Niebieska koperta cz. 3
j.w
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Poszliśmy spać. Tak bardzo się cieszyłam, że Mateusz spotkałam. Jutro z samego rana jak tylko się obudzi powiem mu, że rozmawiałam z rodzicami i on zgodzili się żeby u nas zamieszkał. Ciekawe jak zareaguje na tą propozycje; na pewno się ucieszy. Gdy obudziłam się i poszłam od pokoju, w którym Mati spał: - O nie!!!!! Matiego nie było. Przeszukałam cały dom. Wybiegłam na zewnątrz, ale ulica była zupełnie pusta i głucha, tylko od czasu do czasu było słychać ćwierkanie wróbli. - Mateusz, kiedy Cię znów zobaczę?- I znów tak jak wtedy, gdy Mati uciekł po raz pierwszy stałam i nie wiedziałam, co robić. Byłam taka bezsilna. Po trzech dniach zadzwonił nie oczekiwany telefon: - Czy można rozmawiać z panią Olgą? - Przy telefonie. Słucham, o co chodzi? - Dzisiaj zdarzył się wypadek. Młody chłopak wpadł pod pociąg. Jest to prawdopodobne, że pani tego chłopca zna, bo gdy go przywieźli na oddział intensywnej terapii wypowiadał pani imię, a w ręku trzymał niebieską kopertę z pani imieniem i adresem. - Jak on się czuje – nie mogłam powstrzymać łez. - Jest w krytycznym stanie, jak przywieźli go był przytomny, teraz jest na operacji. Czy może pani podać jak ma na imię? - Tak imię Mateusz.. Czy mogę przyjechać? - Nie bardzo. Czy on ma jakąś rodzinę? - Tak, ale... Nie wiem gdzie oni są – nie wiedziałam, co mam mówić. Czy mam powiedzieć, że jego rodzice zostawili go? - Nie ma pani z nimi kontaktu? –Zapytał ze zdziwieniem lekarz. - Nie niestety nie mam Gdy odłożyłam słuchawkę natychmiast ubrałam się i wybiegłam z domu. Nie zważając na ulewę, kałuże, biegłam, co sił do szpitala. Gdy weszłam: - Dobry wieczór, szukam lekarza, pana Markiewicza. - Zaraz przyjdzie proszę czekać Po chwili: - Słucham cię młoda damo? - Chciałam się zapytać jak się czuje Mateusz? - Jego stan jest, nie będę ukrywał, bardzo ciężki. Ma złamaną rękę, trzy żebra, i jeśli przeżyje nigdy już nie będzie biegał. Po jego nogach przejechał pociąg. Jedynie, co mogę powiedzieć to, że Mateusz miał wiele szczęścia, że przeżył. Nie mogłam uwierzyć w to, co lekarz mi powiedział. Byłam taka bezradna. Dlaczego, dlaczego on? Co złego zrobił, że los go tak doświadcza? Kto mi to wytłumaczy? Nie mogłam zobaczyć Mateusza, a co gorsze nie wiedziałam gdzie są jego rodzice, On ich teraz najbardziej
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil olguska
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…