Wróć do katalogu

Mysterious crimes, cz. II

Kolejny rozdział mojej powieści.

Rachel Dark, opublikowano , 11 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział II

Alison

Ciężkie, szare zasłony wpuszczały do pokoju nie wiele światła. Przez uchylone okno wpadał chłodny wiatr, który delikatnie poruszał dzwonkami wietrznymi zawieszonymi przy lampie. W dużym fotelu, z głową odchyloną do tyłu, siedziała dziewczyna. Jej rude, poplątane włosy opadały bez ładu na ramiona i twarz. Szeroko otwarte, niebieskie oczy patrzyły przed siebie sztucznie, jak u lalki. Z poderżniętego gardła powoli sączyła się krew, brudząc drogą, turkusową bluzkę. Kolejne dwie strużki, te jednak z nadgarstków, spływały na czarną spódniczkę, a potem po nogach, by w końcu utworzyć na podłodze czerwoną kałużę. Naprzeciwko fotelu stała druga dziewczyna, również rudowłosa. Spokojnie patrzyła na swoje dzieło, zupełnie jak malarz patrzy na obraz, który właśnie skończył po wielu dniach pracy. Mogłaby czuć się szczęśliwa: dotarła wreszcie do obranego kilka lat wcześniej celu. Jednak czy miałaby przestać mordować tylko dlatego, że wypełniła swoje zadanie? Teraz czuła, że może wszystko i nie miała ochoty poprzestać na kilku błahych dla niej zabójstwach. W zakrwawionej dłoni trzymała nóż. Z szyderczym uśmiechem na twarzy wbiła go głęboko w serce ofiary dopełniając dzieło i jednocześnie podpisując się, tak jak artysta podpisuje swoje prace. Drzwi otworzyły się i do pokoju weszła kobieta. Wyglądała jakby chciała coś powiedzieć, jednak szok spowodowany widokiem nieżywej córki sprawił, że stała nieruchomo niczym marmurowa rzeźba. Dopiero po chwili spojrzała na przyrodnią córkę, która w dalszym ciągu uśmiechała się szyderczo. Nagle wezbrała w niej złość. Zaczęła krzyczeć i miotać się, aż w końcu chwyciła stojący na pobliskiej szafce posążek z brązu i cisnęła nim w Lisę. Zaledwie sekundę potem wybiegła z pokoju. Krew trysnęła z rozciętego czoła. Liz szybko przyłożyła do niego zieloną apaszkę swojej ofiary – jedyną rzecz, która nie była jeszcze brudna. Potem szybko zbiegła po schodach, mijając macochę, która krzyczała jaką była nieposłuszną dziewczyną i że już wkrótce zostanie ukarana za swoje czyny. Biegła ile sił w nogach przez wąską ścieżkę za domem prowadzącą do lasu. Wkrótce potem usłyszała wycie syren radiowozów. Wiedziała, że już nigdy nie wróci do rodzinnego domu. Teraz musiała znaleźć sobie jakąś kryjówkę. Pierwszym w miarę bezpiecznym miejscem jakie przyszło jej do głowy, był dom Pauli - jej przyjaciółki. Dotarcie tam jednak wiązało się z przejściem obok policji, ale było to zbyt niebezpieczne, a Lisa nie miała ochoty kolejny raz dać się złapać. Tym bardziej, że poprzednim razem udało jej się uciec tylko dzięki przypadkowi. Nie sądziła, żeby drugi raz miała tyle szczęścia. Biegła przez las już ponad pięć minut. Drzewa zaczynały rosnąć coraz rzadziej. Niedługo potem wybiegła z niego. Znajdowała się teraz na wzgórzu. W dole widać było miasteczko. Zbiegła z górki ze świadomością, że psy policyjne mogą zaraz się za nią pojawić. Chustka, którą Lisa ocierała czoło zahaczyła się na jednej z gałęzi drzew. Fakt ten wyjątkowo ją cieszył – nie musiała obmyślać jak pozbyć się dowodu zbrodni tak, aby policja tak szybko go nie znalazła. Teraz jako poszukiwana musiała bardzo uważać. Przede wszystkim powinna zmienić wygląd dopóki jej twarz nie jest jeszcze tak dobrze wszystkim znana. Najważniejsze to zasłonić ranę na czole i zmienić kolor włosów. Również zmiana ubrania by nie zaszkodziła. Lisa miała przy sobie wystarczająco dużo pieniędzy na fryzjera, jednak na nowe ubrania już nie mogła sobie pozwolić. Stwierdziła, że najpierw musi jakoś się skontaktować z Paulą. Teraz bardzo potrzebowała jej pomocy. Ruszyła, więc szybkim krokiem przed siebie. W końcu zobaczyła idącą z przeciwnej strony dziewczynę. Lisa skręciła w zaułek, który właśnie mijała, stanęła tuż za rogiem i podniosła z ziemi całkiem spory kamień. Jak tylko dziewczyna zbliżyła się, Lisa zasłoniła jej usta i uderzyła kamieniem w głowę. Dziewczyna upadła nieprzytomna na ziemię. Liz przeszukiwała jej torebkę tak długo dopóki nie znalazła komórki. Potem zadzwoniła do Pauli i przedstawiła jej swoją sytuację. -Zabiłaś swoją siostrę? – sądząc po głosie przyjaciółki, była zaskoczona – Nie sądziłam, że posuniesz się aż tak daleko. -To była moja przyrodnia siostra, ale nie była córką mojej matki, więc w pełni to nie moja siostra. Nigdy nie tolerowałam macochy ani jej „gwiazdeczki”. Jessica była do mnie podobna tylko z wyglądu, ale charakterek odziedziczyła po mamusi. W takim razie nie powinno cię dziwić, że jej nienawidziłam. Macocha najpierw wykończyła mojego ojca, bo go nie potrzebowała, zależało jej tylko na pieniądzach, a teraz chciała pozbyć się mnie. Pomyślałam, że zdążę się jeszcze zemścić. Wtedy przyszedł mi do głowy pomysł, żeby zabić Jess. Ona była oczkiem w głowie macochy, a mi po prostu wisiało co się z nią dzieje. Ale na tym nie poprzestanę... -Daj już spokój. Najpierw pozbywałaś się tych którzy cię prześladowali, a teraz zabierasz się za swoją rodzinę? Według mnie to przesada. -Ale nie według mnie. Zabijam tylko wtedy, kiedy jest taka potrzeba. -Inni załatwiliby to bez zabijania. Mogłabyś brać z nich przykład i być taka jak wszyscy. -Nie mam najmniejszego zamiaru ich naśladować. Może kiedyś zmienię zdanie, ale na pewno nie teraz. -No dobrze, nie wkurzaj się. -Słuchaj Paula, potrzebuję twojej pomocy. -Co? Mam ci pomóc zamordować macochę? Wybacz, ale nic z tego. -Nie o to mi chodzi. Muszę się gdzieś ukryć. Pomyślałam, że

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych