Wróć do katalogu

Nie ma już biletów na miłość

Nie ma już biletów na miłość

szymon, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

– Nie ma już biletów na miłość – powiedziała baba za szybą z dziurkami, a ona już zaczęła się boczyć. Wiedziałem czym to grozi, strzeli focha, nie będzie miała ochoty na kolację i seks, a potem absurdalnie się pokłócimy i będę musiał ją przepraszać. Ja! Zawsze ja, jakbym to tylko ja był, kurwa, winny temu, że tych durnych biletów nie ma. Pomyślałem, że przez tę babę, co sprzedała wszystkie bilety na tę głupią miłość spieprzy mi się pół tygodnia. Jak nie więcej. Kiedyś, jak zabrakło biletów na radość przez dwa tygodnie miałem w domu piekło. Ale to było dawno, wtedy jeszcze miałem bilety na wytrwałość, cierpliwość, a nawet zdobyłem dwa u koników na zrozumienie. Były kurewsko drogie, ale co tam. Powiedzieli, że będzie ekstra i było ekstra. A teraz będzie dupowato. Ona już zaczyna się odwracać, coś tam gada do siebie szukając zapaliczki w torebce i widzę, jak się jej trzęsą dłonie. Zaraz pewnie powie, że jestem ostatnim sierotą, mogłem te bilety zarezerwować wcześniej, jak wiedziałem, że ona tak chce pójść. Na pewno tak powie, a później zacznie płakać, zapalniczka nie będzie chciała odpalić papierosa i w końcu rzuci nią o chodnik, a ja się wścieknę, bo to jest świetna zapalniczka, kupiłem ją na naszych pierwszych wakacjach i dałem jej w prezencie. Wtedy mieliśmy bilety na szczęście. Co ja mówię bilety! Karnety mieliśmy! Tyle tego szczęścia było, że aż nam zbrzydło. I ona pewnego dnia powiedziała, żebyśmy poszli na smutek. Ja raczej miałem ochotę na zgrozę, albo chociaż furię i sensację. Ale nie lubię się spierać, wolę iść, dla świętego spokoju. No i tak zaczęliśmy chodzić. Smutek, potem rozpacz, w końcu przeszliśmy płynnie w coś idiotycznego, co ona nazywała…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych