Mrok nocy. rozdział 3
Czy to już koniec? Nie... Lana cały czas działa...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
I Przez kilka tygodni doskonaliłam jego umiejętności. Szybko się uczył. Byłam pewna, że już da sobie radę beze mnie. Tylko jedno mi nie dawało spokoju. Nudziłam się z nim. Mat był zbyt... mało szalony jak dla mnie. Przewidywalny. Takie... ciepłe kluchy? Nie nadawałam się na niańkę. Potrzebowałam kogoś... kogoś takiego jak Ave. Od razu się zbeształam za takie myśli. Chociaż coraz częściej mnie nachodziły. Dzisiaj na polowanie poszłam sama. Zrobiłam sobie małą przerwę. Mat odwiedził stare śmieci. Nie odradzałam mu tego, choć wiedziałam, że popełnia błąd. Później sam zrozumie. Już dawno nie wychodziłam tak daleko poza swój rewir. Potrzebowałam urozmaicenia. Dotarłam na cmentarz lezący na skraju miasta. Byłam ciekawa co się tam zmieniło. Najpierw musiałam odwiedzić pewne miejsce... Grób którego szukałam, leżał na uboczu, w starej części cmentarza. Widok który zastałam mocno mnie zirytował. Nowe nagrobki, nowe miejsca. A co się stało ze starymi? Obeszłam cały cmentarz... koło parkanu znalazłam szczątki grobów. Kiedy byłam tu ostatnio... Z przerażeniem policzyłam, że minęło już pięćset lat. A i tak już wtedy mój grób prawie się rozsypywał. Nawet nikt nie wiedział, że stał pusty. W cmentarnej bramie zauważyłam zarys postaci. Nie przejęłam się tym zbytnio. Pełno tu było upiorów. Nie zaczepiały wampirów... bały się. Przeskoczyłam przez parkan. Nie chciałam się użerać z nikim. To, że się nas bano, nie przeszkadzało niektórym obrzucania kawałkami swojego ciała. Nie chciałam dostać rozkładającym się szczątkiem. Nagle cos przyparło mnie twarzą do muru. Miałam wykręcone ręce. Poczułam znajomy zapach... -Ave... Co ty tu robisz?- wyswobodziłam jedną rękę. Odwróciłam się na drugą stronę. Kiedy spojrzałam mu w oczy z trudem powstrzymywałam się, żeby nie rzucić mu się na szyję. -Nie twoja sprawa. A gdzie twój... towarzysz?- wykrzywił się złośliwie. -Nie wiem. Nie jestem jego matką.- Nawet wspomnienia Mata, a jeszcze przez niego działało mi na nerwy. Wymierzyłam... kopnęłam go w piszczel. Ave w mig pojął aluzje. Mocniej mnie ścisnął. Jedna ręką odgarnął moje włosy za ucho. -Tym razem tak łatwo ci się nie uda. -Nie liczę na to. -To dobrze. Przynajmniej się nie zawiedziesz. -O mnie się nie martw. Ścięłam go z nóg. Upadł na wilgotna ziemię. Noc była parna. Wokół pachniało wilgocią i akacją, której krzaki rosły niedaleko. Usiadłam mu na brzuchu przytrzymując ręce. -O jak miło.- zaśmiał się i przerzucił mnie przez siebie. Teraz to on był na górze. -Nie powiem... teraz jeszcze lepiej.- wymruczałam. Błysnął zębami. Uderzyłam go po twarzy. Został mu czerwony ślad. -Nie za ostro?- spytałam słodkim głosikiem. Nie odpowiedział, Przewrócił mnie na druga stronę. Leżałam twarzą do ziemi. -W sam raz- i ugryzł mnie w ucho. Nie chciałam żeby poczuł się zbyt pewnie. Zrzuciłam go z siebie. Wstałam na nogi. Zaczęliśmy krążyć wokół siebie. Ja zaatakowałam pierwsza. Zamachnęłam się... nie zdążyłam. Złapał mnie za rękę i pociągnął do przodu. Upadłam na kolana. Słyszałam jego śmiech. Uderzyłam go tuż pod kolanem. Zwaliło go z nóg. W tym czasie zdążyłam się podnieść. Rękojeścią noża trafiłam go w kark. Nie chciałam mu zrobić dużej krzywdy. Już odchodziłam od niego, kiedy z całej siły złapał mnie w pasie. Był sporo wyższy i kiedy mnie uniósł nie dotykałam nogami ziemi. Zaczęłam się wierzgać. Stracił równowagę i oboje wylądowaliśmy w błocie. Przygniótł mnie swoim ciałem. -Złaź ze mnie. Jesteś za ciężki- zaśmiałam się. -A jak tego nie zrobię? -To sama cię zrzucę- próbowałam się ruszyć, ale nie mogłam. Błoto skutecznie to utrudniało. -A jak nie dasz rady?- zaśmiał się widząc jak próbuje się spod niego wydostać. -Puść mnie. -Jeśli mi odpowiesz na jedno pytanie. -To szantaż. -Jak nie chcesz to nie.- I położył się na mnie cały. Dotychczas podtrzymywał się rękami. Jęknęłam. Teraz to naprawdę był za ciężki. Byłam wysoka, ale szczupła. Nie mogłam się z nim równać. -Ok. Tylko szybko. -Dlaczego mnie nie zabiłaś?- spoważniał. Uniósł się na łokciach żeby lepiej mnie widzieć. Zmieszałam się. Odwróciłam głowę. Ave delikatnie zebrał posklejane włosy z mojej twarzy. Cały czas wpatrywałaś się we mnie. Czułam jego wzrok na swojej szyi. Ciągle milczałam. Nie umiałam mu odpowiedzieć. Z jednej strony nienawidziłam go... pragnęłam jego śmierci. Z drugiej... sama już nie wiedziałam. -To może łatwiejsze. Dlaczego tak mnie nie lubisz?- westchnął po dłuższej chwili. -Bo...- tu już chciałam wymienić szereg powodów... Ale nie znalazłam żadnego. Czułam ciepło bijące od jego ciała. Rozpraszało mnie. Zdziwiłam się kiedy podniósł się. Podał mi rękę i pomógł wstać. -Na przyszłość znajdź powody zanim zechcesz mi coś zrobić- powiedział cicho. Patrzyłam jak odchodził w mrok nocy.
II Stałam z opuszczonymi ramionami. Skuliłam się w sobie. Wiał zimny wiatr a ubranie miałam doszczętnie przemoczone. Cała byłam usmarowana w błocie. Już miałam wracać do swojej sutereny, gdy mój wzrok przykuł ruch na cmentarzu. Zobaczyłam jasną czuprynę... -No tak. Samych znajomych dzisiaj spotykam- westchnęłam kiedy Vea wyłonił się z mroku. Światło księżyca padało dokładnie na niego. A ja miałam ze swojego miejsca doskonały punkt obserwacyjny. Nic nie zaszkodzi kiedy zobaczę co tam porabia- pomyślałam i zbliżyłam się. Schowana byłam za jakimś nagrobkiem i nie mógł mnie zauważyć. Zaczął się rozglądać wokół. Kiedy się upewnił, że nikogo nie ma w pobliżu zaczął mamrotać coś pod nosem. Stał twarzą do mnie. Vea zamilkł. Mało co nie krzyknęłam ze zdziwienia. Zaczął się przemieniać. Z pleców wyrosły mu... skrzydła. Czarne jak u kruka, lśniły zimnym blaskiem. Miał na sobie jakąś ciemną szatę a w ręku kosę. Z zachwytem wpatrywałam się w nią. Nawet z daleka widać, że była diabelnie ostra. Jakże chciałabym mieć takie cacko. Moją uwagę zwróciły jego oczy. Zupełnie czarne, bez białek. Przeraziłam się na ten widok. Nie podobała mi się też jego aura. Była dziwna. Podobna do ludzkiej, ale nie całkiem. Czułam też wampirzą naturę. Taka mieszanka wampira, człowieka i... no właśnie czego? Nagle Vea powiedział cos w pustą przestrzeń. Obok pojawiła się druga postać. Podobna do…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Lana
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…