Nieracjonalne wyjaśnienie
Opowiadanie S/f z pogranicza psychologii.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nieracjonalne wyjaśnienie Wielkie okno rozchyliło swe metalowe zasłon jak kurtynę sceny. Jedyni widzowie - aktorzy zastygli w oczekiwaniu gotowi zobaczyć ostatni akt sztuki trwającej miliardy lat. Nieme, bez wyrazu twarze zalane mleczną poświatą gwiazd jak kamienne posągi czekają bez ruchu na właściwy moment. Wiedzą, że małe nieruchome punkciki oświetlające ich scenę ożyją. Czekają, majestatyczna pustka kosmosu przebija się przez osłonę, wdziera się do ich wnętrz. Przenika na wskroś nie znajdując oporu. Bo są teraz jak śpiewający chór, kiedy się wsłuchać można rozpoznać pojedyncze głosy, różnią się tonacją i barwą, ale rytm słowa i melodia pozostają takie same. Jedyni, czy jednakowi - słowa kiedyś różne dziś znaczą to samo. Są jednakowi, lecz każdy z nich skrywa nadzieję na swą odrębność. Teraz kiedy czują to samo słowa uwięzły w głowach, umarły w gardłach. Pozostało bolesne milczenie. Z ulgą powitali chwilę, kiedy gwiazdy ożyły i wielki okręt powoli rozpoczął szaleńczy taniec w kierunku czarnego końca wędrówki.
*** SZCZEGÓŁOWY RAPORT DOTYCZĄCY ASPEKTÓW TECHNICZNYCH WYPRAWY 00213 KRYPTONIM "KOLUMBOWIE"
(...) Akta, są ściśle tajne. Udostępnienie tego raportu osobom trzecim jest zakazane pod groźbą utraty wolności. Zgodziła się pani na wzięcie udziału w niebezpiecznym przedsięwzięciu. Zadanie polegające na zbadaniu nieznanego układu Cyngi A jest technicznie możliwym, co udowadnia poniższy raport przygotowany przez zespół (...) Wybrano Panią z pośród największych i najbardziej znanych telepatów na Ziemi. Cieszymy się, że będzie Pani brać udział w tej misji. Pani prace dotyczące zachowań człowieka, są podwaliną ... (...)
*** - Dzień dobry, czy pani Julia Feblik ? - W słuchawce odezwał się głos miły i łagodny. Julia nie lubiła rozmów przez telefon. Była wtedy pozbawiona najcenniejszego swego zmysłu. Nie potrafiła określić zamiarów rozmówcy. Jego myśli były zbyt daleko, by je słyszeć. - Tak. W czym mogę pomóc ? - Odpowiedziała machinalnie. - Reprezentuję NASA. Chcielibyśmy zaprosić Panią na spotkanie. Czy odpowiada pani wtorek o godzinie 16 tej ? - pomimo, iż otrzymywała tego typu zaproszenia od agencji rządowych bardzo często, nigdy się do nich nie przyzwyczaiła na tyle, by przyjmować je bez niepokoju. Rozmówca jak zwykle był tajemniczy. Słowa dotyczące terminu były (jak zwykle) bardziej informacją niż pytaniem. W tych sytuacjach odpowiedź jest jedna. - Tak oczywiście. Wtorek o szesnastej. Gdzie mam podjechać? Czy to spotkanie będzie długo trwać, nie wiem jak planować popołudnie ? - zapytała. Pamiętała badania astronautów trwające bardzo długo. NASA angażowała ją, po to aby zdezorientować kandydatów, aby pozbawić ich jedynej bezpiecznej dla nich strefy - ich umysłu. Nie lubiła tych sesji, były poniżające. Aż dziwiła ją determinacja tych ludzi, czy lot w kosmos jest tego naprawdę wart ? W ostatnich latach NASA rozpoczęło szeroko zakrojony program penetracji układu słonecznego. Rozpoczęto przygotowania do załogowych misji badawczo poznawczych w pobliże wszystkich planet układu. Celem jest zaludnienie innych planet czy ich księżyców. Właściwie ludzkość po kilku tysiącleciach jest skazana na ucieczkę z ziemi, zbyt nagły przyrost naturalny, zbyt mało surowców, degradacja środowiska. Na szczęście rozwój technologii doprowadził do powstania realnych planów kolonizacji układu. Julia również była zwolennikiem tych działań, jak zresztą duży procent ludzkości. Szeroko zakrojona kampania promująca doprowadziła do zdobycia funduszy oraz poparcia tego typu działań. Julia zastanawiała się nad faktem, czy gdyby zaproponowano jej udział w takiej misji teraz, wiedząc co to znaczy, miałaby odwagę przejść te potworne testy. - Proszę nie planować wieczoru. - Krótko odpowiedział rozmówca. Ton wypowiadanych słów oraz zwięzłość wypowiedzi zdradził Julii, że sprawa jest dużo poważniejsza niż te, w których do tej pory brała udział. - Proszę oczekiwać, nasi ludzie przyjadą po panią do instytutu. Do widzenia.- Przez chwilę wsłuchiwała się w sygnał zakończonej rozmowy. Po raz pierwszy na spotkanie dostanie się ich transportem. To jest naprawdę poważna sprawa.
*** Niniejszy raport zawiera dane dotyczące załogi. Informacje dotyczące napędu pojazdu jakim będziecie się poruszać oraz szczegóły lotu. Raport zawiera wszystkie techniczne, medyczne oraz biochemiczne aspekty zaplanowanej misji. W przypadku wątpliwości w wybranej dziedzinie proszę o kontakt ze specjalistą przygotowującym dany rozdział raportu (...) Pańska osoba jest propozycją Gildi Dziennikarskiej jako kronikarz wyprawy. Jest Pan członkiem ośmioosobowej załogi. Pozostali członkowie i ich funkcje podaje poniższy diagram (...)
*** - Jak się spało Jakubie? - zapytała jak co dzień promienista Basia. Czasem drażnił mnie jej prawdziwy, czysty optymizm. Zastanawia mnie, skąd w niej pozostało jeszcze tyle radości po dwudziestu dniach męczarni adaptacyjnej. - Jak co dzień - fatalnie. - odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Basia była drobną, lekko otyłą młodą kobietą. Zawsze zastanawiałem się, ile ma lat. Prawdę znała chyba tylko Julia. Osiągnięcia Barbary w biologii są tak znaczące, że trudno powiązać je z młodym wyglądem. Jako dziennikarz nie znam się na tym temacie na tyle, by zrozumieć, czym właściwie zajmowała się w słynnym z przed pięciu lat projekcie "Adam". Moim zadaniem było nagłośnienie tematu, wymyślałem sloganowe hasła w stylu - " Adam 2010 Zawody tworzenia. Stwórca : Człowiek - 1:1 !!", "Bóg klonował szóstego dnia, my trzeciego tysiąclecia !! ". Po porannych rytuałach udaliśmy się na posiłek. W sali jadalnej, specjalnie zaprojektowanej tak, aby osiem osób przy ogromnym stole czuło się bardzo samotnie, próbowaliśmy znaleźć wspólny temat rozmowy. Jest to sprawa o tyle trudna, że każdy z nas żyje w zupełnie innym świecie. Każdy wybitny fachowiec w swojej dziedzinie o pracy innego miał wyłącznie mgliste pojęcie, oczywiście dostawał białej gorączki, kiedy pytania rozmówcy ukazywały jego niewiedzę. Najbardziej jednak krępowała nas Julia - telepatka w drużynie mogąca odgadnąć twoje myśli. Rozmowa wtedy stawała się niebezpieczna. Moje zadanie nie jest trudne. Jestem kronikarzem pierwszej załogowej misji poza układ słoneczny. Misji skupiającej tyle eksperymentalnych rozwiązań co niewiadomych. W okresie adaptacyjnym polegającym na dwumiesięcznym "udawaniu" lotu w stacji kosmicznej. Dwa miesiące testów próbnych awarii i niespotykanych wydarzeń. Zaplanowałem wyciągnąć od każdego członka załogi wszystkie informacje o jego działce w czasie lotu. O rozwiązaniach poszczególnych aspektów naszej misji. Najpierw wyciągnę od Basi sprawę klonowania i naszej "długowieczności" .
*** (...) Cenne uwagi Pani oraz Pani zespołu pozwoliły opracować zasady dokonywania kopiowania członków załogi. Prosimy jednak o zachowanie szczegół ów do czasu rozpoczęcia lotu. Inni członkowie załogi będą poinformowani wyłącznie schematycznie o metodzie przedłużenia żywotności. Działania tego typu mają za zadanie wyeliminować teoretyczne rozważania na tematy związane z religią, etyką, i niematerialnymi aspektami osobowości (...) W czwartym miesiącu lotu klony załogi osiągną dojrzałe stadium, wtedy to każdy z członków otrzyma szczegółowe instrukcje dotyczące "zastąpienia" oryginałów. Wiedzę posiadaną przez panią, pozna wyłącznie Pani Julia Feblik, z powodu możliwości wykrycia prawdy dzięki telepatii. Proszę nawiązać kontakt z Julią F. w trakcie lotu i omówić szczegóły (...)
- Barbaro, zaprosiłam cię do swojej kabiny, aby porozmawiać o twojej roli w misji - Julia siedziała w swoim fotelu na biegunach. Jej pokój był inny od kabin pozostałych członków misji. Ściany wyłożono tworzywem nie przepuszczającym żadnych sygnałów. Wyłącznie tu Julia nie mogła się kontaktować z umysłami innych. Dla własnego spokoju i dla bezpieczeństwa innych astronautów. - Dobrze wiesz, jak będzie przebiegać noc "czwartego miesiąca". Cóż cię jeszcze może interesować ? - Spytała Basia. Ucieszyła się, że może z kimś o tym porozmawiać. Ukrywanie prawdy przed innymi członkami załogi jest męczące. Najtrudniej jest rozmawiać z Jakubem wypytującym bez przerwy o szczegóły przedłużenia życia załogi. - Barbaro, czy ty wierzysz w Boga ? - Pytanie Julii było tak zaskakujące, tak nieoczekiwane, że Basia zdrętwiała, w jej głowie myśli zakotłowały się, na usta cisnęło się na raz wiele odpowiedzi jednocześnie z innymi pytaniami. Julia odczytała to. - Basiu chcę cię zapytać, czy wierzysz, że człowiek ma duszę ? Czy sposób "zastąpienia"- jak to ładnie nazwaliście- nie doprowadzi do utraty tego, co nas czyni człowiekiem. Ja jestem osobą wierzącą, moja wiara mówi mi, że posiadam duszę, że moja dusza jest związana z moim ciałem. Z chwilą śmierci dusza wędruje do nieba, ciało umiera. - Julio posłuchaj. Jestem naukowcem - w moim życiu nie ma miejsca na wiarę w coś nadprzyrodzonego. Człowiek składa się z ciała i reakcji chemicznych. Badałam wszystkie reakcje człowieka. Miłość, strach, radość są tylko odpowiedzią na bodźce otoczenie. Osobowość, czy jak to nazwałaś "dusza", jest tylko indywidualną reakcją na dany bodziec. Jak wiesz, nasze sobowtóry są w komorach kriogenicznych. Rozwijając się "uczą się" bycia oryginałami. Dzięki implantom w naszych głowach poznają nasze osobowości, nasze zachowanie, nasze nawyki. Podczas badań odkryłam, że w mózgu człowieka zapisane są instrukcje, jak dana osoba będzie reagować na dany impuls. Dzięki implantom instrukcje z twojego mózgu wędrują do mózgu klonu. Testy przeprowadzone na ochotnikach dowiodły, że charakter osób "zastąpionych" został w całości przechwycony przez klon w okresie dwóch miesięcy. - Basia odpowiedziała unikając sedna pytania. Jednak zdolności Julii pozwoliły jej wykryć próbę uniku. - Basiu, pytam, czy wierzysz w Boga, czy nie boisz się potępienia ! To, co zrobimy czwartego miesiąca może być morderstwem ośmiu ludzkich istnień ! Posłuchaj mnie! Dzięki mojemu darowi dzień, w którym dowiedziałam się, że w laboratorium rośnie i uczy się "mnie" ta istota, przeżyłam zupełnie inaczej niż wy wszyscy. Od dnia ukończenia studiów miałam wrażenie, że pomimo mojej aktywności jestem bezczynna... gdzieś daleko, w innym świecie, w innej galaktyce, we wnętrzu mojej głowy. - Julia zapatrzyła się w jeden punkt, jak gdyby przypominała sobie te dni sprzed dwudziestu laty, a może właśnie próbowała nawiązać kontakt z swoim następcą spokojnie śpiącym w komorze kriogenicznej. - Dzień, kiedy weszłam do sali w laboratorium NASA, pamiętam jak dziś. To była duża sala, komory rozmieszczone były wzdłuż metalowych ścian rurociągów. Przypomniała mi się obora z mechanicznym systemem dokarmiania bydła. Prowadził mnie pracownik tej "fermy", coś tłumaczył, ale ja wsłuchiwałam się w myśli tych ludzi. To było dziwne uczucie. Pomimo ich bezruchu, czułam jak żyją. Niektórzy z nich tańczyli, biegali, uprawiali miłość. Każdy z nich odczuwał tak realnie, że poczułam jak głowa wypełnia mi się tysiącem istnień. Nagle jedno z nich rozpoczęło rozpaczające wołanie o pomoc. Mimowolnie udałam się w tym kierunku. Z czasem jak się tam zbliżałam wołanie było coraz bardziej wyraźne i bliższe obłędu. Przewodnik chwycił mnie za…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Zgodliwy
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…