Mój sylwester(nie ostatni)
Impresja, wrażenie, coś ulotnego. Jeden komentarz, słowo. Wszystko może być podstawą opowiadania. Siadam-Piszę-Publikuję
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Istnieje wiele rzeczy istniejących poza granicą istniejącej wyobraźni istot istniejących w naszym współistnieniu. Zegarek zaczął odmierzać normalnie czas, wszystko istnieje zgodnie z zasadami istnienia. Wszystko? Czy aby na pewno? Wciąż żyje człowiek, który widział śmierć dwa razy i przeżył. Człowieka tego już raz nawiedziły duchy, teraz chcą to zrobić ponownie...
Kolejny rok dobiega końca. Rok pełen rozterek, załamań i nieprzyjemnych sytuacji, z niewielką ilością tych chwil, dla których warto żyć. Ale ja nauczyłem się tym nie przejmować. Dziś jest trzydziesty pierwszy grudnia. Niby normalny dzień, a jednak wszyscy świętują. No... Prawie wszyscy. Moje świętowanie inni ludzie traktują z dystansem, uważając mnie za świra. Tak, prawda. Mógłbym iść na jakąś imprezę, schlać się do nieprzytomności i rano obudzić się nietrzeźwy. Ja tak nie lubię. Wolę sobie posiedzieć w domku, wychłeptać z trzy browarki i zagrać w jakiś symulator kosmiczny. Akcja w kulistej sferze działań, wspomagana dobrym sprzętem nagłaśniającym i umysłem nieco zjechanym przez alkohol daje naprawdę niezapomniane wrażenia. Przygotowany do świętowania sylwestra zasiadłem przed telewizorem, gdyż lepiej mi się gra już po północy, gdy ludzie idą spać. Nie! Nie myślcie sobie, że jestem jakiś inny, oczywiście gram też wcześniej, ale po północy tworzy się lepszy klimat. Nawet z myślą o tym zainstalowałem sobie jakiś tam horror. Będzie miła zabawa. Przynajmniej bez głupich ludzi. W telewizji, jak to zwykle, co roku, wszyscy cieszą się z tego, że muszą kupić sobie nowe kalendarze. Przecież cieszenie się z upływającego czasu nie jest normalne. To tak jakby cieszyć się, że pada deszcz... No tak, fakt... Chcę powiedzieć, że cieszenie się ze starzenia jakoś tak mi nie odpowiada. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że jak umrą to nikt z nich nie będzie pamiętał, że cieszył się z nadchodzącej śmierci. Każda kolejna sekunda zbliża nas do niej, więc cieszenie się z upływającego czasu jest tylko wołaniem o śmierć. Dość dramatyzowania. Przeskakuję przez kolejne kanały. Nic, nic, powtórka, to też widziałem. O! Erotyk. Hm. O tej porze? Pewnie to jakiś kicz. Nic, nic, polityka. Bleach! Pięćdziesiąt kanałów a nie ma, na co patrzeć. Niech to szlag! Przez tą głupią telewizję stałem się śpiący. Szybka kawusia poprawi mi samopoczucie. Dobrze, że przynajmniej ekspres do kawy działa. Trzymając kawę w ręce siadłem przed telewizorem i włączyłem sobie na nim jakieś radio, sama muzyka, zero gadania. Miła chwila odprężenia. Wyczułem, że zbliża się północ. Puszka w dłoń i marsz pod okno. Wpatrywałem się spadający śnieg, zastanawiając się na wieloma rzeczami. Nieskończony strumień myśli buszował po moim umyśle. Wyciągnąłem zegarek i okazało się, że zostało jeszcze parę minut starego roku. Nigdy nie byłem specjalnie wrażliwy na skrajny tradycjonalizm, więc otwarłem puszkę. - No to za kolejny dupiaty rok. Gul, gul, gul, gul, gul. - Przy ostatnim łyku usłyszałem jak mój mały zegarek wybił północ. Dużego nie usłyszałem, bo spalił się w wigilię bożego narodzenia i musiałem go wyrzucić, ciągle pokazywał cztery zera. Śnieg tak przesłonił niebo, że nie było widać wybuchów rac. Zauważyłem, że telewizor przestał grać. Jakoś odruchowo wyciągnąłem zegarek. - Nie znowu!!! Na tarczy zegara wciąż wyświetlała się zerowa godzina. - Nie bawię się tak! Tym razem nikt mnie nie uprzedził. - Puff! - Za moimi plecami coś puffnęło Gdy się odwróciłem, zobaczyłem znajomego kolesia, ubranego w skórę z masą ćwieków, długie włosy tym razem były spięte w kok. - Ty... - Tak ja. - Odparł. - Więc to nie był sen? - Nie. I to też nie jest. - Pomasowałem sobie szyję. - Więc to dlatego bolał mnie kark. - Widać przedobrzyłeś. - Niech zgadnę. Ty jesteś duchem poprzednich sylwestrów. - Można tak powiedzieć, choć wolę określenie: duch dawnych imprez. - Zdegradowali cię? - Nie... Przenieśli za picie. - Aha. Rozumiem. A co z tą kobietą, która wtedy była pierwsza? - Tamten sen był zbyt realistyczny. - Po twojej aferze została zdegradowana. - Aferze? - Wywołałem aferę? Czad. - Jakbyś widział, co tam się działo, w każdym razie się reformujemy. - I to dlatego nikt mnie nie powiadomił? - Biurokracja. Wiesz jak to jest. - To tam też jest? - Jak pasożyt wkręciła się w niebiańską imprezę. Zaintrygowało mnie to, co mówił, ale chciałem sobie dzisiaj pograć. - Można? - Spytał wskazując na piwo. - Częstuj się, w lodówce mam jeszcze kilka. - Widzę, że chata wolna. - Rodzina się wyniosła gdzieś tam. Nie interesuje mnie to. - Stary a ty, czemu nie na jakiejś dżamprezie? - Znowu chcesz przez to przechodzić? A tak w ogóle to co tutaj robisz? - Moment'o. - Puff! W rękach pojawił mu się notatnik z powpinanymi kartkami. Wertował go chwilę aż się odezwał. - O! Znalazłem. Mam ci pokazać, że twoje życie jest coś warte. - A myślałem, że od dowartościowywania są wróżki.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Lord Raziel
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…