Wróć do katalogu

Może Europa Part IX

Poza Ziemią życie we wszechświecie jest na pewno. Tylko jakie może przybierać formy. Może odpowie na to Europa.

JerzyTrzcinskiopublikowano 27 maja 202616 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Może Europa - Part IX. Andy Borow razem z Bliźniakiem AB12, ładowali się do Transportera EU122, startującego w kierunku Europy z bazy STUS (Stacja Transportowa Układu Słonecznego), znajdująca się na północnym biegunie Księżyca Ziemi. Baza obsługiwała Układ Słoneczny. Najdalsze loty sięgały księżyców Jowisza i planety Merkury. Od niedawna wznowiono loty na Wenus, lecz po wielkiej marsjańskiej katastrofie, nic nie było już takie same. Andy był rozgoryczony i załamany. Stracił prawie wszystkich przyjaciół, a przede wszystkim cel w życiu. Gdyby nie Bil nigdy by się nie pozbierał. Przez ludzi o niedostatecznej wiedzy był postrzegany jak zwykły humanoid, a to był Bliźniak najwyższej generacji. Bliźniaki XY były w powszechnym użyciu. Prawie każdy je posiadał. Lecz między Bliźniakami XY, a tymi serii AB, była taka różnica, jak między człowiekiem pierwotnym, a najwybitniejszym z wybitnych naukowców. Z uwagi na wysokie koszty wytworzenia było ich już niewiele. Tym bardziej, że większość na zawsze została unieczynniona na Marsie. Andy nadał mu imię Bil i traktował jak partnera. Takie duety tworzono na potrzeby najtrudniejszych misji. Pod względem fizycznym słabszym elementem takiej pary był człowiek, lecz to on podejmował decyzje. Była to konsekwencja oczywistego faktu, tylko człowiek potrafi myśleć abstrakcyjnie, marzyć, po prostu ma coś, czego sztuczna inteligencja użytkowa nigdy nie posiądzie. Chodzi o wyobraźnię i uczucia. Niezwykłość takiego zespołu wynikała z faktu, że mieli ze sobą nieustanny kontakt. Wszystko odbywało się na zasadzie interferencji fal mózgowych Andiego z OS (Ośrodek Istnienia) Bila. Gdyby kiedykolwiek na skutek zaniku fal mózgowych nastąpiło trwałe zerwanie tej interferencji, OS Bliźniaka ulegało automatycznej dezintegracji. Duet był jednorazowy. Miał nieograniczone możliwości poznawcze oraz percepcyjno-analityczne. Bil rejestrował, analizował, przetwarzał dane z bliskiego i dalekiego otoczenia. Odbierał wszelkie sygnały, w tym w trybie pod i nad przestrzennym, znał wszystkie języki, itd. Uzyskane informacje przekazywał Andiemu. A ten podejmował decyzje. W sytuacjach zagrożenia, Bil reagował samoistnie, bez konieczności uzgadniania działania. Wszystko dla ochrony człowieka, który zawsze był na pierwszym miejscu. Bil mógł przeobrazić się w absolutnie szczelną osłonę, niezniszczalny kombinezon, coś w rodzaju kokonu ochronnego dla Andiego. Niestety na Marsie w wielu przypadkach to nie zadziałało. Gwałtowna kompresja płaszcza planety zniszczyła wszystko. Przetrwanie tej katastrofy, było cudem. Im się udało. W tej chwili Andy nie myślał już o Marsie. Europa była bodaj ostatnią nadzieją ludzi. Otrząsnął się i zdecydował, na udział w misji. Gdy znaleźli się w Bazie MEU15 (Misja Europa Sektor 15) Kapitan Andy Borow dowiedział się, że udało się dotrzeć do ciekłej substancji, znajdującej się pod skorupą lądolodu. Dokonano tego na północnym biegunie Europy. Grubość lądolodu w tym miejscu wynosiła około 1,5 tys. m. Im bliżej równika jego grubość rosła do nieomal 2,5 tys. m. Sforsowanie skorupy nie było łatwe. Napotykało na nieznane zjawisko. Otóż, gdy szyb osiągał głębokość około 1 tys. m., nagle następowało jego zaciśnięcie i regeneracja. Wielokrotnie usiłowano wiercić ponownie, bez rezultatu. Jedynie na biegunie północnym, gdzie regeneracja była ograniczona, to się udało. Nie prowadzono prac na biegunie południowym, ponieważ doszło tam do kolizji z asteroidą. Zjawisko regeneracji lądolodu musiało mieć swoją przyczynę, lecz na ten moment było niewytłumaczalne. Wskazówką mogła być zmienność składu próbek wydobywanych w miarę rosnącej głębokości szybu. Im głębiej, substancje budujące ten swego rodzaju pancerz, przypominały żywą tkankę. Wydrążenie w pokrywie dostępu do Oceanu, nie powiodłoby się nawet na biegunie. Dopiero zastosowanie UNM (UltraNeutronowy Miotacz), skutkujące gwałtownym, punktowym odparowywaniem materii, dało efekt. Lecz tylko na biegunie, w innych miejscach nie powiodło się. Wraz ze wzrostem głębokości szybu podnosiła się również temperatura. Temperatura cieczy ocean w rejonie odwiertu wynosiła około 276K., a na powierzchni, było osiągała mniej niż 100K. Co do oceanu, tworząca go ciecz, to koloidalna zawiesina zawierająca całą Tablicę Mendelejewa. Dominował tlen, wodór i siarka. Były to bardzo pozytywne informacje. Dawały możliwość podjęcia penetracji jego głębin. Bil, posiadał MO (Multisystemowe Ogniwo), w którym mogła zachodzić transformacja pozyskiwanych z Oceanu substancji na energię do zasilania jego podzespołów, a także produkcja powietrza i substancji odżywczych dla Andiego. W trakcie eksploracji Oceanu Andy i Bil mieli stać się jakby jednym organizmem, przy czym Bliźniak pełnił rolę powłoki ochronnej, napędu, nawigatora oraz żywiciela. Podobieństwo do batyskafu było pozorne, bo był to jeden zespół, a prawie organizm. Bil odpowiadał za monitorowanie otoczenia oraz każdy aspekt funkcjonowania organizmu Andiego. Zapewniał mu wszystko, co było niezbędne do życia i działania. W tej sytuacji misja mogła być prowadzona w sposób ciągły, praktycznie bez ograniczeń czasowych. Penetracja Oceanu wymagała nieograniczonego czasu. Zakładano, że system łączności zapewni bieżący kontakt z powierzchnią, czyli dowództwem misji oraz w drugą stronę. Niestety z powodu wydrążenia tylko jednego szybu, do oceanu wsunięto pojedyncze superczułe urządzenie nadawczo-odbiorcze, zamiast kilkunastu. Było jasne, że mogą pojawić się problemy z łącznością. Ale nie było czasu. Andy wolał sam podejmować decyzję, bez konieczności ciągłego dogadywania się z dowództwem. To też nie oponował, gdy zapadła decyzja o rozpoczęciu misji. W takich to okolicznościach, rozpoczęła się bezpośrednia eksploracja Oceanu pod lądolodem Europy. Chociaż wszyscy wtajemniczeni wiedzieli, że tak naprawdę lądolód zupełnie nie przypomina lądu, a tym bardziej lodu. Andy został o tym fakcie zdawkowo poinformowany, lecz raczej w formie pytania niż odpowiedzi. Bo nikt jej nie znał. Po zagłębieniu się w oceanie Andy pomyślał o dwóch sprawach. Po pierwsze, o tej niesamowitej czerni otchłani roztaczającej się przed nim. Druga zagadka, to widoczne w świetle ich reflektorów dziwne formacje, podobne do unoszących się roślin. Były w kolorze szaroburym z domieszką rdzawo - niebieską. W miarę posuwania się kolory unoszących się miękkich struktur zmieniały się, chociaż dominowała szarość. Bil poinformował, że te struktury, bogate w różne związki chemiczne, różnią się między sobą, lecz nie przejawiają one cech organizmów żywych. Nie stanowiły również zagrożenia. Andy w inteligentnym, szczelnym kokonie miał całkowicie komfortowe warunki. Wszystkie jego parametry życiowe, a nawet wszelkie odczucia, były nieustannie monitorowane przez Bila. Gdy Kapitan poczuł swędzenie lub drobny, mięśniowy dyskomfort, automatycznie odpowiednie systemy podejmowały działania usuwające niepożądane uczucie. Ludzie, którzy pozostali po drugiej stronie skorupy, obserwujący Andiego, przez pewien czas widzieli oddalający się w czarnej otchłani coraz mniejszy punkt świetlny. Po pewnym czasie zniknął i pozostała jedynie czarna, złowroga czeluść. Obserwacja elektroniczna oraz łączność po około 30 godzinach też była nieskuteczna. Andy o tym nie myślał. Po wstępnym rozpoznaniu i przyzwyczajeniu się do zupełnie nieznanego środowiska, postanowił w miarę szybko przesuwać się w kierunku dna oceanu, z jednoczesnym stopniowym zbliżaniem się do równika. Posuwali się ruchem opadającym i do przodu. Bil, który w sobie tylko wiadomy sposób utrzymywał obrany kurs, bo w tej nieprzebranej czerni nie było żadnych punktów odniesienia, nie sygnalizował zagrożeń. Andy zapoznawał się z wykonywanymi przez Bila wizualizacjami ukształtowania dna Oceanu oraz wewnętrznego obrysu lądolodu. Dno Oceanu wydawało się typowe.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych