Morza szum, ptaków śpiew...
Tego dnia w domu byłem sam...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Morza szum, ptaków śpiew, pustka. Idę brzegiem, chłodna woda zalewa moje stopy, czuję żrącą sól. Szczerze? Nie lubię morza. Kojarzy mi się z niepewnością, rodzącą się wokół, gdy w samotności przychodzimy tutaj, na plażę - pustynię samotnych. Idę sam. Daleko na horyzoncie dogasa słońce, rzucając mi na twarz resztki swoich płomieni. Umiera i stara mi się to powiedzieć. "Idziesz sam, jak śmiesz patrzeć na me promienie w samotności? Zabraniam ci!". Nic, tylko śmieję się cicho, cynicznie wręcz, naśmiewam się. W duchu drwię z tych słów, które, bądź co bądź, powiedziałem sam do siebie. Idę, myślę, nie wiem o czym. To nie jest ważne. Nic nie jest ważne. Nic się nie liczy, tylko ja, bo to moje życie. Usprawiedliwiam sam siebie. Nie wiem za co.
***
Coś na mej drodze. Nie wiem co. Po kostki w zimnej wodzie, słońce dogorywa. Słyszę jego żałosne westchnienie. Czuję na sobie jego oddech, jego ostatnie tchnienie. Widzę kolejnego samotnika, który odwrócił się od słońca, zbuntował się przeciw niemu. Idę, stawiam kolejne kroki, widzę - zbliża się i mruczy coś pod nosem, uśmiecha się krzywo.
- Witaj, samotniku! - nie zbliżył się nawet na kilka metrów, krzyczy z oddali. Milczę. Nie rozmawiam z szaleńcami. Zbliża się, próbuję go wyminąć, ten jednak zachodzi mi drogę. Zmusza mnie do konwersacji, do niechcianej rozmowy, która niestety odbędzie się, czy tego chcę, czy nie.
- Nie odzywasz się… To normalne u ludzi podobnych do ciebie. Wyszedłem ci na spotkanie, na wezwanie samego…
- Słońca? - przerywam, zupełnie intuicyjnie.
- Owszem. Widzę, że już się znacie. Mimo to zostałem wysłany. To oblicze, które już niemal całkiem schowało się za morzem nie jest w stanie przekazać ci wszystkiego. Dlatego jestem ja. Teraz przyglądam mu się. Stare szmaty, spodnie, przetarte jeansy podwinięte prawie pod kolana, koszula rodem z filmów o Hawajach, para zniszczonych tenisówek w rękach. Nieogolony, siwy zarost, masa zmarszczek. Nie tak wyobrażałem sobie wysłańców Boga… a raczej Słońca. Trudno mi w tej chwili dokładnie sprecyzować, co jest czym.
Mężczyzna idzie kawałek w głąb plaży, siada na chłodnym piasku. Czeka na mnie. Niepewnym krokiem podchodzę, nie ufam mu. Mimo to, siadam obok, czuję, jak piasek przykleja się do mokrych stóp.
- Gdy Słońce powstało, zrodziło się wszystko. Góry, gdy Słońce się gniewało - skały, zagrożenie i podobne mu rzeczy. Gdy Słońce było uradowane, powstały lasy, które swoją magią otaczały wszystko wokół. W końcu jednak Słońce poczuło się samotne i zapłakało żałośnie słonymi łzami. Powstało morze. I, co dziwne, przyciąga ono samotnych. I Słońce zostawiło morze, aby móc patrzeć na innych samotników, którzy tu nadchodzą. Między innymi ty.
- Dlaczego masz mnie za samotnego? - pytam, nie wierzę w jego słowa. - Mam przyjaciół, mam rodzinę. Nie jestem samotny, mam wszystko, czego mi trzeba.
- Prócz samotności. Morze to nie tylko łzy wylane przez Słońce. Może to smutek wszystkich. Plaża to pustynia samotnych. To jest prawdą, nie stwierdzisz inaczej, to niemożliwe. Okłamujesz sam siebie, wiesz o tym? Nie… Spójrz. Widzisz, tych ludzi? - Wskazuje palcem na starszą parę, z…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Shakal
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…