Wróć do katalogu

Mrok nocy. rozdział 5

Napad szaleńca. Nawiązanie bliższej... znajomości z jednym z demonów...

Lana, opublikowano , 9 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

I Byłam głodna. Nie posilałam się od dłuższego czasu. Musiałam czegoś poszukać. Skręciłam w większą uliczkę. Wzdłuż chodnika stało kilka panienek. Ubrane były w wąskie skrawki materiału w krzykliwych kolorach, przykrywające tylko to co niezbędne. Nigdy nie ruszałam prostytutek. Za często ich krew była skażona chorobami, czy jakimś innym paskudztwem. Minęłam je obojętnie. Koło mnie zatrzymał się jakiś ciemny samochód. Drzwi otworzyły się. -Wsiadaj- jakiś głos rzucił ze środka. Należał do zadbanego mężczyzny w średnim wieku. W sam raz na posiłek. Wsiadłam posłusznie. Nie bałam się. Nie miał ze mną szans. Żaden człowiek nie miał szans z wampirem. Bezczelnie zaczęłam mu się przyglądać. Miał gładką, pociągła twarz. Krótko ostrzyżone włosy, ciemne oczy. Zajrzałam do jego umysłu... Dwójka dzieci, kochająca żona, dobrze płatna praca. Przykładny mąż i tatuś- pomyślałam złośliwie. Zatrzymaliśmy się w nieznanej mi okolicy. Mężczyzna wyszedł z auta. Zrobiłam to samo. Byłam ciekawa co teraz zrobi. Oddalił się ode mnie kilka kroków. -Ty ladacznico!!! Zwodzisz mężczyzn na złą drogę, niszczysz rodziny!!!- zaczął wykrzykiwać. Zza paska spodni wyciągnął pistolet. Zaklęłam pod nosem. Że też akurat teraz musiał się mi trafić jakiś czubek. Zaczęłam powoli podchodzić do niego. -Nie zbliżaj się! -Bo co? Zastrzelisz mnie?- wyśmiałam go. Nie wierzyłam mu, że to zrobi. -Przysięgam na Boga, że tak! Stój!- skrzywiłam się. Nie lubiłam gdy ktoś się tak zarzekał. Dosyć taj zabawy. Rzuciłam się na niego. Poczułam jak coś rozsadza mi wnętrzności. Spojrzałam w dół. Ten szaleniec strzelił! Skuliłam się. Nie miałam teraz czasu na regeneracje. Zataczając się podeszłam bliżej. Wyjęłam sztylet. Mężczyzna stał jak sparaliżowany. Sam nie dowierzał w to co zrobił. Patrzył się to na mnie to na broń. Zaczął coś mamrotać. Wyglądał okropnie. Poderżnęłam mu gardło jednym ruchem. Nie był tego świadomy. Nie bronił się... Upadłam na ziemię. Całe ubranie miałam zalane krwią. Swoją i tamtego mężczyzny. Wszystko wokół zaczęło wirować. Jeśli dalej tak pójdzie, wykrwawię się całkowicie. Spróbowałam jakoś stanąć na nogi. Oparłam się o samochód. Ostatkiem sił przeniosłam się do swojej sutereny. Dziękowałam w myślach, ze potrafię się przemieszczać między miejscami. Próbowałam jakoś zatamować krwawienie. Nie na wiele to się zdało. Czułam, że słabnę z minuty na minutę. Wszystko rozmazywało się...

*** Lana nieprzytomna leżała na łóżku. Wokół niej rozlała się krwistoczerwona plama. Rana w brzuchu przestała krwawić. Skórę miała niemalże bezbarwną. Popękane, sine usta delikatnie się poruszały, jakby coś szeptała. -A jak jej tu nie ma? -Widziałem. Karty nie kłamią- odpowiedział Karador. Miał zatroskaną minę. -Ale skąd one mogą wiedzieć. To tylko pasjans. -Irvin. Ja wiem. Dwaj mężczyźni stanęli przed obdrapanymi drzwiami. Irvin zapukał. Odpowiedziała im cisza. -Mówiłem, że jej tu nie ma- wampir ze zniecierpliwieniem przyglądał się demonowi. Co go obchodziła jakaś tam dziewczyna. Skoro była taka ważna, to na pewno sama da sobie radę. -Ty chyba...- nie dokończył. Drzwi wyleciały z hukiem. Przyjrzał się im.- Rambo... było otwarte. Karador nie słuchał. Podbiegł do ciała wampirzycy. Irvin podszedł do niego. -O kurwa... dlaczego nie powiedziałeś, że to ONA? -A jakie to ma znaczenie? -Jakby to powiedzieć... nigdy nie spotkałem większej wariatki. Przecież jak ona się ocknie to nas pozabija- wampir z niedowierzaniem patrzył na Lanę. -My już nie żyjemy- stwierdził gorzko Karador. -Ciekawe kto ją tak urządził... -Jakiś szajbus ją postrzelił. -Zwykły człowiek? To niemożliwe- Irvin wybuchnął śmiechem. Lany bała się jej większość wampirów. On sam też jej unikał. A przynajmniej nie wchodził w drogę. Demon przewrócił ciało dziewczyny na plecy. Zdjął zakrwawioną bluzkę. Na brzuchu, pod lewą piersią widać było dziurę po kuli. Irvin zagwizdał. "Niezłe ma ciało.- pomyślał- Zawsze się zastanawiałem czy nosi stanik... Ale i tak wolę Mormo". -Idź zapoluj. Będzie jej potrzeba dużo dobrej jakości krwi. Tylko żadnych meneli- powiedział Karador. -Ta... zawsze to ja musze odwalać brudną robotę. -Mówiłeś coś? -Nic. Już idę. -Tylko szybko. -Ciekawe od kiedy z niego taki specjalista- mruknął pod nosem Irvin. Nie za bardzo mu się to podobało. W końcu to on był starszy. No tak... jako demon

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych