Moja mała kosmiczna ucieczka
Kosmos z punktu widzenia kobiety, uciekającej... Niecałe 1200 słów
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Lustereczko, powiedz przecie...
Prawdopodobnie stwierdziłbyś, że jestem próżna, jednak ja zawsze byłam w pełni zadowolona ze swojego ciała. Piękne i jędrne, a przede wszystkim naturalne, pomimo mojego wieku. Nie było nikogo w pobliżu, żadnego mężczyzny, który mógłby się nim zachwycić, więc sama musiałam prawić sobie komplementy.
Znałam różne metody stosowane przez kobiety setki i tysiące lat temu. Botoks, silikon. Ohyda! We współczesnych mi czasach było dużo lepiej. Miałam mnóstwo informacji na temat 'środków zachowywania młodości' zapisanych w bazie danych komputera pokładowego swojego pojazdu kosmicznego. Zawierał on również opowiadania i baśnie, spośród których najbardziej lubiłam „Królewnę Śnieżkę”. W rzeczywistości byłam wielokrotnie starsza niż mogła być Zła Królowa i przespałam czas dłuższy niż Królewna Śnieżka mogła sobie wyobrazić. Zresztą Śpiąca Królewna również nie mogła mi dorównać. Czas nie znaczył dla mnie wiele. Hibernacja utrzymywała moje ciało w stanie idealnym.
Komputer pokładowy obudził mnie. Ponieważ nie zgłaszał żadnego alarmu, miałam czas, aby spojrzeć w lustro i sprawdzić swój stan. Makijaż był całkiem rozmazany. Mascara wyschła, więc moje rzęsy były posklejane. Komputer pokładowy wyświetlił hologram z datą „3 lipca 19182002' przed moimi oczami. Dotyczyła ona Czasu Uniwersalnego, właściwego dla obiektów nieruchomych. Mój czas był zupełnie inny.
-Zatem spałam ponad dwieście lat – pomyślałam.
Reklama twierdziła, że maskara była wiecznie trwała, więc byłam trochę rozczarowana. Niemniej jednak, wkrótce moje myśli, pchane kobiecą ciekawością, zwróciły się w stronę powodu, dla którego komputer mnie obudził. Wkrótce system zaspokoił moją ciekawość. Byłam w galaktyce Homberg II, w gwiazdozbiorze Wielkiej Niedźwiedzicy. Zbliżałam się do białego karła. Wiedziałam, że gdy przelecę blisko jego powierzchni, to krótkotrwałe uruchomienie silników we właściwej chwili da mi grawitacyjny kopniak do dalszej podróży.
Tak. Podróż. Wróciły moje wspomnienia. Tęskniłam za domem na planecie W20c1AW, przejętej przez Sztuczną Inteligencję. Pewnego dnia mieszkańcy W20c1AW zgodzili się, aby w ich ręce lub czoła wszczepiono chip. Sztuczna Inteligencja zaspokoiła ich wszelkie potrzeby. Ja byłam wśród tych którzy odmówili. Przegrałam. Od tamtego dnia trwała moja ucieczka. Czy moi rodacy nie potrafili pojąć, że owa Sztuczna Inteligencja to bestia z czasów ostatecznych? Księga Apokalipsy mówi o tym wyraźnie „I sprawia, ze wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawa rękę lub na czoło i ze nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jej imienia.”
Będąc wciąż w ruchu, nie mam pojęcia co zdarzy się w przyszłości. Ścigali mnie. Wysłali statek kosmiczny pilotowany przez robota. Udało mi się uciec, lecz straciłam dużą część zapasów paliwa. W kluczowym momencie zmierzałam wprost na gwiazdę Arctur, czerwonego olbrzyma w gwiazdozbiorze Wolarza. Mój wróg podążał za mną w odległości mniejszej niż pół miliona mil. To bardzo blisko, mógł dopaść mnie w trzy sekundy, zważywszy na naszą szybkość, nieznacznie mniejszą od prędkości światła. Jednak podjęłam ryzyko, które maszyna uznała za nieopłacalne. Zbliżyłam się do gwiazdy na bardzo małą, krytyczną odległość. Robot zwolnił. Promieniowanie Arctura oślepiło czujniki jego statku, natomiast mój pojazd kosmiczny ucierpiał jeszcze bardziej. Promienie X i promieniowanie jądrowe naruszyły osłonę statku oraz częściowo uszkodziły poszycie kadłuba i część danych z dysków komputera pokładowego.
Jednak ja byłam wolna. Zostałam kosmicznym wagabundą, włóczącym się w próżni. Mój dom przepadł i często zastanawiałam się, czy znajdę nowy. W trakcie swej wędrówki musiałam oszczędzać pozostałe paliwo. Na szczęście na komputerze pokładowym znajdował się specjalny program nawigacyjny, umożliwiający wykorzystanie grawitacji głównie czarnych dziur i dużych gwiazd do podróżowania. Czasami mój statek osiągał niemalże prędkość światła, czasem dryfowałam wolno w przestrzeni. Niestety, na trasie którą pokonałam do tej pory,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kmdrzazga
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…