Wróć do katalogu

Morderstwo z miłości

Moje pierwsze "dzieło". Myślę, że warto je przeczytać i ocenić, chyba nie jest takie złe...

falka888, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Biegnie. Coraz szybciej i szybciej. Prawie nie dotyka stopami chodnika. Biegnie. Prędzej! - pogania się w duchu. Autobus odjeżdża za chwilę. Zdążyła. Tuż przed zamknięciem drzwi wskoczyła do pojazdu. Usiadła obok jakiegoś starszego pana oglądającego chmurny dzień za oknem. Czuje, że policzki ma mokre od łez. W uszach ciągle dźwięczą jej te okropne słowa, najgorsze jakie mogła usłyszeć. Nie, to nie mogło stać się naprawdę! To tylko koszmarny sen, zaraz się obudzi. Ostre hamowanie autobusu na światłach ostatecznie uświadomiło jej, że nie śni. Jak mógł mi to zrobić? - myśli. - Był mi najbliższy, więc DLACZEGO? Co zrobiłam, że zasłużyłam na to? Dlaczego okazał się taki podły? Nie, to nie jego wina, on jest niewinny, to ta zdzira go otumaniła! Od początku wiedziała, co ja do niego czuję, specjalnie mi to zrobiła! Nienawidzę jej! Jej rozpacz i smutek przerodziły się w nienawiść. Zacisnęła mocno usta, żeby nie wybuchnąć głośnym szlochem. Siedzący obok staruszek spojrzał na nią i powiedział jakby sam do siebie: - Ta dzisiejsza młodzież! Robią z igły widły zamiast się uczyć. Za moich czasów… Dalszego ciągu nie słyszała, bo autobus zatrzymał się przy przystanku, na którym wysiadła. Otarła łzy, żeby domownicy się niczego nie domyślili i nie zadawali idiotycznych pytań. W domu była tylko mama i brat. - Ola, gdzie ty byłaś tyle czasu? Miałaś wrócić od razu po szkole! Pewnie znowu poszłaś do tego swojego Kuby? - przywitała ją mama. Olka chciała wykrzyknąć "nie, do nie mojego Kuby!", ale nie miała ochoty się tłumaczyć, więc od razu poszła do swojego pokoju. Cisza. Tego jej trzeba. Wyjrzała przez okno. Na dworze już od kilku dni padał deszcz, było więc przeraźliwie mokro i ponuro. Pogoda wyjątkowo pasowała do nastroju Olki, która położyła się na tapczanie i oddała ponurym rozmyślaniom. - To przez tą sukę, ona wszystko zaplanowała - szepcze, a łzy powoli płyną po jej twarzy. - I jak to "pięknie" powiedziała: Kuba i ja ustaliliśmy, że będziemy razem. Niestety, musisz się z tym pogodzić. Ale nie, ja się z tym nigdy nie pogodzę! Nigdy jej nie wybaczę! Kuba z powrotem musi być mój, odbiorę go tej małpie! Wstała z tapczanu, pochodziła chwilę po pokoju, ale nie wiedziała jak wyładować złość. W końcu podniosła z biurka wielki wazon z kwiatami i z całej siły cisnęła nim o ziemię. Wzięła jeden ostry odłamek i kilka razy przejechała nim po ręku. Mocno krwawiła, ale poczuła znaczną ulgę. W chwilę potem do jej pokoju wbiegła mama, a za nią brat. - Co się stało? - krzyknęła matka. - O Boże, krwawisz! - To nic mamo, naprawdę nic…

***

Wstała wcześnie rano z fatalnym humorem. Skaleczona ręka ciągle bolała, tylko że teraz nie dawało to żadnej przyjemności. - To też przez nią, przez nią tak cierpię! - pomyślała. - A teraz będę musiała ją zobaczyć w szkole… Wyszła z domu na mokry i zimny świat. Deszcz kropił, a chwilami mocniej zacinał. Przez wszystkie lekcje siedziała otępiała. Myślała tylko o tym, jakiej krzywdy doznała. Na szczęście osoby, której najbardziej nienawidziła nie było dziś w szkole. Kuba zaś podszedł do Oli na przerwie między lekcjami. - Cześć…Wiem, że jest ci ciężko. Nasz związek to była pomyłka. Ale jak już powiedziała Ania, musisz się z tym pogodzić. Spróbuj nas zrozumieć. Jakoś zdołała powstrzymać się przed rzuceniem się na niego i błaganiem, żeby do niej wrócił. - Tak, wiem że ty naprawdę tak nie myślisz. To ona ci to wmówiła. Wiem też, że to nie twoja wina, ale jej. - pomyślała, jednak nie zdołała tego wypowiedzieć. Na słowa Kuby jedynie kiwnęła potakująco głową, a on odszedł. W drodze do domu deszcz ciągle kropił. Ola kończyła dziś lekcje o dość późnej porze jak na tę porę roku, więc wszędzie panował półmrok. Wracała przez niewielki, opustoszały skwer zastanawiając się jakby na powrót przekonać do siebie Kubę. I

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych