Nieśmiertelni cz.3 "Symin i Seleste"
Część trzecia opowiadania fantasy osadzonego w zupełnie innym świecie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„Gdy trzynastu Strażników zeszło na ziemię i przygotowało ją dla nowych istot, Ra stworzył ludzi. Przywołał swe dzieci ponownie do siebie, aby brali udział w dziele stworzenia. W tajemnym rytuale zmieszał ich krew ze swoją boską, poczym z niej stworzył człowieka. Tym samym ustanowił pierwsze prawo swego świata- jeżeli kiedykolwiek ludzie obrócą się przeciw swym opiekunom i przeleją ich krew, niebo oraz ziemia rozstąpią się niszcząc wszystko co żywe.”
***
„Gdy świat był jeszcze młody, a ludzie niewinni pierwszy z nieśmiertelnych imieniem Letto zbuntował się przeciw Bogu. Nienawidził go za to, iż ten rozdarł jego duszę i strącił z niebios ofiarując mu dar, którego nie chciał. Dar pełen bólu, rozpaczy i emocji, których nie rozumiał. Wyklął Ra i od tamtej pory czyni wszystko by zniszczyć świat, przezeń stworzony i ludzi go zamieszkujących.”
*** Wtedy ziemia była jeszcze wrażliwa na przelaną krew, a świat i ludzie wciąż byli niewinni. Do czasu. Wszystko się kiedyś kończy, nic nie jest wieczne- nawet te rzeczy i istoty najdłużej trwające.
Strażnicy wciąż przechadzali się wśród ludzi. Pierwszy miot. Pierwsza trzynastka, a raczej dwunastka. Letto, który wyrzekł się boga odszedł i zaszył się w miejscu, gdzie nawet Ra nie mógł go dosięgnąć. Lecz on nie próżnował- czekał i planował swą zemstę. Nigdy nie pragnął tego daru- czucia. Mógł kochać, przywiązywać się do istot lecz wiązało się to z bólem, rozpaczą. Ta mała cząstka jego pierwszej duszy, która wciąż w nim była pamiętała, buntowała się przeciw temu wszystkiemu. Pragnęła powrotu do poprzedniego żywota. Pozbawionego emocji. Osamotniony w swoich odczuciach znienawidził swego stwórcę. Jako pierwszy był najsilniejszy z nich wszystkich, najpotężniejszy i najmądrzejszy. I jego zdrada była największa. Spłodził z ludzką kobietą dwójkę chłopców, bliźniąt częściowo powstałych z jego duszy. Półnieśmiertelnych. Mieli być jego ostrzem…
Ziemia zatrzęsła się. Księżyc był krwawy. Nocna cisza została przerwana przez niemal zwierzęcy ryk. Przelano czyjąś krew. Koniec tego świata właśnie się rozpoczął, bo brat zabił swego brata.
Symin. Pierwszy bratobójca. Pierwszy półnieśmiertelny. Narzędzie w rękach swego ojca rozpoczął coś, co miało trwać stulecia, wieki, lata… ale i ono miało osiągnąć w końcu swój koniec. Pierwszy, a jednocześnie będzie ostatni. Czy gdyby wiedział, co go czeka dokonał by właśnie takiego wyboru? Czy zaufał by Ra i rozpoczął swój długi żywot? Tuląc martwe ciało brata, którego zabił własnymi rękoma osuwał się powoli w otchłań szaleństwa. Był wtedy taki młody, już nie chłopiec, ale i nie mężczyzna. Wciąż człowiek nic nie wiedzący o swoim pochodzeniu. Popełnił zbrodnię, której się nie wybacza. Jednak jego serce pękało z bólu, a z oczu płynęły szczere łzy.
-Symin…- głos dochodząc znikąd ale i zewsząd. On nie chciał go słyszeć. Chciał zapomnieć o tym co zrobił. -Symin…- ciemność została powoli rozpędzona przez jasność. Chciał uciec od niej. Pozostać w cieniu i zapomnieniu. Nie czuć i zapłacić za swe winy. -Symin…- głos był natarczywy i nacierał na całe jego jestestwo. Nie pozwolił mu się zapaść. Dopiero wtedy naprawdę go usłyszał. Głos niczym grzmot ale jednocześnie delikatnym niczym pajęcza sieć. Emanowało z niego ciepło. I przebaczenie. Uniósł głowę pragnąc więcej. -Daje ci wybór. Chodź ze mną albo zapadnij się w bezdenną otchłań.- Głos był surowy ale i sprawiedliwy. Czy mógłby? Czy on zasługuje na przebaczenie? Przymknął oczy otoczony jasnością, ale i mrokiem za plecami. -Krok w przód czy krok w tył. Wybieraj.- Choć był sprzeczny ze sobą, to jego serce dokonało wyboru. -Ni leo ethir…- głos wdzierał się do jego umysł. Ból w nim eksplodował. Psychiczny jak i fizyczny. Otworzył usta do krzyku, lecz nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Czuł, że płonie. Coś go wypala od środka. Bolało, jak bardzo wtedy pragnął aby wszystko się skończyło. Ale ten ogień był inny. Był czysty. Powodował cierpienie, ale wypalał w nim zło. Wypalił krew na jego rękach. Stworzył nową istotę. Symina i nie-Symina. Coś pomiędzy. Jasność oślepiła go, a potem nie pamiętał już nic.
***
-Seleste...- ten głos. Znała go i kochała. Uniosła głowę nasłuchując. Był dla niej najpiękniejszą muzyką, tym co budziło szaleńczą radość w jej sercu. -Seleste.- poważny ale i ciepły. Wyrażające uczucie do swojej jedynej córki. Była wzywana. Jej ojciec ją wzywał. Tam gdzie już dawno nie była, bo żyła wśród ludzi. Z jej ramion wyrosły piękne, pierzaste skrzydła o szafirowej barwie. Każdy z Nieśmiertelnych posiadał inne. Różnej wielkości, barwy czy nawet tworzywa. Odbiła się od ziemi i wzniosła się ku niebu- tam gdzie był Biały Pałac jej ojca. Inaczej Kealer’ tris. Latanie zawsze sprawiało jej przyjemność. Zwłaszcza podczas takiej pogody. Słońce ogrzewało delikatnie jej skórę, a drobny wietrzyk rozwiewał włosy. Tym razem jednak te odczucia zostały zastąpione przez zmartwienie. Ojciec nie wzywał by jej z byle powodu. Tak jak inni czuła, że zeszłej nocy stało się coś strasznego. Coś nie odwracalnego, coś co nigdy nie powinno się zdarzyć. Przyśpieszyła wciąż wznosząc się coraz wyżej i wyżej. Miejsce do którego zmierzała było wysoko. Wyżej niż jakikolwiek człowiek czy zwierze mogło dotrzeć. Niewidoczne dla niepożądanych oczu. Wyjątkowe i boskie. Był to pałac wzniesiony ponad światem. Na kawałku skały starszej niż wszystko co pod nią. Zbudowany z białego twardego kruszcu i otoczony ogrodami, które zdawały się nie mieć końca.
Nim jednak tam dotarła ciemne chmury zasnuły nieboskłon, a potężny wiatr niemal zepchnął ją ku ziemi. To tylko zwiększyło jej obawy. Jej ojciec wpadł w złość. „Cóż uczynili ci ludzie ojcze, że karasz ich takim gniewem…” pomyślała czując lodowatą obręcz wokół serca. „A może to jeden z nas jest winien?” Zamykając oczy zapadła się w głąb siebie, uchyliła drzwi do swojego
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Shenara
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…