Nakrapiana maryśka
W zasadzie zadanie z polaka, które się rozpanoszyło na papierze.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Późnym wieczorem przechodnie w miasteczku byli świadkami, jak młody mężczyzna włamał się do samochodu, wyjął stamtąd tekturowe pudło, zajrzał do niego i? zemdlał. Kiedy w chwile potem odzyskał przytomność, uciekł, a przechodnie zajrzeli do pudła. Jako pierwszy do niego dotarł Franek. Gdy tylko zorientował się, co jest w środku natychmiast zamknął pudło. W jego oczach był wyryty smak strachu i podniecenia. Za dobrze go znałem by stwierdzić, iż jest to jego normalne zachowanie. -Co jest w środku? -Nie istotne, ale na pewno się ucieszysz ? Odpowiedział, podniósł to pudło z lekkością co świadczyło iż zawartość nie jest najcięższa. -Choć, zanim te hieny nas obedrą ze skóry. Wskakuj. Wszedł do samochodu jak do własnego, i odpalił go ?kabelkami?, obiecał mnie tego nauczyć ale jakoś nie mogę się doczekać by opanować tą sztuczkę. -Spoko, tylko wyłącz na litość ten alarm. Zrobił to jednym targnięciem za niebieski kabel. Jednocześnie dał pełny gaz do dechy tak iż ci ludzie którzy odważyli się podejść bliżej nie mieli szans zapamiętać naszych twarzy. -Wiesz kim był ten człowiek który spierdzielał jak poparzony? Spytałem, Franek zawsze miał kilka swoich tajemnic, których nigdy nie wyjawiał dopóty dopóki się go o nie zapytasz. Miałem głęboką nadzieję iż mi odpowie, jednocześnie miałem nieopanowaną chęć zajrzenia do pudła które trzymał na kolanach. -Nie, nie wiem? ale wiem że ten debil stracił piękną szanse. Ciutke pewnie spanikował po tym co zobaczył? hieh sam prawie zwątpiłem w obraz który się ukazał moim oczom. Stary będzie świetna zabawa. -Co jest w środku -Dowiesz się, jedziemy do mnie do chaty. Jutro musimy upchnąć wóz. Sprzedamy go Tołdiemu czy Łysemu? -Tołdiemu? Łysy pewnie jest obserwowany jak go ostatnio nakryli przy tej Toyocie co ją w zeszłym miesiącu buchnęliśmy. -Biedak pewnie miał pełne gacie hehehe. -Dobra jedź do dziupli, lepiej żeby nie kusiło sąsiadów. Tak? nasi kochani sąsiedzi. Już od samego początku, kiedy się wprowadziliśmy po tym samobójcy, nas z deczka nie tolerowali. Teraz jest to nawet pewnego rodzaju wrogość po tym jak zrobiliśmy imprezę u nas. Przeszkodzili nam akurat w tedy, kiedy mieliśmy iść spać. Nie rozumiem ich, a tak w ogóle co to jest ?Zakłócanie ciszy nocnej?. Sen w celi dobrze wpłynął na wytrzeźwienie. -Dobra, wyskakuj. Naszykuj najlepsze szklaneczki. Wyrwał mnie z mych przemyśleń. Staliśmy pod blokiem. Dno naszego dna, dzielnica gdzie roiło się od dresów i innych kiboli. Nienawidziliśmy się wzajemnie i truliśmy równie zaciekle. Padło wiele ofiar. -Zgoda, ale zaparkuj go w cieniu. Odpowiedziałem z mym krzywym uśmieszkiem. Nastawie wodę na herbatę. -Nie, nie rób tego? mam o wiele lepszy pomyślunek. Wezmę jakiś towar z ulicy. Dziś jest nasze święto. Mówiąc to delikatnie poklepał kartonik na kolanach. Nie mówiąc już nic wyszedłem. I znów czekała mnie ta droga przez męki. Śmierdzącą moczem klatka schodowa, drugie piętro, wiecznie kłócąca się rodzinka Malczewskich. Pan Michał nie raz skatował swą żonę? nikomu to nie przeszkadzało. Ale od kiedy się dowiedziałem iż molestował swą dwunastoletnia córkę, jest mym zatwardziałym wrogiem. On wie, boi się wychodzić po zmroku, zawsze ogląda się za siebie. Ale ja go dorwę. Trzecie piętro i moje mieszkanko nr 4. By do niego się dostać należało mieć pewien system. Najpierw glanem kopiesz w zawias tak by lekko wyskoczył, następnie napierając na drzwi przekręcasz kluczem dwa w lewo jeden w prawo. Inaczej można się było namęczyć i tak by to nic nie dało. Po wejściu do środka, można było rzec? -Nie ma jak w domu. ? do kuchni, dwie szklaneczki, szafka nad lodówką ?Sobieski?, lodówka trzy ?Leszki mocne?i gościnny? telewizorek. Kradzione DVD, płyta i muza? na początek klasyka której Franek szczerze nie znosił, a po trzech utworach ostra metalowa naparzana. Minęło dobre pół godziny i usłyszałem dobrze znany dźwięk kopania w drzwi i chrzęst napierania na nie. I jak można było się spodziewać pojawił się w nich Franek z? dwiema laseczkami. Uśmiechnąłem się do siebie wspominając na słowa ??wezmę towarek z ulicy??. A wiedziałem dobrze iż Franek wybiera tylko najlepszy towarek. I tak więc przed oczami zatańczyły mi piękne jędrne pośladki. -I jak Iwan? o to Kasia i Misia. Panie o to Iwan. Zachichotały i pocałowały się
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Iwan
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…