Wróć do katalogu

Niepewność cz.1

Historia prawie prawdziwa.

marlinka, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W okno jednego z wielu blokowisk na wrocławskich Krzykach zajrzało styczniowe słońce budząc przy tym leżącą na łóżku dziewczynę. Marta leniwie otworzyła oczy i powoli się przeciągnęła. Spojrzała na kalendarz - niedziela, 11 stycznia. Znów przymknęła powieki, na wspomnienie sylwestrowej imprezy na jej usta wpłynął błogi uśmiech. "To dopiero jedenaście dni - myślała - jedenaście dni, a wydaje się, że całe tygodnie, miesiące..." Przywołała w pamięci kolor jego oczu, miękkość włosów, dotyk dłoni na policzku. Poznała go przez przypadek, ich historia wcale nie była romantyczna. W tym roku ona urządzała Sylwestra, zaprosiła kilka dziewczyn, to miała być typowa "babska noc". Butelki szybko poszły w ruch, po północy wpadł sąsiad Marty - Jarek, z kolegami. Oni też byli pod wpływem proentów, teraz chłopacy krążyli między dwoma piętrami. Kiedy pierwszy raz zobaczyła Krzyśka nawet nie zwróciła na niego większej uwagi. Jej wzrok przyciągnęły tylko jego niesamowicie niebieskie oczy od których potem nie mogła już oderwać wzroku. Ale to było potem. Marta wisiała na ramieniu Jarka, prosząc go o więcej alkoholu. Potem wylądowała na kolanach Krzyśka, chłopak zaczął całować ją po szyi i włosach. Nie pamiętała jego imienia, nie wiedziała kim on jest i skad się tu wziął, ale było jej to całkowicie obojętne. Urwał jej się film, kolejnym momentem, który mogła sobie przypomnieć było to, jak Krzysiek na niej leżał, a ona ściągała z niego koszulkę. Nie wiadomo co by się stało gdyby dziewczyny przypadkiem nie weszły do pokoju. Inni zeszli na chwilę do domu Jarka, kiedy wrócili Marta trzeźwiała na łóżku. Krzysiek położył się obok niej, zaczęli rozmawiać. To był pierwszy moment, gdy dziewczynie przemknęło przez głowę, że ona i ten chłopak to właśnie typowe pokrewne dusze. Przez ponad godzinę gadali prawie o wszystkim, choć pzed chwilą nawet się nie znali. W końcu odprowadziła go do drzwi, ale po kilku minutach wrócił. Widział, jak jego dziewczyna całowała się z jakimś chłopakiem. "Więc ma dziewczynę..." - pomyślała z żalem Marta. Zrobiła mu kawy, po czym złapała go za rękę. Chciała coś powiedzieć, ale nie bardzo wiedziała co.

- Będzie dobrze - wydukała. Krzysiek spojrzał na nią ze smutkiem i zaczął głaskać po policzku. Kiedy się pochylił, dziewczyna odruchowo zamknęła oczy.

- Nie, nie mogę tego zrobić - usłyszała jego głos - Przepraszam, po prostu nie mogę. Chłopak wyszedł, a ona czuła jak po policzkach spływają jej łzy. Z nadzieją wpatrywała się w wiszący na ścianie drewniany zegar. Złote wskazówki przesuwały się niemożliwie wolno. Pięć minut, dziesięć, piętnaście... Dzwonek do drzwi. Zerwała się jak porażona prądem. Otworzyłam, tam stał on. Powoli wyszła na klatkę i zamknęła obite brązową skórą drzwi. Znów nie wiedziała co powiedzieć. Ale tym razm nawet nie musiała, Krzysiek szybko zamknął jej usta pocałunkiem. To było jak ekstaza, Marta zobaczyła wszystko w różowych barwach, chciała latać, śpiewać i tańczyć. I wtedy nastąpiło coś zupełnie nieoczekiwanego. Drzwi gwałtownie się otworzyły po tym jak dziewczyna zbyt mocno się o nie oparła, oboje wpadli do mieszkania śmiejąc się jak wariaci. Marta widząc zdziwione spojrzenia przyjaciółek pociagnęła Krzyśka do kuchni. Usiedli na drewnianej ławeczce.

- Posłuchaj... to nie powinno się zdarzyć - powiedział po dłuższej chwili - Musimy myśleć racjonalnie, jesteś dla mnie za młoda. Masz dopiero 14 lat, jestem o trzy lata starszy. To zbyt duża różnica... Cisza. Dziewczyna miała w gardle ogromną gulę, czuła, że coś pięknego, co jeszcze nawet się nie zaczęło, już umarło.

- Mam pójść? - spytał. Kiwnęła głową, że tak. Nie odprowadziła go, wyszedł sam. Inni już też zbierali się do wyjścia, po chwili mieszkanie było znów puste. Ogarnęła wszystko i położyła się do łóżka wciąż mając…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych