Next Day CD
Kolejna część, którą wstawiam na bierząco. Warto przeczytać wcześniejsze. Opowiadanie o stosunkowo młodej dziewczynie, która próbowała sobie ułożyć życie po rozstaniu z chłopakiem w mieście z dala od rodziny i przyjaciół. Nagle pojawiła się ONA i zac
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
4) Po odzyskaniu przytomności długo jeszcze nie otwierała oczu w obawie tego, co mogłaby zobaczyć – różne rzeczy się ogląda w filmach. Białe pokoje bez klamek, czy nagły brak nóg tuż po przebudzeniu. Ale czuła swoje nogi. Trochę ją bolały, ale chyba były całe i zdrowe. Ręce trochę gorzej, ale dało się wytrzymać. Czuła jeszcze coś. To był zapach kwiatów, który zmusił ją do otwarcia oczu. W spękanym wazonie, któremu tylko napisu PKP brakowało do ogólnego wizerunku stały kwiaty. Caridę zdziwił trochę ich widok. Była w szpitalu – tego się domyśliła, ale kto mógł o niej pamiętać? I to jeszcze wysłać jej kwiaty. Skoro to na pewno żaden mężczyzna to musiała być… Żołądek jej się ścisnął gdy wyjmowała kwiaty z „wazonu” w poszukiwaniu karteczki. Leżała na stoliku tuż obok łóżka. Mała, niebieska karteczka złożona na cztery części. Wyglądała na wyrwaną z notatnika. „Przepraszam, ale nie mogłam przyjść. Mam nadzieję, że szybko wrócisz do zdrowia i to nadrobimy. Jeszcze zadzwonię. Ive.” Po raz pierwszy od początku całej tej sprawy z Ivenine Carida zaczęła się bać. A przynajmniej wystąpiły tego pierwsze oznaki - zjeżyła jej się skóra, a żołądek wcale się nie rozluźnił. „Skąd ona zna mój numer? Skąd wiedziała, że tu jestem? DLACZEGO ONA TYLE O MNIE WIE, A JA O NIEJ NIC!?” Strach przerodził się w złość i Carida miała dość wszystkiego. Zwłaszcza tego, że leży w nie swoim łóżku, a dookoła czuje zapach szpitala. Rozejrzała się po sali. Ku jej zdziwieniu leżała na niej sama, owszem – były łóżka, ale puste. Nie mogła się nikogo spytać o swojego tajemniczego gościa. Po krótkiej chwili do pokoju weszła pielęgniarka i z firmowym uśmiechem przyklejonym do twarzy spytała: - Jak się dziś czujesz? Widzę, że nareszcie się obudziłaś. Caridę zastanowiło to na moment. - Jak to {b}dziś{/b}? A było jakieś wczoraj i… - zawahała się – przedwczoraj? - Oh bidulko – Pielęgniarka zaśmiała się wyuczonym śmiechem, a Carida zaczęła się zastanawiać nad znaczeniem słowa, którego użyła. – Wczoraj wieczorem cię przywieźli, nie masz się o co martwić. Nadal masz życie przed sobą. Dwudziestopięcioletnia, niezamężna i pracująca jako barmanka dziewczyna uznała to za kolejny uszczypliwy żart w stronę swojej osoby. - Ach tak… - Powiedziała z ulgą. „A pani mi kogoś przypomina. Mojego byłego chłopaka” pomyślała złośliwie. – Kiedy będę mogła stąd wyjść? - Myślę, że już jutro po południu – Uprzedzając pytania sugerowane przez otwierające się usta pacjentki dodała – musimy cię poddać informacji, czy aby na pewno wszystko jest w porządeczku. – Po tych słowach będących manifestacją tego, że „wciąż jest młoda na duchu” wyszła z sali. Carida popatrzyła na zegarek na ścianie i doszła do wniosku, że nie pamięta od kiedy miała aż tyle czasu wyłącznie dla siebie. Będzie mogła wszystko to dokładnie przemyśleć. Żałowała, że nie zapytała się pielęgniarki, czy ktoś do niej przychodził, ale chyba nie chciała mieć z ta kobietą więcej do czynienia. Trochę ją przerażała. Kogo zresztą nie przerażają stare pielęgniarki mówiące „W porządeczku bidulko”? Chociaż w obecnej sytuacji bardziej ją przerażała piegowata dziewczyna, która najwyraźniej miała zbyt dużo do ukrycia…
5) Następnego dnia Carida obudziła się bardzo wcześnie. Kwiaty nadal były w wazonie i pachniały intensywnie, ale doszedł jakiś nowy zapach. Zapach starego człowieka. Nie miała nic przeciwko – bardzo lubiła swoją babcię, dziadka, miała szacunek do ludzi starszych – ale nie zaprzeczało to w żaden sposób temu, że pachną dość specyficznie. Z samego rana pewien starszy pan musiał z nią zamieszkać, ale nie widziała jak go wprowadzali. - Dzień dobry – zaczęła grzecznie, nauczona dobrych manier. Ale starszy pan spał i na razie miał ją gdzieś. Znowu wróciła do swoich myśli i tego, co wczoraj przed snem zdążyła ustalić. Otóż uznała, że Ivenine to na pewno jakaś sztuczka, żeby ktoś mógł się na niej odegrać, bo skąd mogła tyle o…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Cynamonka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…