Nietykalny Ferdek
Wszystko jest tajemnicze... szczególnie kiedy sie pracuje w barze McDonald...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Twój kot jest nieźle powalony – stwierdził Michał. - Sam jesteś powalony – odcięła się Laura, - jak nie masz pojęcia o czym się mówi to przynajmniej milcz. – Odwróciła się tyłem do Michała i skupiła na dwójce pozostałych słuchaczy. – Więc mój kot – kontynuowała – jak widzi w telewizji Mela Gibsona to... - ...to staje na głowie i pierdzi...-przerwał jej Michał – wiem, wiem miałem to samo z żółwiem. Tylko że on odlewał się do skorupy na widok Toma Cruisa i potem pływał we własnych siuśkach. - Jesteś obrzydliwy! – Wrzasnęła Malwina, najlepsza przyjaciółka Laury. – Nawet nie wiesz jak beznadziejnie jest pracować z takim głąbem jak ty. Michał założył czapeczkę sprzedawcy i odcedził porcję frytek dla pierwszego klienta. Starszy, gruby facet zamówił frytki i hamburgera – standard w MacDona- ldzie, wszystko kapiące od tłuszczu i zarazków, podane na papierowym talerzyku. Dziewczyny wyszły na zaplecze, zostawiając Michała sam na sam z grubasem. - Niech pan dorzuci drugiego hamburgera – warknął Grubas. – Po jednym jestem zwykle jeszcze bardziej głodny. - Oczywiście, już się robi! – Krzyknął Michał nie odrywając wzroku od frytek.
Zapach unoszący się nad olejem przyprawiał go o mdłości. Spojrzał na zegarek i szybko odliczył godziny jakie pozostały mu do końca zmiany. Równe siedem i pół. W poniedziałki zawsze było tak samo – zaczynało się wielkie odliczanie do końca. Do końca godziny, zmiany, tygodnia. Dni takie jak poniedziałek były jak wielkie tłuste kluchy które stają w gardle. Można je było przełknąć albo nie, ale zawsze zaczynało się od odliczania. Grubas dostał swoje hamburgery i Mariusz miał chwilę żeby popatrzeć przez okno. Była to jego jedyna rozrywka więc często z niej korzystał, chociaż zimą nie było na co popatrzeć. Gdziekolwiek spojrzeć, wszystko pokryte było śniegiem.
- To niesamowite! – Krzyknęła jedna z dziewczyn na zapleczu. Michał nie potrafił odróżnić ich głosów. Czasem myślał że wszystkie trzy są klonami tej samej osoby. - ... równo puste, głupie i naiwne.- pomyślał. - Zobacz tylko na niego! Ale jaja! - Podniecały się robiąc coraz większy hałas. Grubas spojrzał na Mariusza i zamrugał oczami dając mu do zrozumienia że chciałby pożreć swoje hamburgery w spokoju. – Wszystko na mojej głowie – zamruczał pod nosem Mariusz. – Pewnie znowu wypatrzyły jakiegoś sobowtóra Brada Pita. Wszystkie trzy stały przy oknie z otwartymi ustami i nawet nie zauważyły kiedy do nich podszedł. Wyglądało że mają te same rozrywki co on. Stały i patrzyły przez okno na zasypany śniegiem świat. Nic nadzwyczajnego na zewnątrz się nie działo, a już na pewno żeby robić taką zadymę. - Nie wiem o co wam chodzi, ale kierowniczka na pewno ucieszy się, kiedy ten Grubas złoży skargę na hałasujące na zapleczu, wulgarne, nie dający człowiekowi zjeść w spokoju wieśniary, które podniecają się na widok śniegu którego nie ma w ich rodzinnym kraju w Afryce, skąd przyjechały i dokąd wyjadą jeśli jeszcze raz któraś krzyknie. - Ale ty jesteś Palant. – stwierdziła Klara, trzecia z wielkiej trójcy. - Nie wiesz o co chodzi, a wygłaszasz te swoje prze-my-śla-ne monologi, jakbyś się nażarł borsuczych jelit. – dodała Malwina. - No właśnie. – Przytaknęła Laura. – Taki Hiczkok jesteś ... to popatrz na to. – Wskazała palcem na coś majaczącego pośród płatków śniegu, na coś siedzącego na gołej ziemi, powykręcanego i wyciągającego dłonie w proszącym, żebraczym geście. - Przecież to jest Ferdek. – Powiedział Mariusz. - Ale nasz Mario jest bystrzak. – Laura spojrzała na niego jak na robaka. – Wiemy że to jest Ferdek głupku. - No to o co wam chodzi do cholery, przecież Ferdek siedzi w tym miejscu codziennie od roku i nieraz same się z niego nabijacie. Czy nastąpiło jakieś cudowne uzdrowienie, czy też inna zadziwiająca zmiana której ja nie dostrzegam w zachowaniu tego biednego kaleki. - Czy ty nie umiesz normalnie mówić? - spytała Laura. - Słuchajcie – Mariusz tracił zimną krew, więc wolał się streszczać – muszę wracać na salę, więc gadacie o co chodzi, albo powiem Grubasowi że chcecie się z nim umówić na basen. - Dobra Mario. – Malwina zrobiła poważną minę i zaczęła wyjaśniać. – Stoimy tu od dziesięciu minut i patrzymy przez cały czas na Ferdka. Obserwujemy go ... rozumiesz? - Wiem że Ferdek jest fascynującym facetem – rzucił Mariusz. - Nie przerywaj mi! – Wrzasnęła Malwina. - Już po nas – stwierdził Mariusz – Grubas jest pewnie w tej chwili przy piecyku i wyżera ze złości hot-dogi. - Nie! No, ja nie wytrzymam z tym! .. z tym! – Darła się Malwina. - Chcesz wiedzieć ? – Spytała Lura. - No dobra, chcę. – Skapitulował Mariusz. - To się zamknij i patrz na Ferdka. Nie mamy ochoty z tobą gadać więc idziemy na salę a ty sobie stój i kombinuj.
Dziewczyny wyszły bardzo obrażone, a Mariusz został z zagadką…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ola Szewska
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…