Nadzieja
Opowiadanie Koleżanki. Mnie dośc mocno poruszyło.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Przykro mi, ale nie ma mowy o żadnej pomyłce. To jest rak - nie mogłam uwierzyć w slowa lekarza
Ja i rak??? Nie, to niemożliwe. Przecierz jestem młoda. Mam całe życie przed sobą. Co z moją karierą??? Co z moim małżeństwem??? Za trzy tygodnie miałam wyjść za mąż. Planowaliśmy kupić dom i mieć fure dzieci. Teraz wszystkie plany poszły w łeb. Nagle całe moje życie legło w gruzach. Nie, to się nie może tak skończyć. - Ale panie doktorze . . . - Konieczna będzię operacja, być może także chemioterapia. Prosze stawić się w poniedziałek o 8:00 rano na izbe przyjęć. Położymy panią na oddziale i zaplanujemy termin operacji. Rak jest już wysoko rozwinięty i nie mamy czasu zwlekać - powiedziewszy to zabrał się do wypisywania skierowania - Ale panie doktorze. Ja nie moge być chora . . . -wyrzuciłam z siebie przez ściśniete gardło, a po policzkach popłyneły łzy - Pani Agato. Przecierz sobie tego nie wymysliłem. Z takimi problemami prosze iśc do psychologa, ja jestem tylko zwykłym onkologiem. Pójdzie pani jeszcze na prześwietlenie płuc, a w poniedziałek do szpitala. NASTEPNY! - krzyknął otwierając drzwi - Dowidzenia - wyszeptalam mijając starszą kobiete w drzwiach. Wychodząc oparłam sie o ścienę i zsunełam na podłoge. - Kotku, co Ci jest??? - Marek rzucił się w moją strone - Marek, ja . . . ja mam . . . – rozpłakałam się, a on mnie przytulił - Kochanie, nie płacz. Cicho już – powiedział łagodnie głaskając mnie po głowie. Ludzie patrzyli na nas, ale dla mnie równie dobrze mogli nie istnieć – Co powiedział lekarz? -To prawda. Marek ja mam raka - wykrztusiłam przez łzy
Mojego ukochanego zatkało. - To niemożliwe, Agatko. To na pewno pomyłka. Zobaczysz. Pójdziemy do innego lekarza . . . - Marek, to są najlepsi lekarze w Polsce - To może spotkać te stare baby, ale nie Ciebie, nie nas . . . - Marek... - Nikomu nic nie mów. Sprawdzimy to jeszcze raz . . . - MAREK!!! - mój ukochany umilkł - NIE POMAGASZ MI!!!! - Prosze stąd wyjść - upomniała nas pielęgniarka - Tu sa chorzy ludzie - Chodź kochanie. Musismy iść - Marek wziął mnie pod ręke - ZOSTAW MNIE!!!!- wyszarpałam ręke - NIE POTRZEBUJE CIE JUŻ!!!!Chce byc sama
Marek wstał i wyszedł z poczekalni. Zostałam sama. Nareszcie!!! Niewiem ile siedziałam. W końcu pielęgniarka podniosła mnie z podłogi i wyprowadziła na korytarz. - Prosze nie histeryzować. Nie pani jedna jest chora. Myśli pani ze ja nie mam nic innego do roboty???? - wyrzuciła oschłym tonem i wróciła do swojej pracy.
Na korytarzu stał Marek: - Kochanie, przepraszam. To był także dla mnie szok. Wracajmy do domu - powiedział spokojnie i spróbował mnie objąć - ZOSTAW MNIE!!!!NIE POTRZEBUJE TWOJEJ POMOCY I TAK UMRE!!!!PO CO CI ŻONA NIEBOSZCZKA??? - Nie zostawie Cie tu samej - WYNOŚ SIĘ!!!NIE ROZUMIESZ???NIE CHCE CIE ZNAĆ!!!!WYNOCHA!!!! - Prosze opuścić szpital, bo wezwę ochrone - powiedział lekarz - Czego pani szuka? - tym razem zwrócił się do mnie - Pracowni RTG - Pokój 1004. Nie zrozumiał pan? Prosze wyjść
Rozeszliśmy się w swoje strony. Ja na badanie, on - do wyjścia. Wyszłam z gabinetu. W rękach trzymałam kolejny wynik, a łzy spływały strumieniami po mej twarzy. Pomyślałam czy by tak nie skrócić swojego cierpienia. Przecierz to i tak tylko kwestia czasu.Po co wydawać tyle kasy z narodowego funduszu zdrowia, jak już nic mi nie pomoże. Jestem na piątym piętrze. Co to takiego skoczyć? Podeszłam do okna. Piekny widok. Zaraz gdzieś tam w krajobrazie będzie widać mnie.
Rozległ się dźwięk komórki. To moja. Nie wyjmuje, zaraz przestanie dzwonić. Nadal patrze z okna. Kuźwa! Dzwoni i dzwoni. LUDZIE,PRZESTAŃCIE SIĘ DO MNIE DOBIJAĆ!!!CHCE BYĆ SAMA!!! Nie moge się skupić. Jak mam skoczyć przy tak radosnym dzwonku?
Cholera, nadal dzwoni. Wyjmuje komórke. ,,Mama'' pojawia się na wyświetlaczu. Czego ona chce? Nic nie rozumie.No dobra, odbieram - Słucham - Myszko, co się dzieje? Nie odbierasz telefonów. -
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Quniol
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…