantofle i skierował się w stronę łazienki depcząc przy tym stertę brudnych ciuchów. Zapalił światło i wszedł do środka. Łazienka była z gatunku tych zwyczajnych. Wanna, toaleta, umywalka, małe lustro. Złapał za szczoteczkę z napisem „Krystian” długo na nią patrzył, wzdychając pomyślał – Jedna szczoteczka w kubku i do tego podpisana moim imieniem, za jakieś 50 lat może i zapomnę jak się nazywam, ale nie mając swoje 21 – uśmiechnął się, wiedział że to dzisiaj nie ma znaczenia. Umył zęby, twarz, przebrał się w świeże ubranie i poszedł coś zjeść. Nie miał jednak apetytu, męczył się z kanapką z serem, który wydawał się ciążyć mu w ustach. Pił duże ilości herbaty. Pozmywał po sobie, założył buty, kurtkę i wyszedł z domu. Słońce oplatało wszystko swoimi promieniami, a wiatr lekko muskał skóry przechodzących ludzi. Krystian poszedł do parku, lubił tam chodzić, siadał na ławce i myślał godzinami. Tym razem jednak zdarzyło się coś co wytrąciło jego dotychczasowe zajęcia z równowagi. Jego miejsce było zajęte przez jakąś dziewczynę. Przeszedł koło niej i jak się później okazało zapamiętał każdy szczegół z nią związany. Dziewczyna miała średniej długości czarne włosy, była zgrabna, uśmiechnięta, ale wrażenie zrobiło na nim coś innego. Oczy, śliczne piwne oczy i ten błysk. Zadrżał ale nie zatrzymał się. Postanowił wrócić do domu. - To nie tak miało być – powtarzał do siebie nerwowo chodząc po pokoju jak małe perpetuum mobile. - Posprzątam, tak muszę posprzątać, to mnie uspokoi – pomyślał. Wyrzucił kosz ze śmieciami, cały kosz. Zrobił to świadomie i zdecydowanie. Powycierał kurze w każdym zakątku pokoju, dokładnie z precyzją do najmniejszych szczelin. Po godzinie ciśnienie trochę opadło, oddech się wyregulował. - Nic tego nie popsuje – powiedział kładąc się na podłodze ze ściereczką do kurzu. Uśmiech Krystiana był uroczy, nawet gdy leżał na ziemi bił od niego blask. 17:38 tak pokazywał zegarek na ścianie, który spóźniał się około 5 minut, lecz Krystian rzadko patrzył na czas, twierdził że jest on mało ważny.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych