Neonowe Popołudnie I
Historia narkomana o przegranym życiu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Obudziłem się zlany zimnym potem. Znów nawiedził mnie ten sen, w którym idę spokojnie przez miasto, aż nagle chodnik pode mną się zapada, a ja spadam w dół i lecę. I nie widzę nic oprócz blondwłosej dziewczyny o jadowicie niebieskich oczach. Oczy wpatrują się spokojnie we mnie, mają wgląd do mojej duszy, przepalają mnie na wylot. Oddech mam przyspieszony, jak po długim biegu. Słyszę krople ciężko spadające na metalowy parapet. W pokoju panuje półmrok. Przecieram oczy. Długo leżę w bezruchu. Boję się poruszyć. W końcu powoli podnoszę się. Mięśnie delikatnie mi drżą, przypominając jak słabym człowiekiem jestem. Ostrożnie spuszczam nogi na podłogę. Siedzę tak chwilę. W końcu wstaję. Rzucam okiem na przedmioty leżące obok łóżka. Brudne ubrania, niedokończona powieść Orwella, dwie butelki po piwie i pusta miska. Nie mogę sobie przypomnieć, co z niej jadłem. Zastanawiam się marszcząc przy tym czoło. W końcu wzruszam ramionami. Czy to ważne? Zdaję sobie sprawę, że od kilku minut bezmyślnie wpatruję się w rozgardiasz na podłodze. Znowu się zawiesiłem. Stoję tak jednak dalej. Nie umiem się otrząsnąć. Mija kolejnych kilka minut. Gdy wreszcie udaje mi się wykonać jakikolwiek ruch, deszcz ustaje. Idę do łazienki, myję twarz zimną wodą i wycieram szorstkim ręcznikiem. Starannie omijam wzrokiem lustro. Idę do kuchni, nalewam wody do pękniętego kubka. Wypijam ją szybko, by nie zdążyła wyciec. Spoglądam na zegar na kuchence. Jest piąta nad ranem, czyli idealna pora, by popracować. Przechodzę do salonu i wydobywam sztalugę zza regału. Rozkładam ją na środku pokoju, uwzględniając kąt padania światła z marnej lampy stojącej w rogu. Wyciągam farby i nakładam je na paletę. Nienawidzę malować, ale to chyba jedyna rzecz, którą umiem robić. Wziąłem najcieńszy pędzel i nieśmiało zrobiłem pierwszą kreskę na śnieżnobiałym płótnie. Ta pierwsza zawsze jest najtrudniejsza, cały obraz zależy właśnie od niej. Była krótka, łukowata, pozioma i błękitna. Nie wiedziałem jeszcze, co chcę namalować, ale początek wydawał się być niezły. Z taką kreską możesz zrobić cokolwiek zechcesz: morze, niebo, kawałek materiału, włosy, oczy… Oczy. Odsunąłem się od sztalugi jak oparzony. Znowu zobaczyłem te oczy, przewiercające mnie na wylot. Straciłem oddech. Siadłem na podłodze i ukryłem twarz w dłoniach. Boję się, tak bardzo się boję. Zacząłem płakać. Nie wiem, ile czasu minęło, ale w końcu udało mi się choć trochę uspokoić. Przynajmniej na tyle, żeby wstać i spojrzeć na płótno. To tylko kreska, nic nie może ci zrobić – powtarzam sobie w duchu. Obszedłem ostrożnie pokój i włączyłem wieżę stereofoniczną. Podkręciłem dźwięk do maksimum, mam gdzieś, co zrobią sąsiedzi. Gorzej i tak być nie może, prawda? Głośna muzyka sprawiła, że ostatecznie się uspokoiłem. Znów podszedłem do sztalugi. Wziąłem do ręki pędzel, ten sam co ostatnio i namalowałem kolejną kreskę. Skoro mają być oczy, to niech będą oczy. Nie myślę nad tym, co robię, maluję automatycznie. Nie przerwałem nawet, gdy skończyła się płyta i w pokoju zapadła głucha cisza. Jestem jak zaprogramowany robot, byle tylko do celu, nieważne w jakich warunkach, muszę tylko wypełnić swoje zadanie. Gdy skończyłem słońce stało już wysoko na niebie. Niebieskie ślepia patrzyły na mnie ze sztalugi, choć straciły już swoją zdolność wwiercania się w duszę. Byłem całkowicie spokojny. Miałem nadzieję, że moje koszmary wreszcie się skończą. Pomyślałem też z przekąsem, że chyba rzeczywiście muszę przestać ćpać, skoro zwykły sen może mnie doprowadzić do takiego stanu. Ściągnąłem gotowy obraz ze sztalugi i oparłem go o ścianę naprzeciwko kanapy. Umyłem pędzle, a puste tubki po farbach wrzuciłem do worka na śmieci. Wyłączyłem lampę. Rzuciłem jeszcze raz okiem, czy wszystko jest na swoim miejscu i poszedłem do łazienki, by umyć ręce. W zamyśleniu obserwowałem jak niebieska woda znika w odpływie umywalki. Gdzieś musiałem widzieć te oczy wcześniej, to pewne. Jeszcze ta dziewczyna. Ładna, choć nie w moim typie. Możliwe, że kiedyś coś mnie z nią łączyło, ostatnio nie pamiętałem o bardzo wielu rzeczach. Musiałem ją wcześniej widzieć, to pewne. Ludzki mózg nie może wyobrazić sobie twarzy, której nigdy nie widział, a już na pewno nie z takimi szczegółami. I choć możliwe, że po prostu minąłem ją na ulicy, czułem że ona coś znaczyła. Gdy zakręcałem wodę byłem już niemal pewien, że kiedyś byliśmy razem. Gdy wszedłem do sypialni, wiedziałem, że kiedyś ją kochałem. Gdy ścieliłem łóżko, przypomniało mi
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil neonowepopoludnie
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…