Nadzieja
Proces Nadzieji.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nadzieja
Pamiętam, że nie wiedziałam, czy to jawa czy sen.
Czarne płatki śniegu spadały z ciemnego nocnego nieba, zakrywając miliony nieznanych mi gwiazd. Zimny pył zdążył już przykryć cały krajobraz, zmieniając go w raj z snu szaleńca. Olbrzymie drzewa o ciemnej, pulsującej martwym życiem korze, wyciągały ku górze szponiaste bezlistne gałęzie. Każdy z pni opleciony w czułym ciernistym objęciu błękitnego bluszczu, wyginał się jak zastygły w rigor mortis tancerz, nieruchomo wirując, bez ruchu pląsając.
A ja stałam.
Bose stopy zanurzone po kostki w śniegu nie czuły zimna. Mimo, iż porywisty wiatr niósł ze sobą lodowaty puch i ciskał nim w prawie nagie, okryte jedynie czerwoną (krwistą krwistą czerwoną jak krew błyszczącą karmazynem łzę bólu) koszulą, temperatura była idealna. Ani śladu odmrożeń, czy choćby gęsiej skórki. Co więcej- zdawało mi się, że moja skóra jest zimniejsza niż śnieg- martwa. kolorem przypominała lód, prawie przezroczysta z delikatnym odcieniem błękitu.
Pamiętam, że szłam przed siebie.
Mijany krajobraz rozmazywał się jak atrament pod wpływem wody, kolory splatały się tworząc czarno-granatowe ściany z sufitem nieba nad moją głową.
Nie wiem ile trwała ta podróż, ale wiem, że mijałam innych.
Stali nieruchomo, z rękami wyciągniętymi przed siebie, czasem z jedną nogą uniesioną, jakby gotową wziąć następy krok, zanim zastygli w wiecznym marszu. Ich twarze były znajome i obce zarazem- jakbym pamiętać powinna, a nie mogła. Bądź nie chciała. Bluszcz zaczął już piąć się po ich ciałach, w miłosnym uścisku kolce wbijać pod skórę, błękitne liście triumfalnie wypuszczać w śmiesznie tragicznej parodii lata.
W śmiesznie tragicznej parodii lata.
Wyszłam na polanę.
Otoczona zwartym szpalerem tańczących pokracznie drzew jaśniała czarnym blaskiem skąpana w świetle pełnego księżyca.
Wszystko
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Dacara
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…