NIE MOGĘ ZASNĄĆ
NIE MOGĘ ZASNĄĆ
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nie zasnę. Nie zasnę. Powtarzam w kółko. Nie zasnę! Nie będę spać. Muszę go zobaczyć. Brat kopie mnie w kostkę. Wiercę się. Starszy jest. Śmieje się ze mnie. Niech się śmieje. Niech kopie. Ja nie zasnę. Nie zasnę i zobaczę Świętego Mikołaja! Na pewno zobaczę! Znowu mnie kopie. Mówi, żebym dał już spokój. Że on nie wejdzie, jeśli ja nie będę spał. Śmieje się przy tym. Śmieje się szyderczo ze mnie. Więc teraz to ja go kopię. On oddaje. Ja jeszcze mocniej. Zawsze wygrywam. Jestem młodszy, ale zawsze wygrywam. On się wścieka. Mówi, że zaraz zawoła mamę. Ja mówię, żeby dał mi spokój, bo chcę go zobaczyć. On mówi, że dobra, że teraz spokojnie zaśnie i żebym się przynajmniej przez kilka minut nie wiercił. Nie wiercę się. Leżę. Ciężko oddycham, bo się zmęczyłem. W pokoju zupełnie ciemno. Nawet spod szpary pod drzwiami nie przenika światło. Wszyscy śpią. Ale ja nie zasnę. Wytężam wzrok, żeby dokładnie go zobaczyć. Co roku sobie obiecuję i co roku mi się nie udaje. Zawsze ucieka. Zawsze mówią, że już był. Że właśnie poszedł. I zostawił prezenty. Ale w tym roku sobie obiecałem. Obiecałem, że nie zasnę. Że będę czekał. Naprawdę sobie obiecałem… Obiecałem sobie… Otwieram oczy. Zasnąłem! Serce mi wali. Serce mi wali, bo coś mnie obudziło! Obudziło mnie… stuknięcie we framugę. Coś stuknęło. Syk. Usłyszałem wyraźnie stuknięcie i syk. Zrywam się. Widzę otwarte drzwi. Szarpię brata, ale on śpi jak zabity. On zawsze śpi jak zabity, kiedy dzieją się takie rzeczy. Kiedy drzwi są otwarte i widać znikający kawałek czerwonego płaszcza! Nie! Nie przywidziało mi się! Czerwony płaszcz. A na dole ten biały pasek. Na samym dole! Przez moment nie mogę się ruszyć. Jestem jak sparaliżowany. Serce mi wali. Płaszcz znika, a ja próbuję się odezwać. Ale nie mogę. Nie mogę wykrztusić słowa. Nie mogę się ruszyć! Nie mogę nic! Dosłownie nic! I wtedy słyszę dźwięk otwieranych drzwi wyjściowych. Ten charakterystyczny dźwięk. Słyszę, jak otwierają się na całą szerokość! I to mnie uwalnia! Wyskakuję z łóżka. Biegnę prosto do drzwi. Otwieram na całą szerokość. Otwieram, zapalam światło i chcę biec, ale wpadam na stertę prezentów. Na całą stertę! Przewracam się. Przewracam się i leżę jak długi. Ale nie długo! Nie! Od razu się zbieram! Krzyczę, że Mikołaj! Że Mikołaj był przed chwilą! Słyszę, jak mój brat coś jęczy. Słyszę kroki w sypialni rodziców. I patrzę w szeroko otwarte drzwi wejściowe. Znowu znikający kawałek płaszcza. Mikołajowego płaszcza! Już nikt mi nie powie, że go nie widziałem! Nikt! Zrywam się. Dopadam drzwi. Wybiegam na schody. Patrzę w dół, ale jego tam nie ma. Musi być szybki. Jedno piętro w takim tempie! Biegnę za nim. Muszę go zobaczyć! Muszę! Jestem tylko w piżamce, ale nie jest mi zimno. Przecież to Mikołaj! Mikołaj nie będzie czekał, aż się ubiorę! Nigdy nie czekał! Więc tym razem… Wybiegam na zewnątrz. Nie ma! Zniknął! Rozglądam się w panice. Jest ciemno. Lampy bardzo słabo świecą. I nie ma jeszcze śniegu. To przez ten śnieg tak ciemno. Jakby był, to… Widzę go! Tam! Kawałek płaszcza za tym starym budynkiem! Tamtym! Zniknął za nim. Bardzo szybki jest! Bardzo! Ale ja go na pewno dogonię! Tam nie ma gdzie się schować! Biegnę i wiem, że tam nie ma gdzie się schować! Wiem, że będzie musiał przejść wzdłuż budynku, że dojdzie do następnego rogu, który jest aż tam i że dopiero wtedy… Ale ja na pewno zdążę go zobaczyć! Nawet zdążę go… Niemożliwe! Doszedł aż tam! Znowu jest szybki! Bardzo szybki! Ale ja się tylko przez chwilę zastanawiam! Przecież jestem najszybszy w klasie! Najszybszy na osiedlu! Mama zawsze mówi, że jestem jak błyskawica! Więc znowu biegnę. Najszybciej jak mogę. Tam, za tym domem jest kilka miejsc, gdzie można się schować. A on nie może mi uciec. Nie! Muszę go dogonić! Muszę! Muszę! Muszę! Nie! Znowu jest dalej! Dalej niż myślałem! Przy tamtych krzakach! Tam jest ciemno! Krzyczę, żeby tam nie szedł, bo tam ciemno, ale on znika w ścieżce pomiędzy krzakami. Widzę tylko kawałek płaszcza. Nie reaguje na mój krzyk. Co mam zrobić!? Biegnę za nim! Ja nigdy nie odpuszczam! Nigdy! Wpadam pomiędzy krzaki. Ta ścieżka prowadzi na peron stacji. To tylko peron. Żadnego budynku. Myślę, że tu nie ma gdzie się schować. Tak sobie myślę, ale kiedy wbiegam na peron widzę, że on już jest po drugiej stronie torów. Znika w alejce. Tamtej ciemnej alejce. Zaczynam się bać. Zawsze bałem się tej alejki. Nawet w dzień czuję się tam nieswojo. Jednak nawet na moment się nie zatrzymuję. Biegnę. Przebiegam przez tory nie patrząc. O tej porze żadne pociągi tu nie jeżdżą. Przebiegam i już jestem w alejce. A on jak zwykle na samym jej końcu. Skręca. Skręca w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil szymon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…