Niechciane dziecko zamierzchłej przeszłości, ale j
Oglądam zdjęcia z tamtego czasu, zmęczony wizerunek twarzy i gdyby włożyć na tą głowę ciernie, rzekłbyś - ukrzyżowany.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Niechciane dziecko zamierzchłej przeszłości, ale jastrząb tamtych dni.
Oglądam zdjęcia z tamtego czasu, zmęczony wizerunek twarzy i gdyby włożyć na tą głowę ciernie, rzekłbyś - ukrzyżowany. Byłem ochotniczym pracownikiem Komitetu Obywatelskiego „Solidarności”. Pracowników było nas zaledwie garstka, ale jak można dowiedzieć się z długaśnej listy, członków owego Komitetu była ponad setka i mało którą osobę z tych wyliczonych widziałem, a i dzisiaj nie kojarzę bym je mógł znać. Od tamtych lat minęło ćwierć wieku, więc w rocznicę nie wiem jak skrzyknięto się, pozapraszano i bajdurzono o tamtych czasach publicznie dla piór redaktorów i obiektywów kamer. Jednak mnie nikt nie powiadomił, ani nie zaprosił, a działo się wtedy oj działo, ale patrząc chłodnym okiem nic takiego wielkiego się nie działo. Komitet Obywatelski, były to kółka pasowe osób wzajemnie się dopasujących, tylko ja byłem tym zębatym, kozakiem którego wszędzie było pełno, tam gdzie nie chciano bym był, więc poniekąd nie pasowało do zachowań pozostałych. Myślę tak sobie, że jeszcze wtedy, a zwłaszcza wtedy dogadywano się i ustalano z komuną, co wolno, a czego nie wolno czynić ruchowi społecznemu, lecz ja nie byłem ruchem, ale zbuntowanym, który odczuł, że więcej mu teraz można niż nawet trzy miesiące wstecz. Toteż redaktor jeszcze legalnej komunistycznej prasy mógł wygarnąć mnie obiektywem flesza pośród jeszcze nielegalnej demonstracji KPN i zamieszczając owe zdjęcie spytać publicznie, czy była to legalna delegacja „Solidarności” pośród nich. Zajmowałem się wszystkim, więc moi pracownicy z LPBM sporządzili duży szablon z elastycznej blachy, który posłużył do wykonywania napisów na flagach, transparentach, szyldach i wiele ludzi spoza Komitetu przychodziło, by sobie prywatnie wymalować na czymś napis „Solidarność”. W tym politycznym chaosie milicjanci nie wiedzieli tak dokładnie, co im należy czynić, co też im wolno, a czego nie wolno, ale w tej samowoli społecznej, niezmordowanie ganiali Kapeeniarzy, bo tym jeszcze wolno nie było. Jako że reklama, plakatowanie na mieście mieściło się w zasięgu moich co nieco obowiązków, zatem rozsyłałem harcerzy z ZHN by ustawiali po mieście wielkie piramidy wykonane z płyt paździerzowych i często jeździłem sam by takowe montować i to w miejscach takich, które im się wydawały jako niestosowne ku temu, np. na ulicy Okopowej przed oknami Prokuratury. Wielu ludzi oferowało się wraz z samochodami do przysłużenia ruchowi społecznemu. Niby miały nastąpić wielkie wydarzenia dziejowe, jednak w kozim grodzie jakoś nie wrzało, ludzie nadal żyli w obawie. By podkręcić nastrój i rozbudzić uśpionego ducha w drzemiących rycerzach, na trzy dni przed czerwcowymi wyborami, utworzyłem z owych niepisanych wolontariuszy kawalkadę składającą…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil jacekdyc
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…